

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowości„Maria Stuart” Donizettiego w Kopenhadze
Strona 3 z 3
Reżyserka kopenhaskiego przedstawienia (prezentowanego już poprzednio w Grand Théâtre de Geneve), Mariame Clément z Paryża, pokreśliła fakt, że mamy do czynienia z „dwoma światami”, z dwiema bohaterkami, umiejscawiając oba akty w różnych dekoracjach i „klimatach”: akt pierwszy, który koncentruje się na postaci Elżbiety I, rozgrywa się w mrocznych wnętrzach zamkowych, w dominującym kolorze „niebieskości Holbeina”, drugi akt, gdzie uwaga koncentruje się na postaci Marii, rozgrywa się „w plenerze”, w laskach i ogrodach, z dominującym kolorem bladozielonym.
We wnętrzach kręci się spora ilość ludzi ubranych w bardzo rożne stroje: jedni są „w strojach z epoki”, inni są w strojach współczesnych. „Statyści” – są nimi członkowie chóru Opery – podtańcowują w rytm śpiewanych arii – pozwalając widzowi łatwiej „przełknąć” długie, i w zasadzie podobne do siebie arie. Tak chyba rozumowała reżyserka, idąc na fali modnej tendencji „dramatyzowania” dłuższych partii śpiewanych.
Dwuznaczność „czasu akcji” podkreślają nowoczesne rekwizyty: aparaty fotograficzne, telefon z lat 60-tych, fotoreporterskie kamery filmujące sceny poprzedzające egzekucje, tak by dwuznaczność akcji wyraźnie eksponowała główną ideę Clément: historia jest ponadczasowa, dzieje się „zawsze” a motorem napędzającym jest żądza władzy. Nic tylko przyklasnąć. Wszystko pięknie, ale według mnie nie o to w operze bel canto chodzi: tu najważniejszy jest śpiew, i po to idziemy na spektakl, by usłyszeć głosy „z najwyższej półki” i by dać się pochłonąć muzyce. Dreptanie statystów w tle tylko przeszkadza koncentracji. Tak więc, jak to niestety często muszę robić, zamykałam oczy, by wrażenia wizualne nie psuły mi rozkoszowania się pięknem muzyki i kunsztem wokalnym. Na szczęście Maria Stuart w Kopenhadze zaprezentowała nam solistów najwyższej rangi: śpiewające od lat na tej scenie Szwedki: Elisabeth Jansson (Elżbieta) i Gisela Stile (Maria) oraz występujący gościnnie doskonały tenor Galeano Salas (Roberto). Wszyscy byli zachwyceni: licznie zgromadzona publiczność i krytycy muzyczni, sypiący sporą ilość gwiazdek i serduszek w gazetach, czasopismach i blogach. Eva Maria Jensen |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||