

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościAndegaweńska i Romańska z Krakowa
Strona 2 z 2
Mimo medali i nagród na międzynarodowych konkursach w Genewie i Monachium nigdy nie opuściła swego ukochanego Krakowa i jego wiernej publiczności (tylko dwa spektakle tygodniowo na scenie Teatru Słowackiego), wykonując ponadto 150 recitali i 250 koncertów w Polsce i różnych częściach świata.
W roku 1970, będąc asystentem dyrektora Opery Śląskiej korzystając, że mojego patrona wywieziono do szpitala, namówiłem Jadwigę Romańską, aby na zmianę z Ewą Karaśkiewicz przyjęła partę Zofii w Kawalerze srebrnej róży Ryszarda Straussa, reżyserowanym przez Wolfgana Weita, ucznia i asystenta Waltera Felsensteina. Była boska i zgodnie współpracowała ze swą młodszą koleżanką.
Nigdy w ciągu swej długiej krakowskiej kariery nie pozostawała bezkonkurencyjna. Najpierw rywalizowały z nią Helena Szubertówna i Teresa Wesely, wkrótce młoda Teresa Żylis-Gara, Teresa Gryboś i Monika Swarowska.
Dużo mniej efektów i satysfakcji dostarczyła jej działalność pedagogiczna w Akademiach Muzycznych w Krakowie i Katowicach, chociaż w roku 1995 otrzymała tytuł profesora zwyczajnego.
W myśl powiedzenia, że nie każdy jest prorokiem we własnym kraju, nie znalazłem jej nazwiska w tomie Śpiewacy polscy autorstwa krakowskiego publicysty Jacka Chodorowskiego, gdzie opisywani są również artyści zupełnie nieznani, lub tacy, co śpiewali jak wrona po grypie w liczbie aż 153 nazwisk, tylko nie Jadwiga Romańska, kolos artystycznych dokonań, znak firmowy krakowskiej tradycji operowej i ulubienica kilku pokoleń melomanów.
Wiadomość o jej śmierci zastała mnie na Festiwalu Didurowskim w Sanoku w gronie studentów i absolwentów Wydziału Wokalnego katowickiej Akademii Muzycznej. Nikt z nich nie wiedział, kto to jest Jadwiga Romańska, którą – dla upamiętnienia – stawiam obok Andegaweńskiej, co im z satysfakcją uświadomiłem.
Jej pogrzeb odbył się na krakowskim cmentarzu na Salwatorze. To lepiej, niż na Rakowickim, gdzie mogłaby zagubić się w mnóstwie równie szacownych mogił. Przyszło tylko około 50 osób. Artystkę pożegnała znana krakowska publicystka Anna Woźniakowska, a w imieniu ZASP-u Bożena Zawiślak-Dolny, która również coś tam zaśpiewała.
A gdzie Opera i Filharmonia Krakowska, Akademia Muzyczna, kluby melomanów i ludzi takich jak ja, którzy Romańskiej w dziedzinie opery przyznają pozycję równą jej średniowiecznej imienniczce w królowaniu. Sławomir Pietras |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||