Gloria Artis dla Szybiaka

Opublikowano: poniedziałek, 05, październik 2015 08:09
Pietras Sławomir

Od ćwierćwiecza Waldemar Szybiak programuje, organizuje i dyrektoruje jesiennymi prezentacjami muzycznymi w Sanoku, zwanymi Festiwalem im. Adama Didura. Działaniom tym – zawsze na wysokim poziomie koncepcji i wykonania artystycznego – towarzyszy duże zainteresowanie publiczności pełnej zachwytów i ciekawych refleksji.

Ponieważ od zarania obserwuję to niezwykłe przedsięwzięcie, ze swej strony usiłuję dbać, aby w corocznych programach było jak najwięcej o urodzonym w pobliskiej Woli Sękowej Patronie Festiwalu. Poza wieczorami biograficznymi wykonywany jest koncertowy i sceniczny repertuar Adama Didura, promuje się młodych solistów z głosami basowymi oraz prezentowane są dzieła operowe, w których ongiś triumfy święcił największy polski bas.

Szybiak zdążył sprawić, że przez Sanok przewinęła się cała plejada wybitnych polskich śpiewaków: Andrzej Hiolski, Antonina Kawecka, Maria Fołtyn, Bogdan Paprocki, Bernard Ładysz, Krystyna Szostek-Radkowa, Wiesław Ochman, Stefania Toczyska, Romuald Tesarowicz, Ewa Podleś, a z młodszych Andrzej Dobber, Robert Gierlach, Wojciech Gierlach (obaj urodzeni na Ziemi Sanockiej), Artur Ruciński i Aleksandra Kurzak.

Każdego roku sztukę operową reprezentują najlepsze spektakle z Warszawy, Poznania, Krakowa i Śląska. Klasyczne operetki przywożą teatry muzyczne Gliwic, Łodzi, Wrocławia i Krakowa, a repertuar baletowy wykonuje Polski Teatr Tańca, poznański Teatr Wielki, Polski Balet Narodowy i Saint Petersburski Teatr Baletu Borisa Eifmana.

Wyczuwając zainteresowania swojej publiczności oraz specyficzne potrzeby społeczne Podkarpacia Waldemar Szybiak w ramach Festiwalu od dawna promuje Młodzieżowy Obóz Humanistyczno-Artystyczny, dzięki któremu wykształcono całe zastępy młodych miłośników muzyki.


Innym „oczkiem w głowie” Szybiaka jest konkurs kompozytorski wspierający twórczość najmłodszych, a my corocznie wysłuchujemy nagrodzone utwory mimo, że Patron Festiwalu kompozytorem nie był, a od awangardy stronił jak najdalej. Wreszcie menager – Szybiak, wykształcony w Łodzi w dziedzinie filmoznawstwa, przyzwyczaił swoich krajan do oglądania świetnie zaprogramowanych serii filmów muzycznych, które są rodzajem rozbiegu przed rozpoczęciem każdej festiwalowej edycji.

Tegoroczny program jubileuszowy zainaugurował chór Opery Krakowskiej. Zemstę nietoperza przywiózł Teatr Muzyczny z Łodzi (zapamiętajmy utalentowanego młodziutkiego dyrygenta Michała Kocimskiego), Manru Paderewskiego zaprezentowała Opera Śląska z mistrzowskimi kreacjami Sylwestra Kosteckiego (tytułowy) i Jolanty Wagner (Ulana). W programach recitalowych sukcesy odnieśli Katarzyna Trylnik, Marcin Bronikowski i pianista Robert Morawski. Do wykonania baletu Coppelia zaproszono tancerzy Opery Lwowskiej, a specjalnym rodzynkiem w całości programu był koncert słynnego na świecie zespołu Affabre Concinui. Operę Imeneo Haendla wykonała Warszawska Opera Kameralna, a w ostatnim dniu dano wieczór śpiewaków i muzyków poznańskich pod dyr. Agnieszki Duczmal z charyzmatyczną gwiazdą Iwoną Hossą.

Na zakończenie zostawiam sobie informację zarazem przykrą i co najmniej niepojętą. Po ćwierćwieczu wzorowej, pełnej poświęcenia, pasji i kompetencji pracy Waldemara Szybiaka na stanowisku dyrektora Festiwalu im. Adama Didura w Sanoku nie znalazł się nikt, kto powiedziałby mu DZIĘKUJĘ, wyraził wdzięczność, uznanie, lub jakąkolwiek gratyfikację. Nie znalazł się nikt, kto wpadłby na pomysł wystąpienia do Ministra Kultury, o resortowe odznaczenie Gloria Artis, albo jakiś inny order, których każda władza ma pod dostatkiem, zwykle obdzielając nimi hojnie, choć nie zawsze sprawiedliwie.

W imieniu  festiwalowej publiczności (z którą to uzgodniłem!), w imieniu artystów od 25 lat przyjeżdżających do Sanoka (którzy mnie o to prosili!), z tego miejsca składam taki wniosek, suplikując kogo trzeba o docenienie tego uczciwego i pracowitego działacza kultury.

Jeśli moja prośba nie poskutkuje, ogarnięty żalem i determinacją, odepnę z własnego udręczonego biustu swoją Glorię Artis i przypnę ją na mężnej, acz pustej dotąd piersi Waldemara Szybiaka. W ten sposób niech wreszcie sprawiedliwości stanie się zadość.

                                                                                    Sławomir Pietras