Baletowe refleksje z serca płynące

Opublikowano: poniedziałek, 29, lipiec 2024 06:49
Pietras Sławomir

Minęła właśnie już 26 edycja Lądeckiego Lata Baletowego. Skoro je kiedyś wymyśliłem, przez wiele lat organizowałem i ciągle wiernie mu towarzyszę, pozwólcie, że podzielę się z serca i wiedzy płynącymi refleksjami na temat tego – jak się okazało – nad wyraz cennego przedsięwzięcia.

 

W ostatnim okresie zamiast pierwotnej nazwy używa się określenia Międzynarodowy Festiwal Tańca, co jest zapewne ambicją jego aktualnych organizatorów. Przypominam jednakże, że Lądeckim Latem Baletowym nazwaliśmy tę imprezę dla podkreślenia zalet leczenia narządów ruchu w Lądku, coraz większą ilością artystów baletu przyjeżdżających tu na zabiegi i rehabilitację oraz specjalny program artystyczny dla miejscowej młodzieży i dzieci z Kotliny Kłodzkiej, planującej poświęcić się tej profesji. Towarzyszy temu różnorodność imprez i wydarzeń związanych z tańcem, koncerty, spotkania, wieczory monograficzne i rocznicowe oraz życie towarzyskie w atmosferze lądeckiego kurortu. Stąd ta nazwa, której nie należy gubić, co nie powinno przeszkadzać międzynarodowym projektom.

 

Obserwując energiczne działanie dyr. Karoliny Sierakowskiej, niepokoją narastające trudności w zdobywaniu i gromadzeniu środków na organizację tego Festiwalu. Już dawno Ministerstwo Kultury, wrocławski Urząd Marszałkowski i wszyscy pozostali darczyńcy powinni uświadomić sobie, że na południowej rubieży Polski powstał ośrodek promujący rozpowszechnianie rozmaitych form ruchu poprzez zajęcia taneczne dla uczestników różnych pokoleń, od dzieciństwa do późnej dojrzałości.

 

Jednocześnie Lądeckie Lato Baletowe jest terenem konfrontacji osiągnięć polskich zespołów i promocją młodych solistów baletu. Jak dotąd – w miarę pozyskiwanych środków finansowych – zapraszane są zespoły zagraniczne, co stanowi atrakcję dla lądeckiej publiczności i polskich artystów mających poczucie , że uczestniczą bez kompleksów w czymś międzynarodowym. Wszystko to zasługuje na większe, gruntowniejsze, a przede wszystkim hojniejsze działanie w sferze finansowej, o co apeluję do kogo trzeba…

 

Przechodząc do spraw bardziej szczegółowych przypominam, że już trzecie dziesięciolecie wieczory baletowe w muszli koncertowej zagłuszane są odgłosami z pobliskiej tancbudy, mieszczącej się w obiekcie Uzdrowiska. W tym roku dochodziło również szczekanie jakiegoś wrednego dla baletu psa, co polecam miejscowym rakarzom, jeśli tacy w ogóle jeszcze istnieją.


Przy okazji sugeruję, aby miejsca siedzące w amfiteatrze były jednak płatne. Poprawi to sytuację ekonomiczną Festiwalu. Baletomani, kuracjusze i wczasowicze chętnie zapłacą, a dla gapiów pozostanie wiele miejsc na stojąco z dobrą widocznością poza miejscami siedzącymi.

 

Sugerowałbym zrezygnowanie z osoby zapowiadającej taneczne ewenementy mimo, że w tym roku czyniła to złotousta piękność o zmieniających co wieczór balowych sukniach i każdorazowo skrupulatnie odczytująca wszystkich sponsorów i darczyńców mimo, iż pieniędzy na ten Festiwal jest doprawdy niewiele. Może by ich nazwiska dużymi literami wypisywać obok sceny, ze zdjęciami, a nawet specjalnym wieczorem im właśnie poświęconym. Natomiast informacje i komentarze do dziania się scenicznego niechby wygłaszały któreś z wybitnych postaci polskiego baletu, tak jak czyniła to przed laty nieodżałowana Ewa Głowacka. Ze swej strony proponuję następujące kandydatury: Ewa Wycichowska (Poznań), Wojciech Warszawski (szef baletu gdańskiego), Dominik Muśko (Łódź), Maria Kijak (Wrocław), czy Karol Urbański (Warszawa).

 

A co warto zapamiętać z tegorocznej edycji Lądeckiego Lata Baletowego ? Przede wszystkim z roku na rok lepiej tańczący zespół baletowy Opery Śląskiej pod kierunkiem Grzegorza Pajdzika. Etiudy taneczne Polskiego Baletu Narodowego Junior, co jest kolejną cenną inicjatywą dyr. Krzysztofa Pastora. Spektakl Dziewczynka z zapałkami w wykonaniu uczennic Akademii Sztuki Baletowej „Balerina” z Żarek w choreografii Łukasza Zasika. Sugerowałbym zwrócenie uwagi na ciągle rozwijający się talent tego dzielnego twórcy studia baletowego w swej rodzinnej miejscowości, co komukolwiek wydawało się dotąd niemożliwe.

 

Nie wszystko, co niespożyta dyr. Karolina Sierakowska zdołała przygotować w tegorocznym programie zdołałem obejrzeć i posłuchać. Na przykład spektakl Elektra grupy tanecznej Harz Theater z Halberstadt, Juvenalia – prace młodych choreografów z Teatru Wielkiego w Poznaniu oraz spotkanie z dyrektorem Polskiego Baletu Narodowego w trakcie którego zaprezentowano projekcję filmu dokumentalnego „Pastor. Cztery akty”.

 

Były jeszcze inne interesujące wieczory, w tym spotkanie z red. Cezarym Łasiczką w basenie termalnym „Wojciech”. Nie poszedłem w obawie, że On utopi mnie, wchodząc do przybierającej wody (tak przytył!) i w ten sposób nigdy nie będę już rozmawiał z nim na antenie TOK FM.

                                                             Sławomir Pietras