Przegląd nowości

Ściana nienawiści albo Berlioz i Sasha Waltz oddają sprawiedliwość Shakspeare’owi

Opublikowano: czwartek, 23, maj 2024 18:50

Po raz drugi Symfonia dramatyczna op. 17 „Romeo i Julia” Hectora Berlioza posłużyła za podkład muzyczny, widowisku w Teatrze Wielkim w Łodzi (poprzednio w 1982 roku w choreografii Graya Veredona), tym razem inaugurując XXVI Łódzkie Spotkania Baletowe. Wcześniej we Francji i szerzej na kontynencie dramaty Williama Shakespeare’a grano w przeróbkach „cywilizujących” barbarzyńskiego Anglika, a więc dostosowujących je do norm estetycznych klasycyzmu.

 

Romeo i Julia,Lodz 6

 

Romeo i Julia na przykład potrafili kończyć się cudownym ocaleniem kochanków. Berlioz, nieprzytomnie zakochany w Harriet Smithson, angielskiej aktorce szekspirowskiej, poznał je w oryginale. W swojej wersji muzycznej do libretta Émile’a Deschampsa, w solowych i chóralnych partiach wokalnych przywołuje historię zwaśnionych rodów werońskich: Montecchich i Capuletich (pierwsi w jasnych strojach, drudzy w czarnych - kost. Bernd Skodzig) i na przekór im zakochujących się w sobie Romea i Julii, których śmierć dopiero przywiedzie tamtych do opamiętania się i pojednania. Miłość ich samych ukazana została natomiast w ogniwach czysto instrumentalnych.

 

Romeo i Julia,Lodz 7

 

A jaką wizję zaproponowała prawie dwieście lat później Sasha Waltz? Dyspozytyw do gry czyli sceniczne ukształtowanie przestrzeni (dek. Pia Maier, Thomas Schenk, Sasha Waltz) tworzy zawieszona na linach płaszczyzna nachylona w stronę widowni. W trakcie przedstawienia zmianie ulega jej ustawienie. Wychodząc z teatru i mijając grupkę młodzieży, w głosie chłopca wyczułem pewien zawód, że w ostatniej scenie nie utworzyła krypty grobowej Julii.


Za to w jednej z przerw pomiędzy ogniwami, w zupełnej ciszy miała miejsce wywierająca ogromne wrażenie sytuacja, w której wspomniany podest przybrał nieomal pionową pozycję, co symbolizować miało mur nienawiści wzniesiony pomiędzy rodzinami tytułowych bohaterów, a który Romeo na próżno starał się pokonać, wspinając się po jego spadzistej krawędzi, za każdym razem zsuwając się w dół, nie osiągnąwszy celu. 

 

Romeo i Julia,Lodz 8

 

Widowisko rozpoczyna się efektowną sekwencją z grupami tancerzy przebiegającymi scenę w różnych kierunkach i wykonującymi gwałtowne, ale skoordynowane plastycznie ruchy ramionami. W jej obrębie pojawia się pas de trois Romea walczącego z wrogimi Capuletimi. Z upływem czasu przedstawienie wytraca jednak początkowy impet, który odzyskuje dopiero  pod koniec. Układy tańca modern ustępują miejsca bardziej klasycznym rozwiązaniom, w tym utrzymanemu w dość tradycyjnej formie pas de deux Romea i Julii.

 

Romeo i Julia,Lodz 9

 

W przypadku oglądanej przeze mnie obsady uwiarygodnionego faktem, że również w życiu prywatnym Karolinę Urbaniak i Joshuę Leggego  łączy miłosna więź. Śpiew chóru komentującego wydarzenia dobiega zrazu zza kulis, później włącza się on aktywnie do akcji jako kondukt żałobny Julii, a w finale uosabia dwa zwaśnione klany stające w obliczu ciał nieżywych kochanków (można się zastanawiać, dlaczego Capuleti noszą przypominające chasydzkie nakrycia głowy?).


Partie solowe w znacznej mierze  zostały przez Berlioza wywiedzione z deklamacyjnego stylu Christopha Willibalda Glucka, choć w przypadku mezzosopranowej daje znać o sobie dyskretna koloratura. W przeciwieństwie do głosów męskich, którym powierzono konkretne zadania choreograficzne, jej odtwórczyni, Bernadetta Grabias, pozostaje dość statyczna, z rzadka tylko zmieniając usytuowanie na scenie.

 

Romeo i Julia,Lodz 10

 

Zachowanie tenora Dawida Kwiecińskiego w scherzu królowej Mab odznacza się znaczną ruchliwością, wychodzącą naprzeciw motorycznemu charakterowi tego ustępu muzycznego. Z kolei wcielającemu się w Ojca Laurentego basowi Robertowi Ulatowskiemu towarzyszy sobowtór w osobie tancerza Yukiego Itayi, a mimo to przychodzi mu wykonywać równocześnie ze śpiewem skomplikowane figury, podczas gdy japoński artysta kreśli zawrotne piruety. W przypadku orkiestry, zwłaszcza sekcji skrzypiec, początkowo brakowało mi pożądanej nośności dźwięku, co odnosiło się także do ustawionego poza sceną chóru, późnej wszakże brzmienie uległo wyrównaniu.

 

Romeo i Julia,Lodz 11

 

Na ogólnym tle wyróżniały się pewne intonacyjne, soczyste akordy puzonów. Pod batutą Rafała Janiaka znaczną efektownością odznaczał  się pojawiający się w partyturze odcinek przybierający toccatową formę. Na słowa uznania zasłużył program starannie zredagowany przez Iwonę Marchewkę, oprócz szkiców o Berliozie i cytatów z jego Pamiętnika, not o artystach, zawierający informacje o wszystkich realizacjach widowisk baletowych na motywie Romea i Julii jakie pojawiały się na scenie łódzkiego Teatru Wielkiego (dwukrotnie Siergieja Prokofiewa i raz Hectora Berlioza).

                                                                  Lesław Czapliński