Jerzy Artysz napisał książkę

Opublikowano: poniedziałek, 22, sierpień 2022 07:12
Pietras Sławomir

Jerzy Artysz napisał bardzo cenną książkę. Domyślam się, że powstała poprzez nagrywane rozmowy autora z Aleksandrem Laskowskim i Sylwią Wachowską. I to jest jedyny jej mankament. Wprawdzie nie zaznaczono, które z rozmówców zadaje które z pytań, ale gdyby je pominąć, wypowiedź autora zyskałaby na głębi, sensie i jeszcze większej atrakcyjności narracji.

 

Towarzyszę karierze wokalnej Jerzego Artysza od lat 60-tych. Wprawdzie nie podzielam jego admiracji dla reżyserii Kazimierza Dejmka, w której debiutował w operze łódzkiej śpiewając Janusza w Halce, przez reżysera mocno pokiereszowanej. Natomiast z sentymentem wspominam jego kreację wokalną w Orfeuszu Monteverdiego w wersji baletowej na scenie Teatru Wielkiego w Łodzi. Było to jednak nie – jak pisze autor – za czasów Feliksa Parnella, który z baletem w nowym gmachu operowym nie miał już do czynienia. Wtedy szefem baletu był Witold Borkowski, a choreograf Orfeusza nazywał się Erich Walter, o czym powinni Artyszowi przypomnieć mało fortunni rozmówcy.

 

Najciekawszymi i najcenniejszymi stronami książki są impresje związane z poszczególnymi gatunkami muzycznymi, okresami z których pochodzą, wokalnymi różnicami w interpretacji poszczególnych dzieł począwszy od muzyki dawnej, baroku, klasycyzmu, epoki bel canto, na kompozycjach współczesnych skończywszy. Nasz autor – jak mało który, nawet wybitny śpiewak – ma w tej dziedzinie wiele do powiedzenia. Jego bogate doświadczenia i związane z nimi poglądy są prawdziwą skarbnicą wiedzy wokalnej, jakże mądrze i wszechstronnie wykorzystywanej w uprawianej pedagogice.

 

Niewielu nawet wybitnych barytonów może poszczycić się tak bogatym i wszechstronnym repertuarem. Il maestro di capella Cimarozy, Arianna Händla, Koronacja Poppei Monteverdiego, La serva padrona Paisiella, Narciso Scarlattiego, Pimpilione Telemanna – to tylko niektóre tytuły muzyki dawnej. Główna rola w Don Giovannim i Hrabiego Amavivy w Weselu Figara Mozarta. Tytułowy bohater Holendra tułacza, Wolfram w Tannhauserze, Wotan w Złocie Renu i Günther w Zmierzchu bogów – oto repertuar wagnerowski. A wśród dzieł Verdiego Amonastro, Markiz Posa, Falstaff, Macbeth i Giorgio Germont. Bohaterowie Pucciniego: Marcello, Sharples i baron Scarpia, a z Moniuszki tylko Halka i Paria (trochę mało!).


Za to w muzyce nowszej i współczesnej Jerzy Artysz wszedł do historii polskiej wokalistyki jako solista wybitny i niezapomniany. Tytułowy Wozzek Albana Berga, prapremierowy Jozue w Jutrze Tadeusza Berda, Antek w Chłopach Witolda Rudzińskiego, Jakub w Manekinach Zbigniewa Rudzińskiego, Edyp w Edypie i Jokaście Josepa Solera, tytułowy Król Roger Karola Szymanowskiego, oraz szereg ról w dziełach Szeligowskiego, Różyckiego, Pendereckiego, Mykietyna, Małeckiego i Bruzdowicz.

 

A gdzie Figaro z Cyrulika, Jelecki z Damy pikowej, Walenty z Fausta, Torreador z Carmen, Sylwio z Pajaców, Oniegin, Lindorf, Coppelius, dr Miracle i Dapertutto z Opowieści Hoffmana. Można by tak wymieniać i wymieniać… W książce naliczyłem ich blisko 60!

 

Osobnym rozdziałem dorobku wokalnego Jerzego Artysza są pieśni. Opowiada o tym obszernie, kompetentnie i wnikliwie. Szczególnie o pieśni polskiej („Moim konikiem była zawsze pieśń polska”), specyfice w tej dziedzinie twórczości Moniuszki, Szymanowskiego i wielu innych naszych kompozytorów. Cennymi uwagami zatrzymuje się nad problemami interpretacyjnymi, co powinno być bezcennym materiałem dla przemyśleń jego licznych studentów i wokalnych wychowanków. Niepotrzebnie zajęty przez rozmówcę (rozmówców?) mało istotnymi dywagacjami, zbyt mało czasu poświęcił sylwetkom swych byłych uczniów, którzy teraz robiąc kariery noszą w sobie najcenniejsze cechy swego Mistrza i Mentora.

 

Mało kto w Polsce zdaje sobie sprawę z autorytetu muzycznego, wokalnego i pedagogicznego, jakim Jerzy Artysz cieszy się za granicą. Szczególnie we Włoszech, Hiszpanii, Niemczech, Francji i jeszcze w wielu innych krajach. Przekonałem się o tym podczas słynnego na cały świat Konkursu Wokalnego w Barcelonie, gdzie nasz Artysta witany był i respektowany przez największe autorytety wokalne, gdy tylko pojawiał się w gronie jurorów oraz wśród publiczności na sali przesłuchań.

 

Obecnie napisał książkę. Bardzo cenną, ogarniająca liczne problemy sztuki wokalnej, kompetentną i niezwykle potrzebną. Gratulujemy i namawiamy na następne. Już może bez – doprawdy – niepotrzebnych rozmówców.

                                                                        Sławomir Pietras