Przegląd nowości

Nowowiejski: dylematy kresowej tożsamości

Opublikowano: wtorek, 14, listopad 2023 17:07

Na terenach pogranicznych kwestia tożsamości nie jest jednoznaczna. Ograniczając się do muzyków, dotyczyło to Janne Sibeliusa, Mikalojusa Čiurlionisa czy Jāzepsa Vītolsa. Również Feliks Nowowiejski długo dochodził do polskości i autorstwa Roty, co ściągnie na niego konieczność ukrywania się w czasie okupacji na krakowskich Dębnikach (przeprowadzką na które groził Dulskiej skandal Zbyszka ze służącą Hanką w podwawelskiej wersji sztuki Zapolskiej).

 

Filharmonia Krakowska 284

 

Jego wczesna twórczość oratoryjna (Powrót syna marnotrawnego, Quo vadis i zaprezentowane 10 listopada w Filharmonii Krakowskiej Znalezienie świętego krzyża op. 35, również rozgrywające się w czasach cesarstwa rzymskiego, tyle że dwa wieki później) jeszcze w pełni należy do muzyki niemieckiej, nie tylko ze względu na libretta w tym języku (w tym przypadku autorstwa Paula Fleischera vel Arno Herolaski), ale przede wszystkim wpływy tamtejszego neoromantyzmu.

 

Filharmonia Krakowska 285

 

W znacznym stopniu nosi ona rysy eklektyzmu i retorycznego akademizmu, a poza tym wywarła na niej piętno organowa i chóralna formacja kompozytora (wzmacnianie orkiestrowego tutti przez ten instrument, ustępy a cappella otwierające trzecią część Odnalezienie, uczczenie i triumf krzyża). Muzyczną substancję wypełniają potężne brzmienia unisonowe (w tym blachy, pewnie strojącej w drugiej części W świątyni Wenus), efektowne ostinata, rytmiczne motywy marszowe. W połączeniu z barwną instrumentacją, w której ważną rolę odgrywa rozbudowana perkusja, środki te, swym przepychem służyć mają olśnieniu słuchacza. 


Swym podniosłym klimatem Znalezienie świętego krzyża doskonale wpisało się w pierwotne przeznaczenie budynku Filharmonii, wzniesionego jako Dom Akcji Katolickiej, z umieszczonymi na kartuszu nad estradą postacią rybaka i dewizą „Duc in altum" (Wypłyń na głębię), a w którym przed wojną działało kino Świt, grające wyłącznie bogobojne filmy. Jak tożsamość Nowowiejskiego kształtowała się pomiędzy tradycjami: niemiecką i polską, tak jego oratorium przywołuje zderzenie cywilizacji antycznej i rosnącego w siłę chrześcijaństwa.

 

Filharmonia Krakowska 286

 

Gdybym ja na podstawie tego dzieła podejmować miał rozstrzygnięcia natury światopoglądowej, to po drugiej części W świątyni Wenus, jak kiedyś profesor Aleksander Krawczuk, opowiedziałbym się po stronie bogów rzymskich. Już na samym początku zalecają się oni walorami brzmieniowymi, współtworzonymi przez dźwięki dwóch harf, dwóch fletów oraz chór żeński o przejrzystej fakturze. 

 

Filharmonia Krakowska 287

 

Przeciwstawiają się im gwałtownie wdzierające się śpiewy chóru męskiego i dysonansująca partia orkiestrowa, odzwierciedlając zderzenie harmonijnego ideału antycznego piękna z chrześcijańskim prozelityzmem. Wobec monumentalnych rozmiarów oratorium Nowowiejskiego jego libretto tym bardziej obnaża swe dramaturgiczne słabości jak wątłość akcji i przesunięcie punktu ciężkości na czynnik dewocyjnych apoteoz, wskutek czego pojawiają się dłużyzny - w ostatniej części przebieg muzyczny kilkakrotnie zapowiada finał, który jednak wciąż bywa odsuwany. A zatem nie udaje się utrzymać niesłabnącego napięcia i koncentracji publiczności na przestrzeni całego dzieła. Wiele satysfakcji dostarczył mi śpiew Ewy Biegas w nowym wcieleniu, po przestawieniu głosu na mezzosopran.


Jego tembr uwiarygodniał żarliwość wiary św. Heleny, matki cesarza Konstantyna. Artystka, jak poprzednio, przywiązuje dużą wagę do operowania bogatą paletą odcieni kolorystycznych, a ekspresyjne zejścia do rejestru altowego w żadnej mierze nie noszą znamion manieryczności, jak to często bywa. Jako Biskup Makary wystąpił ukraiński baryton Wiktor Jankowśky. Dysponuje on mocnym, nośnym głosem, w pełni sprawdzającym się w ustępach o dramatycznym zacięciu.

 

Filharmonia Krakowska 288

 

A partie obojga solistów zakrojone zostały na wagnerowską wręcz miarę, przeciwstawione rozbudowanemu składowi orkiestry i to niejednokrotnie przy jego maksymalnym natężeniu dynamicznym. Dyrygent Sebastian Perłowski zadbał wszakże by nie przykrywać ich śpiewu. Tak się składa, że ta trójka artystów zdobywała muzyczne szlify w katowickiej uczelni. Sam Chór Filharmonii Krakowskiej, tym razem przygotowany przez Piotra Piwko, przed czterema laty (wtedy kierowany przez Teresę Majkę-Pacanek) wraz z Ewą Biegas uczestniczył w wykonaniu tego dzieła pod dyrekcją Piotra Sułkowskiego w Olsztynie.

 

Filharmonia Krakowska 289

 

Z kolei liczne sola skrzypcowe stworzyły pole do popisu dla koncertmistrza Pawła Wajraka. Sebastian Perłowski poprowadził całość z krakowskimi zespołami filharmonicznymi z właściwym sobie rozmachem, również manualnym, w wyrazisty sposób zarysowując kulminacje, nie nadużywając przy tym forsowania dynamiki, do czego żywił predylekcję sam Nowowiejski. W ten sposób rodzimy repertuar koncertowy wzbogacił się o dotąd rzadko wykonywaną pozycję, mogącą śmiało konkurować z sobie współczesnymi oratoriami Antonína Dvořáka czy Edwarda Elgara.

                                                                  Lesław Czapliński