Ujrzeć Florencję i … żyć dalej!

Opublikowano: poniedziałek, 07, kwiecień 2025 07:45
Pietras Sławomir

Między 25 a 28 kwietnia Grand Tour zaplanował podróż do Florencji. Dla miłośników historii wrażliwych na piękno Toskanii i jej zabytków, to niebywała okazja i szansa na wspólne, niezapomniane przeżycia. Wprawdzie zaraz po ogłoszeniu lista uczestników została zapełniona, ale postanowiłem apelować o jej wydłużenie. Zamierzamy bowiem odwiedzić miasto, w którym na progu XVIII stulecia zrodziła się sztuka operowa, dzięki kompozytorom, poetom i znawcom muzyki zrzeszonym w tzw. Cameracie florenckiej, której celem na początku było badanie kultury antycznej, ale po szeregu procesach twórczych i zabiegach towarzyskich powstały pierwsze dzieła operowe.

 

Będę o tym opowiadał w czasie podróży i pobytu w stolicy Toskanii zwłaszcza, że Agencja zgodziła się powiększyć nasze grono aż do takiej liczby uczestników, która stanowić będzie doborową artystyczną kompanię. Niezależnie od bogatego programu turystycznego, postaram się zainteresować naszych przyjaciół fenomenem Magio Musicale Fiorentino, w ramach którego wielkie kreacje sceniczne stworzyła na początku lat pięćdziesiątych Maria Callas, śpiewając Normę (48), Traviatę (51), Nieszpory sycylijskie (51), Armidę (52), Orfeusza i Eurydykę (52), Purytanów (52), Łucję z Lammermoor (53) i Medeę (53). Dyrektorami Festiwalu byli wtedy Francesco Siciliani (On mi o tym wszystkim opowiadał!), a następnie Bruno Barlozetti, mąż Fedory Barbieri i ojciec obecnego reżysera Franco Barlozettiego.

 

Postaram się skontaktować z nim po przyjeździe. Jeśli się to uda, zjemy wszyscy razem kolację, wspominając jego związki z Warszawą i Łodzią, kiedy to asystował swej wielkiej Matce, reżyserującej u nas Rycerskość wieśniaczą i Normę. Po długim i wspaniałym życiu Fedora Barbieri spoczęła na cmentarzu florenckim. Oczywiście odwiedzę jej grób i zapalę polskie świeczki, ale tylko w towarzystwie tych melomanów, którzy zgłoszą się na ochotnika. Doszły bowiem do mnie słuchy, że „Pietras często włóczy się po cmentarzach, pokazując mogiły starych primadonn”. Jest to niestety prawda, więc te wycieczki – choć interesujące i pouczające – niechże będą fakultatywne!

 

Na operowej scenie tego fascynującego miasta będziemy oglądać coraz rzadziej prezentowaną na europejskich scenach operę Ryszarda Straussa Salome. Pod dyrekcją Alexandra Soddy śpiewać będą Allison Oakes (Salome), Anna Maria Chiuri (Herodiada), Nikolai Schukoff (Herod), Brian Bulligan (Jochanaan) i Eric Fennel (Narraboth).


Spektakl wyreżyserowała Emma Dante, co gwarantuje wysoką jakość obrazu scenicznego zwłaszcza, że mamy do czynienia z daleką potomkinią urodzonego we Florencji Dantego Alighieri, poety, pisarza, filozofa i polityka, tego samego, który kochał się w Beatrycze i napisał Boską komedię.

 

W obliczu prestiżowych wyjazdów, oficjalnych odwiedzin i artystycznych wizyt często wyłania się problem, jakiego rodzaju polskie prezenty należy zabierać z sobą, aby wręczać je spotykanym partnerom, przyjaciołom, czy osobom nowo poznanym. Tym razem nie będę miał wątpliwości, że takim upominkiem będzie nagranie płytowe kompletu pieśni Ignacego Jana Paderewskiego dokonane, przez Marzenę Michałowską, poznańską sopranistkę, kierownika katedry wokalistyki Akademii Muzycznej im. Paderewskiego, laureatkę wielu konkursów wokalnych, która ma za sobą występy w nowojorskiej Carnegie Hall i genewskiej Victoria Hall. W dorobku fonograficznym posiada 26 albumów płytowych, a obecne nagranie tych pieśni aspiruje do nagrody „Fryderyki”.

 

Przy fortepianie zasiadła Małgorzata Sajda-Mataczyńska, pianistka ze znacznym dorobkiem artystycznym, na stałe związana z poznańską Akademią Muzyczną, a od dwóch lat pełniąca funkcję dyrektora artystycznego Festiwalu Paderewskiego w Poznaniu.

 

Pieśni Ignacego Jana Paderewskiego w opinii Piotra Deptucha – dyrygenta, teoretyka i znawcy tematu – „łączą idiom ludowo-patriotycznych pieśni Moniuszki z mrocznym, modernistycznym światem liryki młodziutkiego Karola Szymanowskiego”. Jest to cykl do słów Adama Asnyka, 6 pieśni do poezji Adama Mickiewicza, 1 liryka z tekstem Teofila Gautiera i 12 pieśni do słów Catulli Mendésa.

 

Piotr Deptuch interesująco skomentował to wykonanie w zamieszczonej przy nagraniu książęce, na szczęście również w języku angielskim, przybliżając tym samym włoskim przyjaciołom postać i twórczość naszego wielkiego pianisty, polityka, ale również wybitnego kompozytora. Jeśli pozostaną po rozdaniu we Florencji któreś z tych egzemplarzy płytowych, rozdam je melomanom spod znaku rodziny Grand Touru. 

 

W razie czego, aby „Ujrzeć Florencję … i żyć dalej !”, proszę powołać się na ten felieton. Do zobaczenia nad brzegami zalanej wiosennym słońcem rzeki Arno!

                                                                      Sławomir Pietras