Przegląd nowości

Ojczym, nie macocha, pod znakiem oślego Pegaza

Opublikowano: wtorek, 25, czerwiec 2024 23:10

Gdyby intrygę opowiedzianą w operze Gioacchina Rossiniego Kopciuszek naginać do aktualnych problemów, którymi żyją ludzie, to znalazłby się powód, aby wyostrzyć samą postać tytułowej bohaterki, która nie ma ojca, nie ma matki, ma tylko siostry, które nie przyznają się do niej. Taki sobie toksyczny związek partnerski. Pojawia się nawet urzędnik z księgą, gdzie zapisano trzy córki barona Don Magnifico, ale pan domu mówi o trzeciej – Umarła.

 

Kopciuszek,Krolewska 1

 

Reżyserka spektaklu w Polskiej Operze Królewskiej Jitka Stokalska nie wchodzi jednak w kręte ścieżki bieżących dysput politycznych, nie przenosi akcji w czasy współczesne, ale rękami swej scenografki Marleny Skoneczko ubiera bohaterów w XVIII-wieczne kostiumy, paniom na balu zakłada peruki, panom także nie pozwala pokazać prawdziwych włosów. To jej zdaniem ma być tylko walka dobra ze złem w rodzinie, a nie nawalanka między zwaśnionymi plemionami. Nie wyzyskuje również poręcznego symbolu, który przyśnił się baronowi – osła ze skrzydłami.

 

Kopciuszek,Krolewska 2

 

Lata on co prawda nad sceną, ale nikt nie rzuca słowa Pegaz ani tym bardziej Pegasus, chociaż szpiegowania, podglądania i wszelkiej inwigilacji jest tutaj co nie miara. Mędrzec i filozof Alidoro przychodzi na przeszpiegi w przebraniu żebraka, zaś książę Ramiro też woli dla niepoznaki zamienić się strojem ze swym lokajem, aby wypatrzeć dla siebie odpowiednią zdobycz i poznać stosunki panujące w tej patologicznej rodzinie. Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że w stosunku do Cyrulika sewilskiego czy nawet Włoszki w Algierze, Kopciuszek ma akcję dosyć ospałą, poszczególne sceny są przeciągane do granic wytrzymałości. No cóż, librecista Jacopo Ferretti nie miał do dyspozycji rasowej komedii społecznej Beaumarchais, ale poetycką baśń Perraulta, którą kompozytor opakował pięknie i hojnie śpiewaną muzyką. Aby zapobiec znużeniu publiczności reżyserka do każdej sceny dorzuca garść świetnych pomysłów.


A to w tercecie Don Magnifico z dwiema córkami zwinięta kołdra służy jako atrapa becików dla trzech niemowląt, a to w kłótni prawnego ojca ale także ojczyma z gośćmi jego laska porządkuje układ postaci przy tym ansamblu. Nawet przeciągająca się aria Angeliny czyli Kopciuszka o bransoletce staje się sceną, w której owa ozdoba na rękę jest podziwiana przez wszystkich po kolei panów z chóru, aż do momentu, gdy solistka zakończy swój śpiew.  Bez tych teatralnych chwytów widzowie nie mający specjalnego doświadczenia słuchowego i szacunku dla wyśpiewywanych koloratur oraz parlandowych popisów wokalnych mogliby zacząć ziewać.

 

Kopciuszek,Krolewska 3

 

Tu nawet dosyć dynamiczne tempa narzucane przez Dawida Runtza nie zapobiegłyby zastojom akcji, zaś wysiłek młodych wykonawców, którym przyszło popisywać się techniką wokalną, nie nabrałby takiego artystycznego znaczenia. A było kogo podziwiać. Nawet drugoplanowa rola lokaja Dandiniego, który miał udawać księcia, została wzorowo wykonana przez Kamila Zdebla. Trudne zadanie miał książę – Sebastian Mach, któremu partia głównego tenora sięgającego co i rusz w najwyższe rejestry – nie sprawiła wyraźnego kłopotu.

 

Kopciuszek,Krolewska 4

  

Klasę samą dla siebie pokazała Zuzanna Nalewajek w tytułowej partii, czarując miłym, aksamitnym mezzosopranem jako zahukany Kopciuszek, ale pokazująca też piękno rasowego głosu spinto gdy staje się już księżną, choć bez górnego „c”. Doświadczenie sceniczne, vis comica i solidny bas buffo wykazał Don Magnifico Dariusza Macheja. Jego dwie „lepsze” córki też robiły co mogły, wokalnie i jeszcze wykonując sceny taneczno-ruchowe (Marta Mazanek i Julia Mach). Wreszcie tajemniczy żebrak, który okazał się mędrcem, a może nawet biologicznym ojcem Kopciuszka (to także niewykorzystana szansa wejścia w narodowy dyskurs) Paweł Michalczuk także nie przyniósł wstydu młodej obsadzie, która w istocie była wokalnie dosyć wyrównana i sprawna głosowo w trudnych fioriturach zapisanych przez kompozytora. Nikt nie wykonywał koloratur na głoskach -he-he-he, nie gdakał też jak Cecilia Bartoli. Wykonawcy nikogo nie udawali, pozostali sobą.

                                                            Joanna Tumiłowicz