Nie Simone Young, pierwsza kobieta, która poprowadziła wagnerowski cykl Pierścień Nibelunga, ani Ewa Michnik, która jako druga dokonała tego we Wrocławiu, ale ukraińska kapelmistrzyni Oksana Łyniw stanęła 25 lipca ubiegłego roku za pulpitem dyrygenckim w „otchłani mistycznej“ – głębokim i niewidocznym z widowni kanale orkiestrowym w teatrze festiwalowym w Bayreuth (muzycy zjawiają się na scenie dopiero do ukłonów i z uwagi na brak klimatyzacji i panującą duchotę najczęściej nie we frakach, ale w szortach i podkoszulkach).

Od zawsze kobiety zajmowały tam ważną pozycję, ale nie tyle artystyczną, ile organizacyjną po śmierci Richarda Wagnera: Cosima, jego druga żona i córka Liszta, synowa Winifreda Williams, Angielka, po zgonie męża Siegfrieda, też kompozytora, obciążona politycznym flirtem z Hitlerem, a w obecnym stuleciu współkierujące prawnuczki: Eva Wagner-Pasquier i reżyserka Katharina Wagner, po wycofaniu się przyrodniej siostry już niepodzielnie panująca na Zielonym Wzgórzu. Oksana Łyniw pochodzi z Brodów na pograniczu Wołynia, z rodziny o dwupokoleniowych tradycjach muzycznych.
Nie jest pierwszą kobietą, która na Ukrainie sięgnęła po batutę, jeśli zważy się Wiktorię Żadko. Uzyskawszy w 2004 roku III Nagrodę na Konkursie im. Gustava Mahlera w Bambergu, na jakiś czas związała się z miejscowymi symfonikami. Następnie współpracowała z Operami w Odessie i Bawarską w Mnichowie. Przez trzy lata była dyrektorką muzyczną w styryjskim Grazu, odpowiadając za koncerty i przedstawienia operowe. Od tego roku jest dyrektorką artystyczną Teatro Comunale w Bolonii. W dwóch ostatnich wypadkach pozostaje pierwszą kobietą na tych stanowiskach.

Specjalizuje się w muzyce operowej, prowadząc spektakle Mirandoliny Bohuslava Martinů i Żołnierzy Bernda Aloisa Zimmermanna w Mnichowie, Traviaty Giuseppe Verdiego w Grazu, Purytanów we Franfurcie nad Menem oraz Turandot Giacomo Pucciniego w Operze Rzymskiej z Ewą Vesin w tytułowej roli. Występowała ponadto w londyńskiej Covent Garden (Tosca) oraz w paryskiej Opéra-Bastille. W ubiegłym roku zainaugurowała Festiwal Wagnerowski premierą Holendra tułacza w nowej inscenizacji Dmitrija Czerniakowa (we Wrocławiu wystawił w Hali Stulecia Borysa Godunowa Modesta Musorgskiego).

A zatem zanim wszystkie światła zostały skierowane na Ukrainę, a więc nie było to podyktowane względami pozaartystycznymi. Na dodatek pozostali realizatorzy bez wyjątku byli Rosjanami (kostiumolożka Jelena Zajcewa, oświetleniowiec Gleb Filsztinski i dramaturżka Tatiana Wereszczagina). Według Joshua Barone'a z the New York Timesa dyrygentka narzuciła orkiestrze i solistom żywe tempa, ale nie za cenę zaniedbania precyzji gry i pominięcia istotnych szczegółów. Wydobyła ponadto obecne w partyturze ekstatyczne porywy, wznoszące się ponad realistyczne aspekty romantycznej legendy Wagnera według Heinego.
Lesław Czapliński