Przegląd nowości

Pod znakiem liczby trzy – wieczór baletowy w łódzkim Teatrze Wielkim

Opublikowano: czwartek, 14, listopad 2024 13:22

Trzy balety o szeroko pojętej tematyce górskiej, układy trzech różnych choreografów oraz, co rzadko zdarza się poza jubileuszami, pod trzema różnymi batutami. Zarazem przedwczorajszy wieczór w Operze Krakowskiej i wczorajszy w Teatrze Wielkim w Łodzi wzajemnie się splatały. W Krakowie miała miejsce prapremiera opery Bona Sforza Zygmunta Krauzego. W Łodzi też prapremiera, tyle że baletu Odyseja góralska Adama Wesołowskiego.

 

Górska odyseja 1 

 

Rzecz rozgrywa się na tle mobilnych praktykabli w formie nawarstwionych na siebie złomów skalnych, choć ich gipsatura rzuca się w oczy, oraz abstrakcyjnych projekcji na prospekcie. Uczestniczący w wykonaniu chórzyści przyobleczeni zostali w białe szaty i wykonywali drobne zadania sceniczne, a leżący na posadzce tancerze w całkowitej ciszy z wolna ożywali.

 

 Górska odyseja 2

 

Dopiero po pewnym czasie zdominowana przez perkusję orkiestra wchodzi fortissimo, co stanowi zaskoczenie, w pierwszej chwili wywołując wzdrygnięcie. Muzyka Adama Wesołowskiego, który osobiście stanął za pulpitem dyrygenckim, do pewnego stopnia stanowi melanż różnych dwudziestowiecznych technik kompozytorskich. W pełni sprawdza się jako użytkowa, mająca przede wszystkim dostarczyć podkładu dźwiękowego dla tancerzy, a więc jej eklektyzm zdaje się w pełni usprawiedliwiony, choć powstała jako utwór absolutny o treściach programowych. Na początku mamy do czynienia z rytmicznie orgiastycznym żywiołem niczym ze Święta wiosny Igora Strawińskiego, który później ustępuje miejsca bardziej lirycznym momentom towarzyszącym pas de trois, w których wymiennie uczestniczy pięcioro solistów. Kiedy indziej jeszcze posiada repetytywny charakter. W przebiegu muzycznym ważną rolę odgrywa chór, którego partia oparta jest na wokalizach, w tym nawiązujących jakby do Wagnerowskiego motywu Cwałowania walkirii. 


Choreografia Moniki Myśliwiec odwołuje się do podstawowych figur tańca klasycznego i skupia się wokół najprostszych, pierwotnych instynktów i namiętności jak pożądanie czy rywalizacja, a rządzących zachowaniami i relacjami. Przedwczoraj wspomnianą Boną Sforzą dyrygował Piotr Sułkowski, a wczoraj po przerwie na podium stanęła i poprowadziła Kościelec 1909 Wojciecha Kilara jego córka Anna Sułkowska-Migoń.

 

Górska odyseja 3

 

Bardzo oszczędnie dozowała napięcie, stonowała ponadto zbyt ilustracyjne ustępy, o które miano do kompozytora pretensje, że zbyt dosłownie przenosi rozwiązania z filmu. W tytule spektaklu Horacjańskie N.O.M czyli Non omnis moriar (Nie wszystek umrę) poprzedza określenie dzieła muzycznego, choć z jego przebiegu trudno wywnioskować, by odnosiło się do Mieczysława Karłowicza, skoro nie ma jednostkowego bohatera.

 

Górska odyseja 4

 

Tym razem Jacek Przybyłowicz odwołał się do stylistyki dance moderne, a więc poruszania się boso niczym Isadora Duncan, co w swoim czasie bardziej gorszyło od przeźroczystej, tiulowej zasłony narzucanej na ciało, oraz stąpania w całych stopach. Tancerze, przyodziani wyłacznie w czarne ineksprymable (w przypadku mężczyzn bardziej na miejscu byłyby biodrowe przepaski, przypominali raczej mimów. Na tle minimalistycznej scenografii wybranej przez samego choreografa (czarne kotary i tylko chwilami odsłaniający się abstrakcyjny horyzont) tworzyli głównie malownicze ugrupowania, tak że punkt ciężkości spoczywał nie tyle na solistach, ile zespole i przesunięty został z figur na rzecz ruchu jako takiego. Wieczór zwieńczyli Harnasie Karola Szymanowskiego. Wcześniej widziałem ich w dzieciństwie pod dyrekcją Kazimierza Korda i w choreografii Eugeniusza Paplińskiego oraz jakiś czas temu w wykonaniu zespołu Cracovia Danza w układzie Leszka Rembowskiego do nagrania wspomnianego kapelmistrza. 


Tym razem kierownictwo nad zespołami muzycznymi przejął Rafał Janiak, dyrektor artystyczny łódzkiego Teatru Wielkiego. Poprowadził je z niezwykłym nerwem i rozmachem, na co pozwolił mu znaczny chór, w czarnych kostiumach i stojący po bokach sceny, a zatem nie należący do akcji wyłącznie tańcem unaocznianej. W solowej partii tenorowej wystąpił Dominik Sutowicz, z ciupagą i w stroju najbardziej nawiązującym do góralskiego, a mimo to proponujący nade wszystko jej dramatyczne ujęcie, odpowiadające bohaterskiemu tembrowi jego głosu. Na powrót dominowała klasyczna choreografia autorstwa Karola Urbańskiego.

 

Górska odyseja 5

 

Już na samym wstępie jako zafascynowany góralszczyzną pojawia się sam Szymanowski w osobie tancerza, niestety niewymienionego w obsadzie, a z niezwykłą maestrią kreślący zawrotne piruety. Rzecz zamyka się głównie pomiędzy Oblubieńcami i hersztem Harnasiów, który postanawia ich rozdzielić.

 

Górska odyseja 6

 

Postaci użyczyli im Riho Okuno i Joshua Legge, tworzący dobraną parę tancerzy, oraz Dominik Senator. Odpowiedzialne zadania przypadły również koryfejom, głównie z bandy Harnasia, popisowo wykonujący między innymi entrechats, świadczące o technicznych umiejętnościach. Scenerii dostarczała tatrzańska panorama z Mnichem, podświetlana w różnych tonacjach kolorystycznych. Ponadto przez pewien czas na bliższym planie pojawiły się linie ułożone w schematyczne zarysy gór. Tak jak ten motyw scenograficzny, równie stylizowane są kostiumy, zaprojektowane nie tyle pod względem wierności pierwowzorom, ile harmonii kolorystycznej. N.O.M. – Kościelec 1909 i Harnasie miały swą premierę 30 września 2023

                                                                                       Lesław Czapliński