Przegląd nowości

Kantata na zadany temat

Opublikowano: wtorek, 15, luty 2022 18:26

Czy warto było przetwarzać temat filmu Rainera Wernera Fassbindera Strach zżerać duszę na spektakl – kantatę, bo raczej nie musical? Teatr Powszechny już trochę z filmem, albo filmowcami, flirtował, bo brał się za bary z Polańskim w Opowiesciach niemoralnych. W wieczorze pod tytułem Strach zżerać duszę pojawia się ponoć najlepszy reżyser niemiecki, (wcześniej był najlepszy polski) i zapowiada się cykl.

 

Strach zzerac 1

 

Czy jednak warto tworzyć etiudę aktorską na zadany temat, podłączać się pod stary film wypływający z innych przesłanek społecznych, politycznych, narodowych, ekonomicznych, kulturowych? Agnieszce Jakimiak, reżyserce i autorce scanariusza tego spektaklu wszystko kojarzy się z Polską. Być może jesteśmy na tyle opóźnieni cywilizacyjnie, że Niemcy z lat 70. to prawie Polska 2022 roku, ale to stwierdzenie nie jest ani odkrywcze, ani specjalnie bulwersujące, aby podejmować próby dopisywania do filmu Fassbindera jakichś scen z polskimi aktorami, którzy do tego mówią po niemiecku.


Twórcom przedstawienia, a zaliczyć tu także trzeba odpowiedzialnego za dramaturgię scenografię, światła i wideo – Mateusza Atmana, najwyraźniej chodziło o to, by na niemieckich plecach usmażyć własną tezę, którą wykłada się w następujących słowach: „to tragikomiczna opowieść o społeczeństwie, które tak dobrze czuje się we własnym, zamkniętym gronie, że za wszelką cenę usunie z horyzontu wszystkich, którzy nie wpisują się w jednolity krajobraz.

 

Strach zzerac 2

 

To także portret naszych uprzedzeń, które bywają kuriozalne i śmieszne, przesadzone i absurdalne. Być może w chwili, w której śmiejemy się ze społecznych tabu, śmiejemy się tak naprawdę z nas samych – i być może ten śmiech bywa oczyszczający”.

 

Strach zzerac 3

 

Niestety, ani z tym śmiechem nie było tak różowo, ani oczyszczenie nie przebiegało zbyt sprawnie. Być może zbyt dużo wagi i nerwów przykładaliśmy do wydarzeń na granicy polsko-białoruskiej, a teraz spoglądamy z niepokojem na granicę polsko-ukraińską, aby przejmować się problemami niemieckimi z lat 70. XX wieku. Po prostu, oni mieli swoje „godziny prawdy” a my mamy swoje. Jest jednak pewien aspekt czy też element tego nudnawego przedstawienia, który wygląda dosyć świeżo i stanowi być może jakąś furtkę, w którą można by wejść podejmując się rozmaitych, wątpliwych i nieoczywistych tematów. To forma kantatowa, czyli śpiewanie przygotowanych tekstów pod muzykę. W formie kantatowej poszczególni wykonawcy mogą dowolnie powtarzać wybrane frazy, mogą też śpiewać je w duetach, tercetach, kwartetach, kwintetach, a omawiane przedstawienie zatrudnia właśnie pięciu aktorów.


Pod koniec owych wariacji (to także forma muzyczna) na temat filmu Fassbindera aktorzy wychodzą na przód sceny, gdzie ustawione są dla wszystkich mikrofony i pod muzykę serwowaną i współtworzoną na żywo przez Łukasza  Jędrzejczaka wykonują właśnie kantatę z librettem już wcześniej przećwiczonym w „wariacjach”.  To jest solidna recepta dla twórców, którym kończy się inwencja po pierwszych 10 minutach spektaklu.

 

Strach zzerac 4

 

Zwykle stosuje się rozmaite zabiegi „utwardzające”, czyli np. powtarza się od początku to, co już widzowie oglądali, jakby ktoś od początku puścił taśmę. Jeśli jednak trafimy na muzyka, który z tego stworzy kantatę, to wówczas wchodzimy na wyższy szczebel twórczości, robimy spektakl z elementami tzw. „sztuki wyższej”. Tak się stało w przdstawieniu Strach zżerać duszę, ale i tego okazało się za mało do wypełnienia założonych 85 minut bez przerwy. Trzeba się było posłużyć jeszcze zatrudnionym przy spektaklu Łukaszem Jędrzejczakiem.

 

Strach zzerac 5

 

Wyszedł on ze swojej dźwiękowej kabiny i przed publicznością osobiście zaśpiewał lekko przerobiony przedwojenny przebój Graj piękny cyganie, czyli tango wykonywane kiedyś przez Adama Astona, potem przez Irenę Santor. To w oryginale tango czeskiego kompozytora Karela Vaceka, ale dobrze przyswojone w Polsce ze słowami Andrzeja Własta. Dziś uchodzi za przedwojenne polskie tango. Teraz można zadać kolejne pytanie: Co ma wspólnego tango Graj piękny cyganie z filmową opowieścią o Marokańczyku, który się ożenił z Niemką i co ma wspólnego ze współczesną Polską opowieść o Niemcach lat 70.? Na takie pytanie tylko prezes NBP umiałby znaleźć jakąś odpowiedź.

                                                                              Joanna Tumiłowicz