Laudacja dla Aleksandry Kurzak

Opublikowano: poniedziałek, 28, październik 2024 07:00
Pietras Sławomir

Od lat pozostające w repertuarze Metropolitan Opera dzieło Giacomo Pucciniego Tosca we wspaniałej reżyserii Davida mc Vicara zmienia tylko kierownika muzycznego i obsady solistów, przedstawiając w swym monumencie niemal kopię rzymskiego kościoła St. Andrea della Valle (akt I), gabinetu barona Scarpii w Palazzo Farnese (akt II) i dziedzińca Castel Saint’Angelo (akt III), wszystko to niemal jeden do jednego skopiowanego autentyku, uskrzydlone tylko wyobraźnią wybitnego scenografa Johna Macfarlane. Tak zaprojektowanej, poniekąd w realiach historycznych Toski nie widzieliśmy nigdy dotąd i zapewne długo nie zobaczymy zważywszy, co wyrabia z arcydziełami operowymi najnowsza generacja reżyserów.

W wydanym na otwarcie sezonu operowym Playbillu, wśród współpracujących z MET-em reżyserów skrupulatnie nie wymienia się nazwiska Mariusza Trelińskiego co świadczy, że ślad po nim zaginął. A tylko w Polsce usiłuje się nam wmawiać, że były to sukcesy, mimo zaledwie kilku powtórek spektakli, braku publiczności i ponad trzydziestu negatywnych recenzji. 

Inaugurując nowy sezon Metropolitan przypomina, że przed 20. laty odbył się na tej scenie debiut Aleksandry Kurzak w roli Olimpii w Opowieściach Hoffmanna (dokładnie 10 października 2004), po którym nastąpiła seria aż 12 kreacji scenicznych, niektóre o wymiarze historycznym: Liu, Cio-Cio-San, Adina, Musetta, Violetta, Micaëla, Nedda, Gretel (Jaś i Małgosia), Gilda, Blonda, Tosca. 

Świadczą o tym Olimpia sprzed 20. tu lat i ta dzisiejsza Tosca. Takim diapazonem repertuarowym może poszczycić się tylko matka Aleksandry – Jolanta Żmurko, która we Wrocławiu zaczynała od Królowej Nocy, a kończyła na Turandot i Abigaile. 

Była ona jedynym pedagogiem swej córki, przekazując jej poza swą wiedzą i umiejętnościami wokalnymi, matczyne, bezcenne geny, pozwalające w sposób bezpieczny rozwijać swój operowy fach od zawrotnie wirtuozowskiej koloratury, przez pełen liryzmu kunszt prowadzenia głosu, aż po partie spintowe i dramatyczne. A to zapewne jeszcze nie wszystko, jeśli chodzi o możliwości perspektywiczne tego fenomenu wokalnego. 


Jaka była ta jej Tosca na otwarcie sezonu w MET? Przede wszystkim entuzjastycznie akceptowana przez tłumnie zgromadzoną publiczność mimo, że skrajnie odmienna od dotychczasowego kreowania tej postaci. Ponieważ akcja tej opery oparta jest na dramacie Victoriena Sardou, który tę rolę napisał dla Sary Bernhardt, Toscę grywało się dotąd jako postać pełną patosu, koturnowości i dostojeństwa najbardziej znanej rzymskiej śpiewaczki z przełomu XIX i XX wieku. Tak w MET robiły to największe poprzedniczki Aleksandry Kurzak: Emma Eames, Geraldine Farrar, Emmy Destin, Claudia Muzzio, Maria Jeritza, a w naszych czasach Renata Tebaldi, Birgit Nilsson, Maria Callas, Shirley Verret, Hildegard Behrenz i Sonya Yoncheva. 

Z tym wszystkim postanowiła zerwać Aleksandra Kurzak, urodzona w Brzegu Dolnym, córka małżeństwa operowego (ojciec utalentowany waltornista i profesor gry na tym instrumencie), wychowanka Opery Wrocławskiej od młodzieńczego statystowania do czołowych ról solistycznych, potem stażystka i solistka Opery w Hamburgu, a od 20. lat gwiazda Metropolitan i stale obecna w Orange, Madrycie, Veronie, Barcelonie, Covent Garden, Berlinie, Rzymie, Neapolu i wielu innych, równie prestiżowych scenach. Jej Tosca to nie nadąsana primadonna, a młoda amantka, momentami figlarna, dowcipna, zawsze zakochana, a zdecydowana walczyć o ukochanego, odważna i dramatycznie zdeterminowana, aby dojść do upragnionego celu. 

Tej barwnej palecie środków wyrazu scenicznego towarzyszyła interpretacja wokalna najwyższej próby, od mistrzowskich momentów lirycznych (duety i „Visi d’arte”), aż po pełne wyrazu sceny dramatyczne każące zapomnieć, że ten głos śpiewał niegdyś Olimpię, Zuzannę i Rozynę. 

Mógłbym tak rozpisywać się długo o kunszcie operowym naszej Wielkiej Rodaczki (a nie Oli z Wrocławia, która zrobiła karierę!). Dzięki Bogu znajduje bowiem czas, aby śpiewać również w Polsce. Jeśli zobaczycie afisz Toski z jej udziałem, nie omijajcie okazji, aby doznać wielkiego przeżycia w sztuce historycznej w polskim, a zarówno super światowym wykonaniu.                                                Sławomir Pietras