Końcówka sezonu w Operze Śląskiej

Opublikowano: poniedziałek, 20, kwiecień 2026 06:12
Pietras Sławomir

Gdyby była mniej atrakcyjna i różnorodna, pewnie bym się nią nie zajmował. Zacznijmy od „Horyzontów IV”, edycji Międzypokoleniowych Spotkań Baletowych, w ramach których 25 i 26 kwietnia zaprezentowane zostaną zwycięskie miniatury taneczne laureatów konkursu debiutujących w roli choreografów. Poza tym Bytom przygotowuje spektakl upamiętniający Conrada Drzewieckiego w 100 rocznicę urodzin, co przygotowują zaproszeni z Poznania soliści Arkadiusz Gumny i wychowanka Conrada Mariola Henrykowska. Będzie to słynne Adaggio Albinoniego, tańczone w Bytomiu, bo nad Wartą o uczczeniu 100-lecia urodzin najwybitniejszego polskiego choreografa po prostu zapomniano!

 

Również w dziedzinie repertuaru operowego podczas tegorocznej wiosny czeka śląskich melomanów wiele atrakcji. W pierwszej połowie maja aż pięcioma spektaklami będzie żegnać się z publicznością spektakl Poławiaczy pereł Bizeta, który w ostatnich sezonach święcił tryumfy, każdorazowo oblegany kompletami przez operomanów. Po co więc żegnać się z tak ulubionym tytułem? – pytam dyr. Łukasza Goika. – Od przybytku głowa nie boli! Słyszę odpowiedź tego mądrego, młodszego kolegi.

 

Równie zadziwiający i ciekawy jest debiut mało znanej w Polsce, a coraz bardziej powszechnie oklaskiwanej w Europie urodziwej, lirycznej sopranistki Adriany Ferfeckiej, obecnie solistki Deutche Oper w Berlinie, która zadebiutuje w Operze Śląskiej jako tytułowa Madama Butterfly. Urodzona przed niespełna 30. laty w Legnicy, wykształcona w Warszawie w klasie wokalnej prof. Jolanty Janucik, zwyciężczyni kolejno na konkursach im. Franciszki Platówny (Wrocław), Felicji Krysiewiczowej (Bydgoszcz), Ogólnopolskim Konkursie Wokalnym (Gliwice) oraz na Konkursie dla Śpiewaków Operowych im. Ferruccia Tagliaviniego w Austrii, „Le Grand Prix de l’Opera” w Bukareszcie i Międzynarodowym Konkursie Operowym im. Ottavia Ziino w Rzymie.

 

Otworzyło to przed nią wiele scen europejskich z Operą Rzymską (Podróż do Reims), Teatro Lirico w Cagliari (Zuzanna w Weselu Figara), Operą w Amsterdamie (Gianni Schicchi), Teatro La Fenice w Wenecji (Walentyna w Wesołej wdówce). W Polsce dotychczas błysnęła swym głosem, urodą i talentem jako Mimi w Cyganerii, kolejno na scenach Bytomia, Wrocławia i Warszawy.

 

W dniach 15 i 17 maja publiczność śląska przyjdzie, aby pożegnać „na zakończenie etatowej działalności artystycznej” wieloletni (ale nie leciwy!) sopran dramatyczny i jednocześnie mezzosopran Iwonę Noszczyk, wielokrotną tryumfatorkę bytomskiego repertuaru, decydującą się – bagatela! – rozstać ze sceną w roli Amneris w Aidzie. 


Po blisko 40 latach śpiewania w Bytomiu różnych ról lirycznych, dramatycznych i mezzosopranowych – skąd to nagłe pożegnanie? Mimo wielkiej sympatii i uznania dla tej śpiewaczki, nie przyjadę – Panie Dyrektorze Łukaszu – na to pożegnanie.

 

Jako wieloletni praktyk operowy podejrzewam bowiem, że najdalej na początku przyszłego sezonu będzie Pan musiał udać się gdzie trzeba (podobno Noszczyk mieszka w Nagłowicach, tam gdzie przed stuleciami Mikołaj Rey) z prośbą o powrót Gwiazdy na rodzimą scenę. Trudno bowiem będzie dać sobie radę z repertuarem bez takiej – wiernej i zawsze gotowej na wszystko – operowej pracownicy! Zresztą wieloletnie doświadczenie podpowiada mi, że bezpieczniej jest uczestniczyć w powrotach, niż w operowych pożegnaniach.

 

Niezwykłym finałem tego sezonu w Operze Śląskiej będą aż cztery koncertowe wykonania opery Karola Szymanowskiego Król Roger (19, 20 i 21 czerwca – Bytom, 23 czerwca – Katowice). Atrakcją tej produkcji to niewątpliwie udział w partii tytułowej Andrzeja Dobbera, najwybitniejszego obecnie polskiego barytona w skali międzynarodowej. W obsadzie znaleźli się również znakomici soliści związani z Operą Śląską: Stanisław Kuflyuk (również Roger), Rusłana Kowal i Gabriela Legun (Roksana) oraz Andrzej Lampert i Łukasz Załęski (Pasterz). 

 

Dlaczego w takim razie – spyta ktoś – nie zdecydowano się na wersję sceniczną? Odpowiedzią jest przedwczesna siwizna, a nawet podejrzane drżenie rąk Łukasza Goika, po każdej rozmowie z główną księgową na temat tego, na co stać Operę Bytomską, coraz bogatszą artystycznie, ale niestety nie finansowo.

 

Ten najdzielniejszy obecnie polski dyrektor operowy nie byłby sobą, gdyby i tym razem nie wpadł na świetny pomysł. Goik dowiedziawszy się, że Lech Majewski ostatnio zajmował się Królem Rogerem w Nowym Jorku, natychmiast odpowiedział na pytanie: – A dlaczegóżby nie w ojczystym Bytomiu? – I stąd jego piękne obrazy towarzyszące wykonaniu koncertowemu. 

 

Jest jeszcze jedna atrakcja tego nadzwyczajnego przedsięwzięcia. To Piotr Mazurek przy pulpicie dyrygenckim. Z premiery na premierę potwierdza on swój rozwój z batutą w ręku, jako młody szef artystyczny Opery Śląskiej, którego – tym razem trafnie – dobrał sobie do współpracy dyr. Łukasz Goik.

                                                                Sławomir Pietras