Przegląd nowości

Nędza sierot w dramacie Brittena

Opublikowano: wtorek, 27, czerwiec 2023 20:38

Każdy widzi to, co chce zobaczyć. Ja najbardziej przejęłam się losem sierot, pensjonariuszy przytułków, ochronek i domów dziecka w krajach anglosaskich. O tym mówi nam opera Benjamina Brittena Peter Grimes. Wystarczy przeczytać szkolną lekturę do klasy 4, Anię z Zielonego Wzgórza, aby wyobrazić sobie jaki nędzny i tragiczny los czekał dziewczynkę o imieniu Ania (według nowej, poprawionej wersji Anne), gdyby omyłkowo nie trafiła na bezdzietną Marylę. Odbicie takiej perspektywy, tyle że w odniesieniu do chłopców, mamy w operze, której inscenizacji podjął się w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej Mariusz Treliński.

 

Peter Grimes 1

 

William i John byli „wypożyczonymi z ochronki” pomocnikami rybaka Petera Grimesa. Niestety nie przeżyli praktyki u szypra, który nie szczędził im razów i brutalnych reakcji zapominając o tym, że były to słabe i niedożywione dzieci. Jednocześnie cała wioska ksenofobicznie nastawiona do wyalienowanego Grimesa z góry wykluczała go ze swojej społeczności i napędzała przez swoją nienawiść jego potrzebę odwetu. Treliński nam to pokazał po mistrzowsku, wiarygodnie i przekonująco.

 

Peter Grimes 2

 

Była to bodaj pierwsza opera, w której nasz znakomity twórca zastosował dosyć tradycyjną metodę (za którą otrzymałby pochwałę od b. dyrektora Sławomira Pietrasa). Powiedział bowiem, że Petera Grimesa powinien „odtworzyć tak jak został napisany, prawie niczego nie interpretując”. Słowo „prawie” jest tutaj dosyć rozciągliwe, bo pojawiły się w operze „rozpustne bankiety” w stylu wesela w inscenizacji moniuszkowskiej Halki, czy próba linczu w przebraniach Ku-Klux-Klanu z zamianą na taniec derwiszów (kostiumy Marek Adamski i choreografia Jacek Przybyłowicz). Ale to są tylko zwracające uwagę drobne szczegóły wizualne, bo ogólnie nastrój przedstawienia buduje muzyka oraz scenografia Borisa Kudlički i projekcje wideo Bartka Maciasa. 


Zwłaszcza ta ostatnia jest kluczowym elementem pokazującym, że akcja toczy się w przybrzeżnej wiosce, której wściekłe morze zabiera ziemię, domy, i w końcu ludzi. To coś, co w jakimś stopniu przeżywają mieszkańcy naszej Jastrzębiej Góry, Chłapowa czy Trzęsacza. Polskie kontakty z morzem są jednak na całkowitym marginesie zbiorowego życia, podczas gdy w Anglii stały się od lat istotą egzystencji. Prolog i pierwszy akt dramatu tworzy nastrój huraganowego sztormu, dramatycznej walki o życie Petera Grimesa, który ze swoim pomocnikiem przez trzy dni próbował znaleźć drogę do przystani. Chłopiec nie przeżył tych zmagań.

 

Peter Grimes 3

 

Szaleństwa żywiołu twórca opery powiązał ściśle z emocjami bohaterów opowieści. W akcie drugim morze jest spokojne, świeci słońce, mewy siadają na wodzie. Na scenie pojawia się nowy uczeń zawodu rybackiego wraz z opiekunką Ellen i wszystko zapowiada złagodzenie nastrojów, a także charakteru samego Petera Grimesa.

 

Peter Grimes 4

 

W akcie trzecim horror morski powraca, morze porywa część klifu, a brutalność tytułowego bohatera znów się wzmaga. Kolejny chłopiec – sierota traci życie. Oczywiście wszystko wskazuje na to, że to nie Peter jest formalnym zabójcą, ale tzw. okoliczności przyrody, okrutny żywioł i warunki pracy rybaków. Ale nie dajmy się zwieść pozorom. Muzyka w paroksyzmach akordów i oszalałych, obsesyjnych figuracjach wysoko brzmiących instrumentów dostarcza nam odpowiedzi. Tutaj najlepiej przemówił geniusz Benjamina Brittena, a orkiestra Teatru Wielkiego – Opery Narodowej pod batutą Michała Klauzy pokazała najwyższą klasę, żelazną dyscyplinę, plastyczność brzmienia, precyzję i umiejętność dozowania dramatu. O zaletach dyrygenta można by mówić długo. Że kieruje ruchem na scenie i ułatwia prowadzenie swoich partii solistom, to zabrzmi jak banał. 


Ogromną zaletą jest ciche, działanie teatralnej aparatury przesuwającej fragmenty dekoracji, czy poruszanie się łodzi Petera po gładkiej tafli basenu portowego. Ale nic nie zastąpiłoby dobrze dobranych solistów. Peter Wedd stał się wymarzonym odtwórcą postaci Petera Grimesa, sopran Cornelii Beskow, z potężnym brzmieniem wykonawczyni ról wagnerowskich, okazuje się zarówno łagodny, gdy jest opiekunką, jak i zdecydowany jak „walkiria”, gdy trzeba umieć postawić na swoim.

 

Peter Grimes 5

 

Wśród pozostałych wykonawców słyszymy kwiat polskiej współczesnej wokalistyki, który już nie raz dał się poznać na tej scenie – Krzysztof Szumański, Mateusz Zajdel, Wanda Franek, Dariusz Machej, Jadwiga Postrożna, Aleksander Kunach, Szymon Komasa, Lukas Jakobski, choć często występują za granicą, ale dla premiery opery Brittena w Warszawie znaleźli czas i siły, i stworzyli pod okiem Mariusza Trelińskiego krwiste, wyraziste postacie sceniczne. Jednak zasadnicza oś sukcesu opery, która nawet na czwartym z kolei przedstawieniu potrafiła zgromadzić komplet publiczności, tkwi w muzyce, w umiejętnym rozłożeniu akcentów, w równoległym prowadzeniu akcji w kilku miejscach, np. w wiejskim kościółku i na morskim brzegu, albo w sądzie i w miejscowym pubie.

 

Peter Grimes 6

 

To jest mistrzostwo łączenia w muzyce kilku sprzecznych nieraz ze sobą wątków, i niebywała sztuka posługiwania się chórem zarówno jako zbiorowością morskiej osady, jak i głosem sumienia, absolutu, najwyższym autorytetem. Powinniśmy być dumni, że stołeczny Teatr Wielki ma potencjał do wykonania tak trudnego, wieloznacznego i przejmującego emocjonalnie dzieła. Że ma orkiestrę, dyrygenta, reżysera, scenografa itd., którzy tworzą widowiska muzyczne na światowym poziomie. Należy tylko żałować że Benjamin Britten nie był Polakiem. Chociaż z tym nigdy nie wiadomo...

                                                                          Joanna Tumiłowicz