Polityka zdycha, a Ojczyzna kwitnie

Opublikowano: poniedziałek, 18, wrzesień 2023 07:14
Pietras Sławomir

Może to ciekawość, jak wygląda nasza Ojczyzna, gdy się przestanie oglądać ją zza szyb samochodu, obserwować nachalne okładanie się cepami przez polityków uczestniczących w kampanii wyborczej, nieprzebierających w słowach, rzucających absurdalne oskarżenia i nie liczących się z ulatniającym się prestiżem sprawiły, że zamiast – jak zwykle – samochodem, postanowiłem po kraju podróżować – jak się to dawniej mówiło – koleją żelazną.

 

Jeśli pójdziecie za moim przykładem, ujrzycie kontrast między wzajemnymi oskarżeniami politycznych niegodziwców, a tym co widać, gdy się przesiądzie z samochodu na publiczne środki transportu. Przedtem jednak donoszę komu trzeba, że na coraz gęstszej sieci autostrad i dróg szybkiego ruchu, poza sporadycznymi korkami, nagminnie wyprzedzają się olbrzymie ciężarówki, co jest oczywiście zabronione. Ale stróże prawa wolą uganiać się za takimi jak ja przestępcami przekraczającymi szybkość o niezauważalnych kilka kilometrów, niż ścigać niebezpiecznych piratów, często na wschodnich numerach rejestracyjnych.

 

Oto powody moich podróży koleją, niedawno w kierunku Wrocławia, Górnego Śląska, Bydgoszczy i Gdańska, często na trasie Poznań – Warszawa, a ostatnio również do Łodzi. Tam powiodło mnie wezwanie do odebrania medalu 600. lecia tego miasta, któremu poświęciłem 10 lat kierowania Teatrem Wielkim, a obecnie od kilkunastu lat piszę ten felieton w Angorze, którą co tydzień czyta cała Polska.

 

W zacnym gronie medalistów znalazło się dwoje bliskich mi artystów: Tadeusz Kozłowski – wybitny dyrygent i mój niegdysiejszy współdyrektor, którego niedawno słusznie zaszczycono tytułem Honorowego Dyrektora Teatru Wielkiego, po czym – jak to u nas – zapomniano zaproponować mu jakiegokolwiek dyrygowania i Aleksandra Stanisławska, którą niegdyś uczyłem historii tańca w Szkole Baletowej, ale już od dawna dzielnie kieruje artystycznie tą Uczelnią, czym dobrze zasłużyła sobie na taki medal. Wręczała go Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska, absolutna liderka aktywności i rezultatów działalności wśród elity polskich samorządowców. Zostałem przez nią publicznie ucałowany – co sobie aż tak bardzo cenię, że nie będę mył lica chyba aż do wyborów.


Poruszając się po Łodzi piechotą odkryłem, że wreszcie ruszono z globalną renowacją jej zabudowy, wśród której dawna ul. Piotrowska stała się arterią o wymiarze europejskim, a kompleks Manufaktury atrakcją opiewaną w literaturze i teatrze. Poza tym wzniesiono szereg nowoczesnych obiektów na czele z rewelacyjnym dworcem Łódź – Fabryczna, gruntownie przebudowano Centrum Nauki EC1, Metropolis, historyczną dzielnicę Księży Młyn, czy unikalne Oceanarium w parku na Zdrowiu. Na sensację zakrawa budowa tunelu pomiędzy Dworcem Fabrycznym a Kaliskim, co stanie się jednym z wielu elementów zmieniających nie do poznania oblicze tego coraz bardziej piękniejącego miasta.

 

Wędrując po Polsce mijałem na różnych trasach kolejowych większe i mniejsze dopiero co zmodernizowane stacje kolejowe, podróżowałem w luksusowych wagonach z głośnikową i elektroniczną informacją, uprzejmą obsługą i przyzwoitym serwisem gastronomicznym. Skonstatowałem, że przejazdy kolejowe są wielokrotnie tańsze od podróży samochodem, a czekający u ich celu taksówkarze uprzejmi i uczciwi, poza warszawskimi piratami, przed którymi ostrzegam, gdyby ktoś zaryzykował jazdę z kimś takim.

 

Ogłuszony nachalnymi obietnicami nieuczciwych polityków zauważam, że niezależnie od ich sufitowych deklaracji, w każdym większym mieście jeżdżą nowoczesne, ciche i wygodne tramwaje, bezpowrotnie zniknęły zdezelowane przechodzone i brudne autobusy, zastąpione przez wysokiej klasy luksusowe pojazdy, a publiczne toalety w jakichkolwiek miejscach, gdzie udajemy się za potrzebą, lśnią czystością, zapachem i nie przypominają koszmaru z lat minionych.

 

Również ludzie wobec siebie zachowują się – generalnie – coraz bardziej przyzwoicie. Żeby tylko w miejscach publicznych nie „trąbili” napojami prosto z butelek, nagminnie szukali czegoś w komórkach, którymi fotografują siebie i wszystko co popadnie, głośno rozmawiają w sąsiedztwie innych i ubierają się – zarówno panie jak i panowie – po prostu przyzwoicie.

 

Gdyby nie obowiązki wobec sztuki i środowiska artystycznego, o czym piszę bez przerwy od kilkunastu lat, chętnie zajmowałbym się różnymi zjawiskami w obyczajowości i kulturze, świadczącymi o tym, że polityka jako zjawisko społeczne zdycha, a Ojczyzna mimo to kwitnie. Jest to niewątpliwie zasługą samorządowców takich, jak Pani Prezydent Łodzi, z którą ostatnio całowałem się publicznie. 

                                                                       Sławomir Pietras