

































Galeria
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Paryski fenomen Glegolskiego
Strona 2 z 2
„Polskie tancerki mam również zwyczaj dokarmiać” – usłyszałem. „Proszę przyjść na lekcje popołudniowe. Daję je po zupełnie innych cenach zamożnym damom, szkolonym w trybie indywidualnym. Cykl kształcenia jest wydłużony do późnej starości, ponieważ chodzi tu nie o karierę, a tylko legitymowanie się w towarzystwie lekcjami w tej samej szkole, gdzie kursy mistrzowskie odbywają gwiazdy opery i soliści Béjarta. To stara, dobra tradycja w specyficznych gremiach paryskiej socjety. Zarobione w ten sposób pieniądze przeznaczam na utrzymywanie Szkoły i wspieranie utalentowanych polskich artystów”.
Glegolski jest uwielbiany, oblegany i czczony. Nawet w środku wakacji, kiedy cały świat odpoczywa, w jego Szkole mieszczącej się w Studio Francettiego, tam gdzie przed laty codziennie ćwiczyła Makarowa, Nuriejew i Barysznikow, na każdej lekcji tańczy co najmniej trzydziestu tancerzy z całego świata.
Po zajęciach siedzimy na obiedzie u Weplera przy Placu Clichy i rozmawiamy o blaskach i cieniach egzystencji artystycznej na paryskim bruku. „Pamiętasz Stefana Wyszotyńskiego, takiego wesołego tancerza z Warszawy?” – mówi Glegolski. „On żył w Paryżu w biedzie wiele lat. Niedawno umarł”. A gdzie go pochowali? – zapytałem. „Kazał się skremować, a potem przyjaciele rozrzucili prochy; trochę po Montmartrze i brzegach Sekwany, na grobie Alfonsyny de Plesis zwanej Damą Kameliową, trochę koło mojego Studio, resztę na Krakowskim Przedmieściu, Nowym Świecie – i w największej tajemnicy – po scenie Teatru Wielkiego, gdzie tańczył w młodości”.
Teraz wiem przynajmniej, dlaczego tak głośno zgrzytają urządzenia mechaniczne sceny podczas przesuwania dekoracji – pomyślałem. Sławomir Pietras |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||