Przegląd nowości

Nie będę ukrywał – to lubię!

Opublikowano: poniedziałek, 01, lipiec 2024 06:53

Zadzwonił do mnie prezes Mirosław Kuliś, który najwidoczniej, ufając swojemu zespołowi „Angory”, że renoma tygodnika toczy się bez przeszkód, głównie patronuje  swym najnowszym konceptom, czyli Teatrowi Komedii IMPRO, Obozowi Dziennikarskiemu dla młodzieży w Rewalu i wiosce artystycznej w pobliskim Janowie.

 

Podczas ubiegłych wakacji odwiedziłem to urocze miejsce i wyniosłem jak najlepsze wrażenia z wieczorów, które tam zaprezentowałem zasłuchanej i ciekawej mojej tematyki publiczności. W tym sezonie też pojadę do Janowa nie ukrywając, że nie tylko pisanie, ale mówienie o różnych przejawach sztuki, w moim przypadku muzyki, opery i baletu sprawia mi wiele przyjemności. Od wielu lat staram się zarażać tym, kiedyś widzów w moich teatrach, a teraz czytelników i słuchaczy, co Ewa Wycichowska et consortes nazywa mizoginizmem i mową nienawiści, rozsyłając takie opinie, gdzie się da i komu się da.

 

Prezes Kuliś postawił mi do dyspozycji drugą połowę lipca i większą część sierpnia, więc zacząłem myśleć nad tematyką aż trzech wieczorów, które przedstawię bywalcom Janowa. Pierwszy wieczór poświęciłbym Janowi Kiepurze, co nie wymaga komentarzy, skoro zaproszę do udziału w tym przedsięwzięciu Sylwestra Kosteckiego, jednego z najwybitniejszych polskich tenorów, który repertuar Jana Kiepury śpiewa, jak nikt inny.

 

Drugi wieczór poświęciłbym Wacławowi Niżyńskiemu, wielkiemu tancerzowi i choreografowi epoki diagilewowskiej, który wychowany i wykształcony w Petersburgu czuł się Polakiem z ojca i matki, będących zresztą również tancerzami. Dla ilustracji tej opowieści zaprosiłbym urodzonego, wychowanego i wykształconego na Śląsku młodego solistę Macieja Pletnię, wschodzącą gwiazdę bytomskiego zespołu baletowego. Na jego ciele na oczach publiczności zostanie namalowany kostium, w którym Niżyński stworzył postać Fauna. Po czym Pletnia zatańczy Fauna w ułożonej również na oczach widzów choreografii, którą zna Artur Żymełka, gdyż studiował w Petersburgu, gdzie go tego nauczyli, a teraz odtworzy to przed publicznością w Janowie.

 

Trzeci wieczór zamyślam poświęcić Fryderykowi Chopinowi, opowiadając jego biografię, oczyszczoną z wielu błędnych poglądów, a nawet przekłamań stworzonych w czasach, gdzie jego muzyką i sławą starano się przywrócić wolność naszej Ojczyźnie. Będzie wspaniale, jeśli Prezes Kuliś zdobędzie stosowny koncertowy fortepian, aby zaprosić któregoś z najmłodszych polskich chopinistów. Jeśli nie, przywiozę ze sobą najnowsze nagrania Krystiana Zimermana i przy okazji opowiem co u niego słychać.


To tyle o nieukrywanych wakacyjnych zamiarach w Janowie, na które wszystkich zapraszam. Zamierzam również gościć uczestników młodzieżowego Obozu Dziennikarskiego. Wśród jego uczestników będę upatrywał przyszłych admiratorów muzyki i sztuk z nią związanych, aby mogli nauczyć  się, jak propagować sztukę organizując, pisząc i objaśniając jej zjawiska.

 

Kontynuując zwierzenia z tego co lubię, zwracam uwagę na coraz większą ilość telewizyjnych seriali o godnym uwagi poziomie. Wśród nich zdecydowanie wyróżniam „Ojca Mateusza” z takimi gwiazdami aktorskimi jak Piotr Polk (Orest Możejko), Michał Piela (Nocul), Rafał Cieszyński (Gibalski), Jędrzej Taranek (Paruzel), Artur Pontek (Marczak), Bartłomiej Firlet (Dziubak), Eryk Lubos (Pluskwa), Ewa Konstancja Bułhak (żona Nocula), Stanisław Orzechowski (biskup), Piotr Kozłowski (ksiądz Jacek), Tamara Arciuch (dziennikarka), Edyta Olszówka (Ewa), Jakub Wesołowski (dr Schiller), Anna Śleszyńska (matka Dziubaka), czy Aleksandra Górska, którą adorowałem w latach szkolnych na spektaklach Teatru Śląskiego w Katowicach nie przypuszczając, że na starość będę oglądał ją w roli Babci, równie wybitnej ale jakże innej, niż jej kreacje w młodości.

 

Przywiązanie do tego serialu zawdzięczam Arturowi Żmijewskiemu, bohaterowi tytułowemu, ale również reżyserowi niektórych odcinków. Martwię się tylko, że jeśli cokolwiek jeszcze zagra, do końca kariery będziemy go kojarzyć z Ojcem Mateuszem. To samo można powiedzieć o gospodyni księdza – Natalii, którą gra moja ukochana, pochodząca z rodziny moich wrocławskich współpracowników Kinga Preis. Jest to rola uporczywa, źle napisana, nie najlepiej wymyślona, grana z nadmiarem środków to komicznych, to farsowych, w których po prostu marnuje się talent mojej ulubienicy. Można by – proszę scenarzystów – ratując reputację tak utalentowanej aktorki, skłócić ją w najbliższym odcinku z księdzem i przegnać z parafii, albo ożenić wreszcie z Pluskwą, lub którymś z policjantów, nie mówiąc już o morderstwie tej pyskatej przekupy.

 

Nie śmiem marzyć o romansie Natalii z księdzem Mateuszem, na co ksiądz biskup zareagowałby przeniesieniem do innej parafii, zgodnie z najnowszą doktryną umęczonego skandalami Kościoła. Dalece nie wszystko opisałem pod hasłem „To lubię!” .Resztę umieszczę w następnych felietonach skoro mi „więcej wolno”.

                                                                           Sławomir Pietras