Więcej Jandy w filmie i telewizji!

Opublikowano: poniedziałek, 30, grudzień 2024 07:02
Pietras Sławomir

Na końcu trzeciego tygodnia grudnia w TVP Kultura wyemitowano Niedzielę z… Krystyną Jandą. Miała zapewne wyjątkową oglądalność, bo w ostatnich latach nasza gwiazda, ukarana przez pisowskich wielkorządców, nie pojawiała się w Telewizji. Niewiele sobie z tego robiła ba, może nawet tego nie zauważała zajęta licznymi obowiązkami, które umiała sobie narzucić, aby przetrwać trudny czas.

 

Tym razem przyszła w towarzystwie córki – aktorki Marii Seweryn, reżyserów Andrzeja Domalika i Jacka Borcucha, satyryka Szymona Majewskiego oraz aktorów Wojciecha Malajkata i Rafała Rutkowskiego, czyli gronie doborowym, w którym przyzwyczailiśmy się ją zwykle oglądać. Rozmowami kierowała red. Agnieszka Szydłowska. Było interesująco, sympatycznie, ciekawie, kulturalnie i artystycznie. Zaraz potem wyemitowano film Pestka, wyreżyserowany przez Krystynę Jandę przed niemal 30 – tu laty, podobno często w przeszłości prezentowany w telewizji, ale ja – zanurzony po uszy w repertuarze operowym i baletowym - obejrzałem go dopiero po raz pierwszy. 

 

Okazało się, że jest to jedyna reżyseria filmowa szefowej fundacji, prowadzącej od lat z sukcesami jednocześnie dwie sceny teatralne, „Polonię” i „Och – Teatr”. Jeśli przyczyną tego są rozliczne zajęcia Krystyny Jandy, niemal codzienne granie olbrzymiego repertuaru teatralnego na własnych scenach i w licznych objazdach, role filmowe, pisanie książek i felietonów, częste reżyserowanie spektakli komediowych , dramatycznych, a nawet operowych, śpiewanie piosenek, wreszcie czytanie wielu scenariuszy sztuk i książek, aby dokonywać wyborów repertuarowych, nie mówiąc już o niekończących się rozmowach i dyskusjach przed podejmowaniem codziennych dyrekcyjnych decyzji – oto nieustanny tryb funkcjonowania, w którym może już nie być miejsca na filmową reżyserię. Byłoby szkoda, bo reżyseria Pestki sugeruje wybitny talent w tej dziedzinie zwłaszcza, że obsada nosi piętno rzetelnej i twórczej pracy reżysera z aktorem.

 

Ale podejrzewam jeszcze coś innego. W tych wielu latach, jakie upłynęły od wyreżyserowania Pestki, zabrakło woli i zainteresowania, aby nakłonić Jandę do działalności w dziedzinie reżyserii filmowej. Zapewne byłoby to możliwe tylko na jej warunkach, ale sprawa byłaby warta zabiegów, zważywszy na wiedzę, doświadczenie, walory intelektualne i talent tej wybitej postaci polskiego teatru.


Wszystko to wyszło na jaw przy realizacji Pestki (1976). Jest ona adaptacją kultowej powieści Anki Kowalskiej z lat 60 – tych dokonaną przez Macieja Maciejewskiego, przy licznych korektach reżyserki. Krystyna Janda zagrała również główną rolę (Agatę Koman), niezależną finansowo samotną dziennikarkę piszącą wiersze, która poznaje żonatego architekta Borysa (Daniel Olbrychski), człowieka religijnego, z którym namiętne uczucia komplikują losy obojga bohaterów. Janda we własnej reżyserii dokonała apogeum aktorskiego mistrzostwa, ale dorównał jej w swej kreacji Olbrychski, inny niż w dotychczasowych filmowych wcieleniach, oszczędny w wyrazie, skupiony i zestrojony z przebiegiem zdarzeń. 

 

Reżyserka zadbała wręcz o plejadę doskonałego aktorstwa, począwszy od Anny Dymnej (żona Borysa), rewelacyjnej Agnieszki Krukówny (Sabina) i Jana Frycza (jej mąż), a w mniejszych rolach Jan Englert, Zbigniew Zamachowski, Piotr Machalica, Tomasz Stockinger i Zofia Kucówna (urocza, acz zbyt młoda Babcia). A w epizodach przemykają przez ekran takie tuzy jak Stanisława Celińska, Beata Ścibakówna, Piotr Kozłowski, Edward Ziętara, Kazimierz Orzechowski (ksiądz w roli księdza) i Tomasz Konieczny, zanim zrobił karierę operową, a w młodości - jak twierdzi – przypominał Andrzejowi Wajdzie Zbyszka Cybulskiego.

 

Zdjęcia do tego filmu są dziełem Edwarda Kłosińskiego , kręcone w Warszawie i Sopocie, wydobywające urodę wielu tych miejsc, a zwłaszcza występujących postaci, co wspiera ich kreacje aktorskie. Niemożliwość kontynuowania twórczości filmowej tego wybitnego autora zdjęć (+2008), jest wielką stratą dla tej dziedziny sztuki. Jakości obrazu przysłużyła się również dobrze muzyka Wojciecha Borkowskiego.

 

Należy podziękować, że Telewizja przypomniała Pestkę. Ten wybitny film, ciągle świeży i fascynujący mimo upływu lat, skłania mnie w imieniu zwolenników ambitnego kina i wydarzeń na małym ekranie do hasła: „Więcej Krystyny Jandy w filmie i telewizji”. 

 

I to nie tylko w okolicach daty urodzin tej wspaniałej artystki, która ich nie ukrywa, bo i tak prezentuje sylwetkę i urodę o całą epokę młodszą, czego życzymy jej wszyscy na całe długie, pracowite lata. 

                                                                              Sławomir Pietras