„Kiedy gram, czuję, jakbym walczyła…”

Opublikowano: poniedziałek, 09, marzec 2026 06:53
Pietras Sławomir

To słowa niezwykle urodziwej (185 cm. wzrostu), dziś już pięćdziesięciokilkuletniej dyrygentki, od dwudziestu kilku lat żony Petera Gelba – dyrektora Metropolitan Opera, z czym wielu, zresztą niesłusznie, łączy jej międzynarodową karierę. Nic bardziej bałamutnego. Keri-Lynn-Wilson poślubiła tego wybitnego managera, gdy jeszcze był prezesem Sony Corporation w Nowym Jorku (2003), a ona – absolwentka dwóch fakultetów na Juillard School of Music (dyrygentura i flet), miała już za sobą poważne sukcesy w dyrygowaniu najlepszymi orkiestrami obu Ameryk, Europy, Azji i Australii.

 

Jej debiut w kierowanej przez męża Metropolitan odbył się dopiero w roku 2022 (Katarzyna Izmaiłowa). Posiada w repertuarze kilkadziesiąt tytułów operowych, a ulubionymi kompozytorami są Szostakowicz, Czajkowski, Prokofiew, Mahler, Brahms, Bruckner i Beethoven. 

 

Jej ukraińscy pradziadkowie Piotr i Oksana przybyli do Kanady jeszcze przed I wojną światową z niewielkich Czerniowców w południowo – wschodniej Ukrainie i osiedlili się w Winnipeg. Keri-Lynn-Wilson jest córką dyrygenta – skrzypka, a matka profesorem języka angielskiego. Ich córka od wczesnej młodości mówi płynnie po rosyjsku, ukraińsku, francusku, włosku i niemiecku, a w wolnym czasie lubi czytać poezje. Poza tym pozostaje w szczęśliwym, ale bezdzietnym małżeństwie zawartym w sierpniu 2003 roku we włoskim Villa Simino.

 

Dwukrotnie miałem możliwość uczestniczyć w spektaklach przez nią dyrygowanych. Była to Tosca w Operze Wiedeńskiej, imponująca dynamiką, wigorem i gustownymi kontrastami oraz Madama Butterfly na Festiwalu Pucciniego w Torre del Lago, gdzie w interpretacji muzycznej dominował liryzm, śpiewność i mistrzowskie panowanie nad wokalno-muzyczną całością.

 

Natomiast interpretacja IX Symfonii Beethovena wykonywana podczas koncertów niemal na całym świecie, nagrana telewizyjnie i płytowo przez Deutsche Grammophon, to produkcja pod dyrekcją tej niezwykłej artystki, przechodząca do historii jako ukraiński fenomen muzyczny pod każdym względem.

 

Przeżywszy wstrząsające wrażenie wojennych wydarzeń na Ukrainie, Keri-Lynn-Wilson postanowiła stworzyć orkiestrę, która byłaby ambasadorem walczącej ojczyzny dla wielu wspaniałych ukraińskich muzyków, dotychczas grających w swoim kraju, lub w różnych orkiestrach europejskich.


Od trzech lat Ukrainian Freedom Orchestra zbiera się zawsze wczesnym latem, odbywa wielkie trasy koncertowe, grając w najważniejszych salach Europy i Stanów Zjednoczonych. W swym bogatym repertuarze wykonując IX Symfonię, jej czwartą część Odę do radości z poetyckim tekstem Fryderyka Schillera. Przetłumaczona na ukraiński tytułowa radość (Freiheit), została zamieniona ukraińskim słowem Sława. Jako soliści występują doskonali śpiewacy Olga Bezsmertna (sopran), Natalia Kukhar (mezzosopran), Wasyl Solodkij (tenor) i Władysław Bijarski (baryton). Na koncertach w Polsce partię chóralną wykonują śpiewacy Opery Podlaskiej, przygotowani przez prof. Violettę Bielecką.

 

W tym niesłychanym wojenno-muzycznym przedsięwzięciu jest istotny i niezwykle szlachetny polski ślad. Dzięki profesjonalnym i koleżeńskim kontaktom Petera Gelba i Waldemara Dąbrowskiego muzycy ukraińscy mogą mówić (i mówią!), że Teatr Wielki w Warszawie jest ich drugim domem. W tych zawiłych, poplątanych, a nawet brutalnych i tragicznych losach naszej wspólnej historii znalazł się moment, w którym naród polski nie oglądając się na przeszłość otworzył swe drzwi, serca i zasoby materialne dla wielu nękanych wojną braci ukraińskich. Ale, że wśród nich znajdują się muzycy, a w Nowym Jorku dyrygentka pochodzenia ukraińskiego, nie dlatego, ale mimo to, iż jest żoną szefa Metropolitan, to wręcz fantastyczne zrządzenie losu. Począwszy od pomysłu, koncepcji, różnorodnych pracowitych zabiegów, starań, kosztem wielu wyrzeczeń Keri-Lynn-Wilson w poczuciu więzi z krajem i narodem swoich przodków stworzyła pole do artystycznej walki w obronie Ukrainy poprzez muzykę, siłę jej oddziaływania i teren aktywności dla tych muzycznych bojowników, którzy lepiej walczą trzymając w ręku instrumenty niż karabiny.

 

Na szczęście znalazł się w Polsce Waldemar Dąbrowski, bez którego aktywności, pomocy i działania, powstanie i funkcjonowanie Ukrainian Freedom Orchestra byłyby niemożliwe. Z lękiem czasem myślę, czy rodacy i nasi wschodni sąsiedzi będą mu to pamiętać?...

 

Te niespodziewanie smutne refleksje kończę nieśmiałą sugestią pod adresem następcy Waldemara na stanowisku dyrektora Opery Narodowej. Wybitny ukraiński kompozytor Mykoła Łysenko stworzył dzieło operowe Taras Bulba. Gdyby to zagrać w Warszawie, Keri-Lynn-Wilson niechby stanęła przy pulpicie dyrygenckim, a któryś z wybitnych reżyserów ukraińskich przed solistami i naszymi zespołami, realizując na zakończenie tej okropnej wojny dewizę tak wspaniałej Damy z batutą w ręku: „Kiedy gram, czuję, jakbym walczyła!”

                                                                     Sławomir Pietras