Przegląd nowości

Romeo, Julia, Berlioz i Miss Harriet

Opublikowano: środa, 09, luty 2022 20:33

Szekspirowska aktorka Harriet Smithson odcisnęła znaczne piętno na życiu i twórczości Hectora Berlioza. Nieszczęśliwa do niej miłość zainspirowała powstanie „Fantastycznej”, najsłynniejszego jego dzieła (niczym Goethego do Charlotty Buff wydała Wertera, a Mickiewicza do Maryli Wereszczakówny zawdzięczamy czwartą część Dziadów).

 

 

Filharmonia Krakowska 127

 

Jej osoba niewątpliwie wpłynęła na zainteresowanie i poznanie przezeń autentycznego Shakespeare’a, granego wcześniej we Francji i szerzej na kontynencie w pseudoklasycznych przeróbkach. Symfonia dramatyczna Romeo i Julia op. 17 z solistami i chórem nawiązuje do „Dziewiątej” Beethovena, a zarazem swymi rozmiarami wypełniająca koncert, zapowiada te Mahlerowskie. Aliści, Berlioz żywił upodobanie do eksperymentów (np. w melodramacie Lelio orkiestra pozostaje ukryta za zasłoną, a w Romeo i Julii w scenie miłosnej dobiega zza kulis chóralny śpiew gości rozchodzących się z balu u Capuletich). I także temu dziełu nadał przewrotną, jak przystało na romantyzm paradoksalną formę.


A zatem skrajne części z udziałem chóru i solistów posiadają narracyjny charakter (w solo altowym przywołana nawet zostaje osoba samego Shakespeare’a). Z kolei ta dramatyczna, środkowa, dotyczące pary tytułowych protagonistów, przybiera czysto instrumentalną postać. Poza tym w pełni ewokowane są w tej części zdarzenia zaledwie zasygnalizowane w poprzedniej poprzez ekspozycję ich tematów (np. balu u Capuletich czy sceny miłosnej).

 

Filharmonia Krakowska 128

 

Początkowo krakowskie zespoły filharmoniczne nie potrafiły odnaleźć się w tej muzyce i udźwignąć związanych z nią wyzwań. Nad jej przebiegiem zaciążyła chwiejność intonacji i nierównych wejść poszczególnych grup instrumentów oraz brak wyważenia pomiędzy nimi odpowiednich proporcji brzmieniowych. Zwłaszcza blacha, fundament Berliozowskiej orkiestry, pozostawiała wiele do życzenia. Ponadto dyrygent – Rafał Janiak – nie był w stanie scalić kolejnych epizodów i zapanować nad kształtowaniem monumentalnej i synkretycznej formy.

 

Filharmonia Krakowska 129

 

Dopiero w instrumentalnych ogniwach trzeciej części, odnoszących się do pogrzebu Julii i scen w grobie Capuletich osiągnięto właściwe dla tego kompozytora stopliwe brzmienie orkiestrowej masy. W inwokacji imponował kwartet fagotów, następnie także chorał trzech puzonów i tuby. Głos Ewy Marciniec pewnie i szlachetnie brzmiał w naturalnym jej rejestrze altowym, ale tessytura tej partii sięga do skali sopranowej i wtedy ulegał on zwężeniu i niemiłym dla ucha przebarwieniom. Korzystniejsze wrażenie wywarł dramatyczny tenor Tadeusza Szlenkiera w balladzie Merkucja o królowej Mab, wypełniającej pierwsze z poświęconych jej scherz.


Drugie, wyłącznie instrumentalne, należy do kręgu typowej dla romantyzmu tzw. elfenmusik z odpowiadającą jej barwną orkiestracją. Najlepiej zaprezentował się Wojciech Gierlach w arii ojca Laurentego, choć w samym finale jego głębokiemu basowi zabrakło nieco pożądanej nośności, zdolnej przebić się przez orkiestrowo-chóralne tutti.

 

Filharmonia Krakowska 130

 

Nie do końca przemyślana była logistyka, sprawiająca że chórzyści zaczęli opuszczać swoje miejsca jeszcze pod koniec pierwszej części, wzbogacając ją o odgłos swoich kroków, podczas gdy następowała po niej dłuższa pauza muzyczna, skądinąd wypełniona przez oklaski publiczności, którą można było w tym celu wykorzystać. Dramaturgicznie uzasadnionym natomiast było wejście śpiewającego chóru po rozpoczęciu trzeciego ogniwa, albowiem odgrywał on w ten sposób pogrzebowy kondukt.

 

Filharmonia Krakowska 131

 

Ułatwiało śledzenie wydarzeń wyświetlane tłumaczenie śpiewanego tekstu. Stworzona przez Berlioza forma właściwie nie znalazła kontynuacji. Jedynie Charles Gounod, który uczestniczył w próbach do jego prawykonania, do chóralnego prologu nawiązał w swojej operowej wersji szekspirowskiej tragedii. Dodatkowo pewnych reminiscencji dosłuchać się można w scenie balu oraz w przerywających scenę miłosną nawoływaniach z oddali stronników Capuletich szukających zwady z Montecchimi. W przeciwieństwie do historii kochanków z Werony, miłość Berlioza do Miss Smithson znalazła pozornie szczęśliwe rozwiązanie w postaci zawarcia małżeństwa na sześć lat przed powstaniem Romea i Julii, choć w rok po ich skomponowaniu zakończyło się ono separacją. 

                                                                            Lesław Czapliński