22 pieśni Piotra Maszyńskiego w wykonaniu Lilianny Zalesińskiej mezzosopran i Jolanty Pszczółkowskiej-Pawlik fortepian zostały zapowiedziane u dołu okładki jako Światowa Premiera Fonograficzna. To oczywiście cenna pozycja z tego powodu, bo Piotr Maszyński był bardzo zasłużonym twórcą i działaczem muzycznym międzywojnia, a dziś jest trochę zapomniany.

Wiadomo, że założył m.in. działający po dziś dzień Chór Lutnia, a chór to sprawa specyficzna, wymagająca cierpliwości i zaangażowania, gdyż trudno dziś zachęcić ludzi do śpiewania, a w chórze w szczególności. Piotr Maszyński opracował właśnie na chór wiele pieśni solowych i warto byłoby przedstawić ten dorobek szerszemu kręgowi odborców. Na płycie wydanej przez nieocenioną firmę DUX wydano jednak pieśni na głos z fortepianem. Wyboru dokonano starannie, a szukanie w dorobku ponad 100 utworów tego typu, było zajęciem trudnym i odpowiedzielnym.
Kompozytor czuł powinność dostarczania wykonawcom wartościowego repertuaru, co wiązało się nie tylko z odpowiednim ujęciem melodycznym i wyrazowym, ale także wyszukaniem wartościowegp tekstu poetyckiego. Maszyński opracował więc pieśniarsko to co było najlepszego w czasach, w których żył. Nie mogło tu oczywiście zabraknąć czołowego romantyka – Mickiewicza, pojawiła się nawet Piosnka dudarza znana przede wszystkim z dorobku Ignacego Jana Paderewskiego. Ale są też pieśni do słów Leopolda Staffa, Adama Asnyka, Marii Konopnickiej, Miriama Przesmyckiego, wreszcie poetów współczesnych Maszyńskiemu i nawet jego własne teksty i poezja ludowa. Twórczość tego kompozytora ma wiele cech epoki, w której tworzył. Przeważają utwory postromantyczne, nostalgiczne lub młodopolsko rozwichrzone i zawierające nutę smutku. Są pieśni dokumentujące rozmaite mody tego okresu – np. modę na góralszczyznę. Jest wreszcie nurt silnie patriotyczny, sięgający tonów patosu. W zbiorze 22 utworów śpiewanych znalazły się przykłady na każdy z wymienionych nurtów. Co ważne – do płyty dołączono słowa tekstów poetyckich, ale nie jest to tylko dokumentacja służąca lepszemu zapamiętaniu i zrozumieniu idei kierujących kompozytorem, ale wręcz niezbędny przewodnik i poradnik, o co w tym wszystkim chodzi. Lilianna Zalesińska ma bowiem, jako śpiewaczka dwie poważne wady. Jej głos miły w barwie jest niestety nie dosyć technicznie ustabilizowany i wiele wysokich dźwięków „spada z pozycji”, w związku z tym brzmi niezbyt czysto. Po drugie dykcja śpiewaczki daleka jest od doskonałości, niektóre samogłoski są zniekształcone, a większość śpiewanego po polsku tekstu staje się niezrozumiała. Ewidentny przykład znajdujemy w pieśni Służyła sierota do słów Marii Konopnickiej. W broszurce dołączonej do płyty są podane dwie zwrotki, ale śpiewaczka wykonuje też trzecią, której kompletnie nie można zrozumieć. W wyborze jest także bardzo ciekawa i oryginalna Piosnka ludowa, w której kompozytor wzorując się na gwarowej czy folklorystycznej (choć nie wiadomo z jakiego regionu Polski) wymowie akcentuje słowa na ostatniej sylabie. Śpiewaczka realizuje to zalecenie, ale wychodzi to dosyć nieudolnie. Pieśń Dunajec ma podobno opisywać wigor i rozmach górskiej natury, jednak główna wykonawczyni nie daje swą interpretacją poznać, że rozumie ideę wiersza i melodii. Wreszcie dwie ostatnie pieśni Wspomnienie i Przez wały chmur – pierwsza ponuro-melancholijna, druga pełna patosu, gdzie „słyszy się głos anioła, na ziemi burza woła” są wykonywane całkiem podobnie, bez zwrócenia uwagi na istotne różnice w nastroju. Pieśni Piotra Maszyńskiego posiadają ciekawy, bogaty, dosyć wyrafinowany akompaniament fortepianowy, dobrze realizowany przez doświadczoną pianistkę Jolantę Pszczółkowską-Pawlik, jednak ta warstwa muzyczna nie zmienia ogólnego, dosyć nijakiego wrażenia całości.
Joanna Tumiłowicz