Przegląd nowości

"Portret" Mieczysława Weinberga w Opéra national de Lorraine

Opublikowano: wtorek, 26, kwiecień 2011 02:00

W październiku 2010 roku warszawski Teatr Wielki - Opera Narodowa przygotowała premierę Pasażerki Mieczysława Weinberga w reżyserii Davida Pountneya i pod dyrekcją muzyczną Gabriela Chmury. W kwietniu bieżącego roku ci sami artyści zaprezentowali we francuskiej Opéra national de Lorraine w Nancy pokazaną już wcześniej w Opera North w Leeds sceniczną realizację innej opery tego kompozytora: Portretu, napisanego w 1980 roku, a wykreowanego trzy lata później w brneńskim Teatrze Narodowym. O ile jednak pierwsze z wymienionych dzieł porusza prześladujący twórcę temat koszmaru Zagłady Żydów, o tyle w Portrecie Weinberg zajął się równie mu szczególnie bliskim problemem wewnętrznej wolności i niezależności artysty, czyli dylematem, z którym on sam w trakcie swego trudnego życia musiał się nieustannie zmagać. Przypomnijmy, że urodzony w 1919 roku w Warszawie w rodzinie polskich Żydów kompozytor uzyskał dyplom tamtejszego Konserwatorium w roku wybuchu Drugiej Wojny Światowej i że jako jedyny z rodziny ocalał uciekając do Mińska na Białorusi.

Image

Parę dni po prawykonaniu jego pierwszej kompozycji: Poematu symfonicznego (czerwiec 1941 roku) nastąpiła inwazja oddziałów niemieckich na Związek Radziecki, co zmusiło Weinberga do kolejnej ucieczki, tym razem do Taszkientu w Uzbekistanie. Poznał tam Izraela Finkelsteina, który z kolei umożliwił mu nawiązanie kontaktu z Szostakowiczem. Dzięki pomocy tego ostatniego Weinbergowi udało się dotrzeć z żoną do Moskwy i od tego momentu pomiędzy dwoma kompozytorami narodziła się głęboka i pełna wzajemnego szacunku przyjaźń. Kiedy w 1953 roku oskarżony o syjonistyczną działalność i zamiar utworzenia republiki żydowskiej na Krymie Weinberg znalazł się w więzieniu, to nie tylko śmierć Stalina, ale również osobiste zaangażowanie Szostakowicza pozwoliło mu odzyskać wolność. Apogeum jego kariery muzycznej przypadło na lata sześćdziesiąte zeszłego wieku, kiedy to najwięksi artyści tamtych czasów wykonywali jego utwory. Na dorobek twórczy Mieczysława Weinberga składa się aż pięćset kompozycji, w tym między innymi siedem oper, jedna operetka, dwadzieścia dwie symfonie, cztery koncerty, siedemnaście kwartetów smyczkowych, ale także muzyka filmowa (na przykład Lecą żurawie Kałatozowa), radiowa czy teatralna. Zmarł piętnaście lat temu w Moskwie znajdując się w stanie niemalże skrajnego ubóstwa.


Trzyaktowa opera Portret powstała do libretta Aleksandra Medwediewa napisanego na podstawie noweli Mikołaja Gogola: treść utworu rosyjskiego pisarza i dramaturga znalazła za sprawą Weinberga swoje odzwierciedlenie i aktualną wymowę w czasach, kiedy komunistyczny reżym wymagał od artystów ślepego posłuszeństwa również i w tak delikatnej i indywidualnej sprawie jak akt twórczy.

Image

Oto bowiem za pośrednictwem nowej opery kompozytor postanowił odpowiedzieć sobie na pytania dotyczące możliwości, a raczej konieczności, zachowania własnej osobowości twórczej i nie ulegania politycznym czy finansowym naciskom. Zważywszy na to, do jakiego stopnia sowiecki totalitaryzm próbował panować nad umysłami jednostek i zbiorową świadomością, wybór takiego tematu nabiera szczególnie mocnej i głębokiej wymowy. Warto też w tym momencie przypomnieć, że sam kompozytor nie poszedł na żadne kompromisy i że za dochowanie wierności moralnym zasadom i własnej drodze twórczej zapłacił cenę skazania na artystyczny niebyt i oficjalną obojętność.


