Przegląd nowości

Przywrócić Zarębskiego

Opublikowano: środa, 23, sierpień 2023 09:32

Festiwalowi Chopin i jego Europa przypisujemy ważny wkład w przywracanie powszechnej pamięci najwybitniejszego dzieła tego kompozytora. I to już nie po raz pierwszy Kwintet fortepianowy Juliusza Zarębskiego trafia do festiwalowego programu. Nagranie z poprzedniej prezentacji, w której przy fortepianie zasiadała Marta Argerich, dosyć często odtwarza „dwójka” Polskiego Radia, a w dorobku Polskich Nagrań jest jeszcze kilka innych wykonań dzieła, m.in. z Władysławem Szpilmanem przy fortepianie. Szkoda, że tylko jeden utwór naszego twórcy dosłużył się tak wysokiej renomy, choć i tak stało się to o wiele za późno. Kompozytor zmarł bardzo młodo, w wieku 31 lat, który osiągnął w roku 1885.

 

CD Zarebski

 

A potem przez 46 lat Kwintetu Zarębskiego właściwie nie było. Dopiero w Odrodzonej II Rzeczpospolitej zdobyto się na wysiłek by dzieło wydać drukiem. Zachowała się relacja węgierskiego skrzypka i kompozytora Jenő Hubay'a, który był i świadkiem i uczestnikiem wykonania Kwintetu w Brukseli w obecności samego Franza Liszta – nota bene nauczyciela Juliusza Zarębskiego. Ponoć gruźlicy, która złożyła kompozytora do grobu, nabawił się nasz wybitny artysta podczas długich i męczących podróży po Europie w charakterze koncertującego pianisty. A był to jeszcze wiek XIX i nie latały samoloty. Później leczył się nawet w słynnym szwajcarskim Davos, ale dobre powietrze i ówczesne zabiegi medyczne nie przyniosły poprawy. Bohater powieści Olgi Tokarczuk Empuzjon Mieczysław Wojnicz pochodzący ze Lwowa całkowicie wyleczył się z tej choroby dzięki pobytowi w uzdrowisku Görbersdorf (obecnie Sokołowsko na Dolnym Śląsku), Zarębskiemu pochodzącemu z Żytomierza (dziś na Ukrainie) nawet Alpy nie pomogły. Jeden z ostatnich utworów naszego twórcy jest przykładem świetnej, bardzo nowoczesnej jak na XIX wiek kameralistyki. Taki sposób pracy motywicznej i faktura utworu mogłyby wyjść spod pióra Debussyego, w każdym razie zapowiada stylistykę i estetykę muzyczną impresjonizmu, choć tylko najodważniejsi badacze łączą początki tego prądu z nazwiskiem Zarębskiego. Jednak wdzięk melodyczny już od pierwszych taktów kojarzy się z francuskim esprit.


Wspomniany tu Jenő Hubay dostrzega tutaj jednak głównie polskie motywy ludowe. Ich opracowanie to prawdziwe mistrzostwo. Pełne werwy i elegancji wykonanie Kwintetu w sali Filharmonii Narodowej, transmitowane także przez  radiową „dwójkę”, całkowicie potwierdziło najwyższe oceny przynależne temu dziełu. Złożyły się tu talenty muzyków – Jonathana Plowrighta przy fortepianie i kwartetu smyczkowego Apollon Musagete. Doszło do tego, że trzecią część Scherzo, które jest swoistym ewenementem muzycznym, musiano jeszcze powtórzyć na bis. I tu przechodzimy do kolejnego muzyka, dzięki któremu twórczość Juliusza Zarębskiego docierać zaczyna do współczesnej publiczności. To pianista, kameralista i pedagog Piotr Sałajczyk, który za cel postawił sobie nagranie dla firmy DUX wszystkich utworów tego kompozytora. Ukazały się cztery płyty z muzyką Zarębskiego, a niektóre utwory odkryte zostały całkiem niedawno. Ostatnia, piąta płyta zawiera kompozycje nieopusowane. Jest tu np. pieśń Te rozkwitłe świeżo drzewa do słów Adama Mickiewicza śpiewana przez Joannę Freszel (inna pieśń do słów tego samego poety zaginęła).

 

Zarebski

 

Jest też kompozycja wymykająca się tradycyjnym regułom nazwana Grande Fantasie, która zbliżona jest do stylistyki partii fortepianowej we wspomnianym Kwintecie, zawiera cechy wirtuozerii rodem z Liszta – tremola, pasaże, pochody akordowe – ale niesie też echa zbliżającego się impresjonizmu i wykorzystuje fakturę fortepianową do tworzenia barwnych efektów. Z ciekawszych utworów wybranych przez Piotra Sałajczyka wymienić należy Uwerturę do opery Maria według Malczewskiego, która zachowała się w partyturze fortepianowej rozpisanej na cztery ręce – tu Piotrowi Sałajczykowi sekunduje Grzegorz Biegas. Zarębski nosił się z zamiarem skomponowania opery, ale nie starczyło mu czasu. Operę Maria napisał młodszy o kilka lat od Zarębskiego Roman Statkowski. Warto posłuchać jak rozwijał się talent naszego kompozytora, bo na krążku CD nagrano także utwory wcześniejsze, jeszcze z okresu żywiołowej kariery pianisty-wirtuoza, który w najsłynniejszych salonach Europy zadziwiał słuchaczy swoją niesamowitą techniką i muzykalnością, grając własne kompozycje, ale także m.in. Chopina. Spinając klamrą relację o najnowszych wykonaniach muzyki Juliusza Zarębskiego przytoczymy słowa Piotra Sałajczyka, który prezentację płyty zaczyna od uwagi, iż reżyser tego nagrania Marcin Domżał wyjechał właśnie z pomocą humanitarną do walczącej Ukrainy. Jego zdaniem dotrzeć powinien do miasta, w którym kompozytor urodził się i zmarł, do Żytomierza. Dodajmy, że stąd pochodził też Ignacy Paderewski. Polski żywioł muzyczny nie daje o sobie zapomnieć.

                                                                       Joanna Tumiłowicz