Przegląd nowości

Uprowadzenie czy wyprowadzka?

Opublikowano: wtorek, 06, czerwiec 2023 09:01

Premiera arcydzieła Mozarta w arcyciekawej inscenizacji to z pewnością wydarzenie kulturalne. W przypadku nowej (starej) produkcji Warszawskiej Opery Kameralnej jest to również wydarzenie niemalże polityczne, bo zostało wywołane przez inwazję Rosji na Ukrainę. Dla niewtajemniczonych zagadkowe mogą się wydawać akcje kilku mężczyzn ubranych w robocze kombinezony, którzy starannie owijają w folię i pakują rekwizyty i inne elementy scenicznej oprawy Uprowadzenia z seraju, które miało tutaj premierę stosunkowo niedawno, 20 kwietnia 2018 roku.

 

Uprowadzenie z Seraju,WOK 11

 

Gdzie wywożone będą te atrybuty przedstawienia? Wprawdzie tylko symbolicznie, ale do Sankt Petersburga. WOK nie chce już produkcji, którą firmował Jurij Aleksandrow, bo temu artyście przyszło do głowy popierać Władimira Putina. Przygotowała więc sceniczną eksmisję dzieła tam, skąd przyszło. Już po ogłoszeniu programu Festiwalu Mozartowskiego Rzeczpospolita piórem Jacka Marczyńskiego napisała, że znalazł się tu spektakl, zrealizowany przez Jurija Aleksandrowa.

 

Uprowadzenie z Seraju,WOK 12

 

Konieczna była zdecydowana reakcja. Zadania podjął się Michał Znaniecki, który w libretcie tej opery z partiami mówionymi czyli Singspielu, dopatrzył się szans na ukazanie bałaganu geograficzno-logistycznego, bo są tutaj reprezentowani oczywiście Turcy, ale też Włosi, Hiszpanie, nawet jest Angielka. Śpiewa się, tak jak Mozart przykazał, po niemiecku, ale dialogi, lekko podrasowane, są wypowiadane po polsku. To wszystko daje dodatkowy efekt komiczny, bo wszyscy, także postacie sceniczne pakowane są do wielkich skrzyń, opisują te elementy wysyłki ze śmiesznymi błędami pakujący robotnicy.


Na skrzyni, którą ma wypełnić poplecznica głównej bohaterki Bionda ktoś napisał kredą Błąda. Śmiech nie opuszcza więc publiczności od pierwszej do ostatniej sceny, wziętej już z filmu Amadeusz Formana. Tutaj wykonawca roli Paszy Selima, który do finału zamienił „ogromny turban na XVIII-wieczną perukę, Maciej Miecznikowski, świetny w tej mówionej partii, przeistacza się w samego Mozarta i szaleńczo improwizuje na klawicybale, wprowadzając tym słuchaczy poprzebieranych w stroje tureckie i europejskie, w nastrój komicznej ekstazy.

 

Uprowadzenie z Seraju,WOK 10

 

A zatem mamy na scenie do połowy spektaklu wywróconą „na lewą stronę” inscenizację inkryminowanego pochodzenia w tym samym niemal wykonaniu i kostiumach, a po przerwie jesteśmy już w surrealistycznym seraju z postnowoczesnymi elementami takimi jak chippendales, przemoc, chiński ale i erotyczny teatr cieni, feminizm, występowanie w staroświeckiej bieliźnie, obcinanie szablą głów, wymyślne tortury itd.


Trzeba powiedzieć, że strona muzyczna spektaklu, mimo niekiedy karkołomnych zadań aktorskich narzuconych przez reżysera, wypadła bez zarzutu. Dwoje kochanków, Belmonte i Konstancja czyli Aleksander Kunach i Joanna Moskowicz, bez cienia wysiłku pokonują ekstremalnie trudne koloraturowe partie, arie, duety i ansamble. Prawdziwym brutalem z brzmiącymi niskimi tonami basowymi jest Osmin w realizacji Sebastiana Marszałowicza, para „drugoplanowych” kochanków Bionda i Pedrilo (Paulina Horajska i Bartosz Nowak) nie ustępują „pierwszoplanowym” kondycją fizyczną i wokalną, pokazują też znakomite walory gry aktorskiej.

 

Uprowadzenie z Seraju,WOK 13

 

Dobrze prezentuje się w dwóch fragmentach tutti zespół chóralny przygotowany przez: Krzysztofa Kusiel-Moroza, zaś batutą swą ogarnia Mozarta z talentem muzycznym Marcin Sompoliński. Nie śpieszy zbytnio, pozwala wybrzmieć cudownym frazom Mozarta, utrzymuje też pełną kontrolę nad śpiewakami zmagającymi się z niezliczonymi skokami i ozdobnikami.

 

Uprowadzenie z Seraju,WOK 14

 

Kostiumy i zmodyfikowana po 2018 roku scenografia jest dziełem Pawła Dobrzyckiego, zaś panowie i tylko jedna pani z grupy tanecznej, której zadania ogromnie rozszerzono także o popisy akrobatyczne, podporządkowują się pomysłom choreograficznym Natalii Madejczyk. W sumie, niezależnie od kontekstu historycznego i politycznego, widzów i słuchaczy Warszawskiej Opery Kameralnej czeka świetna zabawa. 

                                                                Joanna Tumiłowicz