Bohaterem opery jest Chartkow, biedny, ekscentryczny oraz idealistycznie nastawiony malarz, który za parę groszy kupuje wywierający na nim niepokojące wrażenie portret widzianej uprzednio w trakcie sennego marzenia dziewczyny. Po przyjściu do domu ze zdziwieniem odkrywa, że w ramie obrazu znajduje się ukryta tam przez kogoś spora suma pieniędzy i tak oto w niespodziewany sposób Chartkow staje się bogatym człowiekiem. Wynajmuje luksusowy apartament, zaczyna się pojawiać w prestiżowych miejscach i przebywać w towarzystwie ważnych i wpływowych osobistości. Realizuje lukratywne zamówienia utrwalając - poprawione na doskonałe - wizerunki swoich zleceniodawców, gromadzi bogactwa i staje się najbardziej popularnym i modnym artystą. Szybko jednak sobie uświadamia, iż jego życie zamieniło się w wielkie kłamstwo i że tak tworzone dzieła nie mają najmniejszego sensu. Zamęczany wizją piękna Chartkow niszczy wszystkie obrazy i wkrótce, popadając w delirium, dręczony iluzjami i omamami, umiera.

Image

Ta przepojona liryzmem, a zarazem gorzką satyrą historia znajduje idealnego inscenizatora w osobie angielskiego reżysera Davida Pountneya, który buduje nie pozbawioną fantazji, wręcz oniryczną wizję dzieła Weinberga i zręcznie wydobywa ukryte w nim sensy. Cała akcja rozgrywana jest w funkcjonalnej i atrakcyjnej wizualnie scenografii Dana Potry - pięknie oświetlanej przez Linusa Fellboma - która ukazuje kolejno zbudowaną jakby z pochylonych, barwnych palet malarskich pracownię i zarazem skromne mieszkanie Chartkowa oraz oficjalne, zalane biało-zimnym światłem wnętrze siedziby najwyższych instancji partyjnych. Już od samego początku przedstawienia Pountney nadaje mu poetycki wymiar wprowadzając przemieszczającą się w przestrzeni na linie postać nocnego stróża. Celnym pomysłem jest też zmaterializowanie wytworu wyobraźni malarza za pomocą wykreowania na scenie osoby niemej Psyche, młodej muzy tytułowego twórcy, która podczas finałowego monologu Chartkowa filmuje w zbliżeniu jego twarz - powstały w ten sposób, pełen ekspresji obraz jest następnie wyświetlany w dużym powiększeniu na umieszczonej w głębi kurtynie.


Przedstawiciele wyższych sfer, którzy zamawiają u malarza swe portrety, są tutaj przedstawieni w niezwykle barwny i komiczny sposób jako poruszające się na szczudłach lub utrwalone na wielkich obrazach osobistości, wzbudzające niekiedy pewien niepokój, kiedy w ich wizerunkach rozpoznajemy podobizny wsławionych cynizmem i okrucieństwem przedstawicieli najwyższych władz sowieckich ze Stalinem na czele. Wreszcie zakupiony przez głównego protagonistę portret okazuje się być popękanym zwierciadłem, w którym Chartkow może się przeglądać, tak jakby zaglądał do wnętrza własnej duszy czy podświadomości. Owo zwierciadło może też symbolizować sumienie każdego artysty, albowiem pozwala mu przyjrzeć się dokładniej prawdziwym intencjom kierującym podejmowanymi przez niego działaniami twórczymi.

Image

Głównym filarem obsady wykonawczej jest kreujący tytułową rolę amerykański tenor Erik Nelson Werner, wybitny wokalista o charyzmatycznej osobowości scenicznej, którego otaczają tacy nieprzeciętni wykonawcy jak Dian Axenti (Liza), Evgeny Liberman (Nikita) czy Randall Jakobsch (Inspektor, Generał). Doskonałym interpretatorem tej kąsającej satyry muzycznej Weinberga jest stojący na czele Orchestre symphonique et lyrique de Nancy Gabriel Chmura, niestrudzony znawca i popularyzator twórczości tego praktycznie zapomnianego do tej pory kompozytora. Pod batutą polskiego dyrygenta każda interwencja orkiestry nabiera odpowiedniego sensu dramaturgicznego, a warstwa instrumentalna dzieła odsłania swą przywołującą tradycję opery rosyjskiej paletę barw dźwiękowych, inwencję melodyczną, charakteryzujące poszczególnych protagonistów "chwyty" kompozytorskie i symfoniczne porywy, przywołuje także klimaty nasuwające skojarzenia z utworami Szostakowicza czy Strawińskiego. Nie będzie więc przesadą stwierdzenie, że kierowana przez Laurenta Spielmanna placówka operowa w Nancy - położona przy placu zdominowanym przez pomnik Stanisława Leszczyńskiego - przyciągnęła uwagę publiczności oraz krytyki muzycznej niezwykle interesującym wydarzeniem artystycznym, przyczyniając się w ten sposób do wydobycia twórczości Weinberga ze zbyt długo ją otaczających mroków zapomnienia.

                                                                               Leszek Bernat