Powołane do życia w 1983 roku francuskie stowarzyszenie Arcal obrało sobie za cel przybliżanie sztuki lirycznej osobom, dla których pozostaje ona nadal czymś odległym, obcym i niezrozumiałym. Owej szlachetnej misji ma służyć tworzenie interdyscyplinarnych spektakli, a następnie prezentowanie ich podczas tournées obejmujących nie tylko operowe i teatralne placówki, ale również szkoły, ośrodki kultury czy nawet zakłady penitencjarne.

Ważną sferą działalności rzeczonego stowarzyszenia są też poprzedzające każde przedstawienie akcje popularyzatorskie, przygotowujące publiczność do odbioru tego typu sztuki, oraz zachęcanie pochodzących z różnych środowisk amatorów do czynnego uczestnictwa w realizacji danego przedsięwzięcia artystycznego. Wreszcie jeszcze innym kierunkiem podejmowanych inicjatyw jest wspomaganie zawodowego startu młodych artystów: śpiewaków, reżyserów, pisarzy, aktorów, dyrygentów, scenografów itd. Jednym ze zrealizowanych ostatnio projektów, prezentowanym właśnie w Operze w Awinionie, jest dedykowana młodym widzom opera kameralna zatytułowana Narcyz (Narcisse), z tekstem Marion Pellissier (zarazem autorki warstwy inscenizacyjnej) i muzyką francusko-angielskiej kompozytorki Joséphine Stephenson (ur. 1990).
Pozycja ta porusza niezwykle aktualną i ważną problematykę budowania tożsamości poprzez relację z samym sobą i z grupą, w perspektywie funkcjonowania poprzez kreowany w mediach społecznościowych wizerunek własnej osoby. Oczywiście ów bliski nam i niezwykle istotny wątek przewodni dotyczy przede wszystkim młodych ludzi w okresie dojrzewania, ale nie jest przecież także zupełnie obcy osobom dorosłym. Albowiem zarówno jedni, jak i drudzy muszą stawiać czoła głębokim przemianom, jakim podlega obecnie nasze znajdujące się pod ogromnym wpływem rozwoju technologii społeczeństwo. Wprawdzie tytułowy Narcyz posiada pewne cechy postaci mitologicznej, ale autorki przedstawienia pokazują nam przede wszystkim współczesnego i jeszcze niedojrzałego młodzieńca w procesie poszukiwania samego siebie. Po odniesieniu sukcesu w mediach społecznościowych stara się on za wszelką cenę sprostać krążącemu w sieci perfekcyjnemu wizerunkowi własnego ja, wszakże nieuchronną konsekwencją tej sytuacji jest pogrążanie się bohatera w bolesnej samotności. Jego obraz w internecie staje się w gruncie rzeczy istotą, którą tak naprawdę Narcyz chciałby być i w której w dodatku się bezgranicznie zakochuje, co z kolei całkowicie go odrywa od rzeczywistego świata. Tytułowy protagonista jest też skazany na ciągłe uwodzenie innych użytkowników sieci, pozostając zarazem pod wpływem sztucznych, bo wykreowanych w wirtualnej przestrzeni istot. Sytuacja ulega jeszcze dalszemu pogorszeniu, kiedy dochodzi do momentu, w którym każda pojawiająca się prawdziwa osoba jest przezeń odbierana jako zaledwie tania podróbka człowieczeństwa. Ważnym epizodem w życiu Narcyza będzie jego spotkanie z Chloé, która dostrzega samotność chłopaka i wszystkie czyhające nań niebezpieczeństwa. Usiłuje wszelkimi sposobami mu jakoś pomóc, przede wszystkim zachęcając do schronienia się w sferze anonimowości. Próbuje go przekonać, że „roztopienie się” w szarej masie społeczeństwa stanowi skuteczną odtrutkę na histerię tego świata. Bardzo szybko się zresztą okazuje, że głos Chloé jest wiernym odzwierciedleniem jego własnych dylematów i wątpliwości. I tak oto Narcyz musi jednocześnie mierzyć się ze społecznym odbiorem swego internetowego wizerunku, a zarazem pokazywanym mu przez przywołaną dziewczynę odbiciem niedorzeczności i groteskowości własnego położenia. Rzeczona historia przemawia do widza w sugestywny i bezpośredni sposób dzięki wykorzystaniu prostych, wszak mocno nawiązujących do bliskich każdemu z nas doświadczeń środków scenicznych. Dodatkowym atutem tej swoistej powiastki moralnej są wyraziście nakreślone postaci o wręcz karykaturalnych charakterach. Dzięki multimedialnym animacjom, przygotowanym przez Nicolasa Doremusa i Jasona Razoux, przenosimy się z niemalże Orwelowskiej rzeczywistości, w której obowiązuje przymus udostępniania wszystkich osobistych danych i akceptacji nieustannego filmowania własnego życia, do szczęśliwego finału wyrwania się z opresji mediów społecznościowych. Wykorzystywanie wirtualnego ekranu pozwala też unaocznić widzowi sposób, w jaki Narcyz modeluje swój wizerunek, kiedy ruchami ręki retuszuje detale twarzy lub poprawia swój ogólny wygląd, tak jakby pracował nad opracowywaniem okładki do jakiegoś pisma mody. Owe medialne projekcje wyświetlane są na białym, umieszczonym pośrodku przestrzeni scenicznej pudle (scenografia Anne-Sophie Grac), w którym dzięki przezroczystym ściankom można niekiedy dostrzec tytułową postać wchodzącą w relację ze swoim widocznym na ekranie wizualnym alter ego. Doprawdy trudno pozostać obojętnym wobec tej wymownej ilustracji schizofrenicznego rozdwojenia rzeczywistej i wirtualnej tożsamości bohatera, dodatkowo podkreślanego sugestywnym oświetleniem Jazona Rizoux i efektami dźwiękowymi generowanymi przez Jonathana Lefèvre-Reicha.
Oba wspomniane światy są także przywoływane za pośrednictwem muzyki Joséphine Stephenson, która bezbłędnie wykorzystuje kontrasty pomiędzy mową i śpiewem, interwencjami instrumentalnymi i głosami, muzyką akustyczną i elektroniczną, wcześniej nagraną ścieżką dźwiękową i muzyką live, stylem pop i sekwencjami o bardziej wyrafinowanym charakterze. Nasycona atrakcyjnymi efektami warstwa muzyczna potrafi jednak przybrać (szczególnie w finale) bardziej operowe i liryczne akcenty, niekiedy o wręcz mrocznym zabarwieniu.

Dźwiękowa warstwa jest realizowana przez zaledwie dwoje instrumentalistów: grającego na elektronicznej klawiaturze Emmanuela Oliviera i sięgającą na przemian po klarnet, saksofon lub kontrabas Juliette Herbet. Co ważne, kreowana przez nich plastycznie i ekspresyjnie muzyka pozostaje nieustannie w ścisłym związku z tekstem, czyli ze śpiewem dwójki występujących w tej operze solistów. Benoît Rameau w roli Narcyza imponuje precyzyjnym prowadzeniem dźwięcznego, czystego i jasnego tenora, wyrazistością wokalną i językową oraz scenicznym zaangażowaniem. Natomiast wcielająca się w postać Chloé sopranistka Apolline Raï-Westphal inteligentnie wykorzystuje swoje walory głosowe, pokazując zarazem emocjonalną różnorodność swojej partii. W jej interpretacji ujmuje także miękkie frazowanie i celowy dobór środków aktorskich.
Leszek Bernat