Przegląd nowości

Bez aktualnej Miarki

Opublikowano: wtorek, 14, listopad 2023 17:08

Może niektórym się wydać dziwne, że Szekspirowska Miarka za miarkę z Teatru im. Stefana  Żeromskiego w Kielcach, nie zawiera żadnych wyraźniejszych odniesień do aktualnej sytuacji w kraju. Niby jest tutaj mowa o władcy, który chce podstępnie kontrolować podwładnych, mamy zaprezentowany system sprawiedliwości, który legalnie karze surowo za wykroczenia przeciw panującym obyczajom, wreszcie okazuje się, że okrutne sankcje można jakoś ominąć, a nawet wymazać.

 

Miarka 1

 

A jednak aktorzy nie wykorzystują tych „atutów” zawartych w tekście, nie akcentują znajomo brzmiących kwestii i nie otrzymują za nie wymaganych braw. Powód jest prosty. Reżyserię przedstawienia powierzono Brytyjczykowi Danowi Jemmettowi, który nie kieruje się żadnymi lokalnymi kontekstami, cieszy go natomiast względna swoboda w traktowaniu Szekspirowskiego oryginału, który w Albionie otaczany jest wielką czcią i nakazuje wstrzemięźliwość w serwowaniu zabiegów inscenizatorskich.

 

Miarka 2

 

A zatem historia o księciu z Wiednia została bezceremonialnie przeniesiona do lat 80., a główny władca, Książę Wincencjo, którego ponoć autor Hamleta upatrywał w następcy królowej Elżbiety I, tutaj jest szefem jakiegoś lekko zapyziałego peep-show. Toż to jawne świętokradztwo. Dan Jammet twierdzi przy tym, że stał się uzależniony od pracy u nas, bo realizacja tej komedii nie jest wcale jego pierwszą polską reżyserią, zaś kontakt z ludźmi rodzimego teatru rozpoczął się u niego w Commedie Francaise, gdzie spore sukcesy odnosił swego czasu Andrzej Seweryn, dziś dyrektor Teatru Polskiego w Warszawie. 


Smakujemy więc czar dosyć pikantnej komedii w zmienionych dekoracjach, słuchamy hałaśliwej muzyki serwowanej klientom ciasnych kabin dla podglądaczy, ale częstuje się nas też nieco zakłamanymi interpretacjami relatywizmu moralnego, który z pewnością nie byłby zaakceptowany np. przez nawiedzonych kuratorów oświaty szkolnej. Dla zwolenników zasady tak-tak i nie-nie monologi księcia tłumaczącego pokrętne decyzje ludzkie są zdecydowanie nie do przyjęcia, choć jak z każdej hipokryzji pozwalają wszystko obrócić w żart. Dobrze więc sobie radzą z takimi rolami aktorzy z Kielc, zwłaszcza Książę Wincencjo – Jacek Mąka, jego namiestnik  Angelo – Dawid Żłobiński, czy zbereźnik Lucjo – Łukasz Pruchniewicz.

 

Miarka 3

 

Znakomicie wypadają aktorki, którym przypisano kilka ról, jak będąca katem, zakonnicą i rajfurą Joanna Kasperek, Natomiast Klaudio, młody szlachcic – Mateusz Bernacik, o którego uratowanie od stryczka toczy się właściwie cała akcja, może się popisywać sprawnością artysty tańczącego w peep-show.

 

Miarka 4

 

Bardzo prosta i wyrazista jest dekoracja imitująca przybytek wizualnej rozwiązłości zaprojektowana przez Dicka Birda. Jeśli spektaklowi możnaby coś zarzucić, to zbyt głośną muzykę w tym przybytku. Zresztą decybele dochodzące z głośników zostały świetnie wypunktowane przez uczestników przedstawienia, bo celowo zagłuszają jeden z monologów księcia przebranego za mnicha, a także skłaniają strażnika więzienia granego przez Janusza Głogowskiego do wpychania sobie do uszu zatyczek. Reżyser zatem ową głośność wykorzystuje jako element dramaturgii utworu. To w sumie dosyć rzadki przypadek w naszym teatrze, gdzie bardzo często twórcy przedstawień w ogóle nie liczą się z wrażliwością słuchową publiczności.

                                         Joanna Tumiłowicz z Festiwalu Arcydzieł w Rzeszowie