Kogo powinien straszyć Jan Reszke

Opublikowano: poniedziałek, 03, sierpień 2015 08:09
Pietras Sławomir

Cmentarz Montparnasse ma niecałe 19 hektarów i historię sięgającą roku 1824. Rozpościera się w samym centrum paryskiej dzielnicy o tej samej nazwie. Jest wyjątkowo zadbany i dobrze administrowany, z ponad 42 tysiącami mogił, szczegółowo oznakowanymi alejami i około 1200 drzewami różnych gatunków.

Wśród wielu spoczywających tam szacownych rodów francuskich, widnieje szereg nazwisk znanych, wielkich i zasłużonych. Baudelaire, Beckett, Chabrier, Cortázar, Dreyfus, Franck, Garnier, Ionesco, Larousse, Maupassant, Petlura, Saint-Saëns, Sartre, de Beauvoir i Citroën.

Największy tenor przed Caruzem, nasz rodak Jan Reszke, zakończywszy olśniewającą karierę osiadł w Nicei, gdzie prowadził przeniesioną z Paryża ekskluzywną szkołę śpiewu. Tam też umarł w roku 1925 i byłem przekonany, że w Nicei należy szukać jego grobu. Otóż nie. Przewieziono go do Paryża i po uroczystym pogrzebie pochowano właśnie na cmentarzu Montparnasse. Dowiedziałem się o tym z ksiażki Wojciecha Matuszewskiego, polskiego pianisty i admiratora sztuki operowej, działającego od wielu lat w Stanach Zjednoczonych.

Na palcach jednej ręki można policzyć ludzi pióra zajmujących się obecnie przeszłością polskiej sztuki operowej. Nieoceniony Wacław Panek z doktoratem o Kiepurze, prof. Małgorzata Komorowska z piękną pracą o Marcelinie Sembrich-Kochańskiej, skromny i pracowity Adam Czopek z książką o polskich śpiewakach na scenach świata, wybitny fotografik Juliusz Multarzyński ze swymi bogatymi zbiorami i wspaniałymi wystawami, no i Wojciech Matuszewski z opowieścią o rodzie Reszków.

Nasuwa się pytanie, co porabiają coraz liczniejsi absolwenci fakultetu muzykologii. Dyplomanci żmudnych studiów i zawiłych dysertacji, z których jeden – pamiętam! – z uporem twierdził, że Rungenhagen to miasto w NRD, a nie nazwisko berlińskiego profesora kompozycji naszego Stanisława Moniuszki.

Tak jak obecnie na światowym firmamencie opery widnieją polskie nazwiska Żylis-Gary, Wojtaszek-Kubiak, Ochmana, Toczyskiej, Beczały, Kwietnia, Kurzak i Dobbera, tak przed ponad 100 laty nasi przodkowie dumni byli z karier Felicji Kaszowskiej, Adama Didura, Sembrich-Kochańskiej, Władysława Mierzwińskiego, a przede wszystkim rodzeństwa Jana Reszke (tenora), Edwarda Reszke (basa) i Józefiny Reszke (sopranu).


Tenor Jan zrobił największą z nich karierę. Dysponował potężnym głosem dramatycznym, urodą i manierami wykwintnego arystokraty. Śpiewał niemal wszystkie czołowe partie w repertuarze francuskim od Meyerbeera, Gounoda i Bizeta, aż po dzieła Masseneta (Cyd, Werther, Herodiada). Jako pedagog wykształcił całą międzynarodową plejadę śpiewaków operowych. Z jego porad wokalnych korzystały największe gwiazdy epoki: Adelina Patti, Nellie Melba i Leo Slezak.

Z głową przepełnioną tym wszystkim błądziłem po cmentarzu Montparnasse, aby postawić świeczkę na mogile polskiego tenora, który w złotym wieku światowej wokalistyki, będąc największym Radamesem, Otellem, Zygfrydem, Walterem, Lohengrinem i Tristanem zasłynął również mistrzostwem w repertuarze francuskim, jako niezrównany Romeo, Faust, Don José, Raul i Werther. Po długich poszukiwaniach ustaliłem, że Jan Reszke spoczywa w divisionie 26, rząd I, mogiła 8, nr. 97PA1918.

W tym miejscu zachodzi pytanie, co porabiają funkcjonariusze polskich placówek dyplomatycznych, ośrodków kultury, konsulatów i innych organizacji zajmujących się sprawami polsko-francuskiej współpracy kulturalnej. Może wreszcie ruszą „cztery litery”, aby skłonić dyrekcję cmentarza do umieszczenia Jana Reszke w oficjalnym spisie wybitnych lokatorów Montparnassu? Czy ten wielki tenor gorszy jest od spoczywających tuż obok młodszych sąsiadów, takich jak Dreyfus, Garnier, Petlura czy Citroën?

Jeśli to nie stanie się w najbliższym czasie – według posiadanych przeze mnie wiadomości – Jan Reszke zacznie straszyć w polskiej ambasadzie. Oby pierwszą jego ofiarą nie stał się nowy ambasador Andrzej Byrt, wspaniały dyplomata, do niedawna świetny szef Międzynarodowych Targów Poznańskich, mój sąsiad z Poznańskiej Cytadeli, jak mało kto rozumiejący się na sprawach kultury.

                                                                    Sławomir Pietras