Przegląd nowości

Nic nie jest takie, jak się nam wydaje

Opublikowano: poniedziałek, 23, grudzień 2024 22:47

Od tego jest teatr, aby wprowadzać widza w maliny. Pomysły reżyserskie, tym razem usprawiedliwione konkursem Teatru Szekspirowskiego, stworzyły okazję do pokazania problemów sygnalizowanych przez mistrza ze Stratfordu w naszej przaśnej rzeczywistości. Historia, ta prawdziwa, podpowiada nam, że wydarzenia opisane przez Szekspira w istocie dalekie są od prawdy.

 

Opowiesc zimowa 1

 

O wiele bardzie realna jest historia księcia Gesualda da Venosa, który swą nielojalną żonę i jej kochanka zamordował, a potem rozgryzał swe gwałtowne uczucia komponując bardzo emocjonalne motety. Można by było zatem zrobić przedstawienie a la Venosa, z krwawą jatką i pełną emocji harmonicznych muzyką. Jednak w Teatrze Powszechnym wzięto na warsztat stosunkowo łagodną reakcję króla Leontesa, który „tylko” chciał otruć wiarołomnego przyjaciela, króla Czech Poliksenesa, i „tylko” zamknął małżonkę w ciemnicy. Znając Szekspira wiemy, że tak egzotyczne kraje, jak Polska (w Hamlecie), a tutaj Czechy, do których jak wiadomo płynie się morzem, traktuje umownie. Dla nas, mieszkańców Europy Środkowo-Wschodniej takie Elżbietańskie szczególiki są okazją do śmiechu, choć największemu dramaturgowi nie chodziło o scenkę humorystyczną.

 


 

W przedstawieniu „konkursowym” w reżyserii Pameli Leończyk i ze scenariuszem Darii Sobik, który w ogólnych zarysach nie odbiega od fabuły oryginału, wszystko wydaje się dowcipem i tak to kreują aktorzy, którzy grają Szekspirem na wesoło. Stękają, robią miny, zanim jakby od niechcenia wypowiedzą pierwsze słowa. Obecne na premierze panie twórczynie – dochodzi tu jeszcze Magdalena Sowul, autorka muzyki oraz scenografka i autorka kostiumów Magdalena Mucha – zaśmiewają się do rozpuku z takich gierek Grzegorza Artmana (Leontes) i Karoliny Adamczyk (Hermiona), i to jest reakcja trochę na wyrost. Prawdziwie śmiesznie robi się dopiero po przerwie, kiedy pojawia się po 16 latach dorosła już córka Perdita (Anna Ilczuk) i ma pretensje do tatusia, że nie chodził na jej wywiadówki w szkole.

 

Opowiesc zimowa 2

 

W uzasadnieniu nagrody dla spektaklu jury 27 Festiwalu Szekspirowskiego napisano m.in. o satyrycznym podejściu i użyto słów: „Za żartobliwe i ironiczne przepisanie tekstu Szekspira”. I słusznie, bo to jest realny atut spektaklu. Jednak jego główną osią intrygi jest próba przedyskutowania małżeńskich kłopotów króla Sycylii we współczesnym gabinecie terapeutycznym, który za kilkaset złotych od jednej wizyty ma pomóc sypiącej się rodzinie. Śmiejemy się więc z naiwnej wiary terapeutów, że w stosunkach z mężem i kochankiem – rozumianych dosłownie – można znaleźć jakieś kompromisowe wyjście. Oczywiście tym kompromisem jest córka, która dopomina się uwagi od mamy i taty. Jak to bywa „w realu” wiemy aż nazbyt dobrze.

 

Opowiesc zimowa 3

 

Niestety oprawa muzyczna tego dramatu terapeutycznego nie umywa się do Gesualda, choć w materiałach ze spektaklu napisano optymistycznie: „Bardzo ważnym elementem jest tu także wielowymiarowa, elektroniczno-akustyczna ścieżka dźwiękowa”. Natomiast o wiele bardziej znaczącym przerywnikiem są sekwencje taneczno-gimnastyczne, kiedy główni wykonawcy rzutami swego ciała, w myśl autora choreografii Daniela Leżonia, podkreślają swoje postępowanie. Kochanek Poliksenes daje popis swej męskiej siły i energii, król pokazuje nowoczesne taneczne szaleństwo, zaś Hermiona symuluje ruchy frykcyjne. Warto jeszcze zwrócić uwagę na swobodne kształtowanie kostiumów zlepiających to co było przyjęte w XVI wieku, np. zbyt obfite mankiety w koszuli, z trampkami z doby obecnej. Mamy więc egzemplifikację sloganu, iż teatr, który się wtrąca, tym razem zabrał się za wzmagającą się rolę różnych gabinetów terapeutycznych. To chyba celny strzał.

                                                                                 Joanna Tumiłowicz