Przegląd nowości

Chopin w czterech smakach

Opublikowano: wtorek, 25, styczeń 2022 07:09

Zwycięzca ostatniego Konkursu Chopinowskiego doczekał się w Narodowym Instytucie Fryderyka Chopina pierwszej indywidualnej płyty. Z konkursowego dorobku wybrano do niej cztery utwory, niczym cztery twarze kompozytora. A wykonawca, Chińczyk reprezentujący Kanadę i urodzony w Paryżu wydaje się, że rozumie dobrze polską specyfikę, czuje rytm Mazurka i nieomylnie podąża właściwym tropem, bo ukazuje cztery oblicza doskonałego wykonawcy, dostosowuje swój udział w interpretacji utworów do charakteru muzyki, oczywiście ukraszając swym talentem każdy z nich, dodając osobisty, indywidualny rys wykonawczy, gdzie jest wspaniała technika pianistyczna, wyczucie instrumentu i spora wiedza o Chopinie i jego czasach, o meandrach stylu brillant, o gatunkach muzycznych i głębin, do których dociera natchniona muzyka.

 

CD Bruce Liu

 

Bruce Liu prezentuje nam Chopina w czterech smakach: jako bajarza, linoskoczka, tragika i zakochanego młodego artystę. Zaczyna od Ballady F-dur. To mistrzowsko wymyślona muzyczna opowieść, zgodna z nazwą utworu. Choć dedykowana Robertowi Schumannowi, ale prawdziwa inspiracja idzie tu od Adama Mickiewicza. Balladę tę kojarzono tak ze Świtezią, jak i ze Świtezianką. Słuchacz może sobie podłożyć pod muzykę niektóre strofy wiersza, ale przede wszystkim obrazy malowane słowem, przemianę nastrojów romantycznej opowieści, gdzie jest i liryka i smutek, patos i tajemnicze zakończenie. Potem słyszymy Rondo a la Mazur op.5, młodzieńczą kompozycję z elementami tanecznymi i wirtuozowskimi sekwencjami. Bruce Liu przelatuje iskrzące się śmiałością pasaże w iście akrobatycznym stylu, co podsuwa myśl, że w niedawno przypomnianym przez telewizję filmie Giuseppe Tornatore z muzyką Ennio Morricone Legenda pianisty na oceanie, gdy odbywa się turniej wirtuozów fortepianu, właśnie to wykonanie Bruce'a Liu mogłoby być jednym z numerów zwycięzcy.


Później następuje kompozycja cykliczna – Sonata b-moll op.35. To już poważna sprawa. Artysta zaczyna jak rasowy tragik, potem nastrój trochę łagodnieje, słyszymy mistrzowsko poprowadzone motywy Allegra sonatowego, tematy, przetworzenie, repryzę. Scherzo staje się okazją do rozwinięcia nowoczesnej wyobraźni kolorystycznej i wprowadza elementy repetytywnych, obsesyjnych ostinat. Dalej wkraczamy w bardzo wolnym tempie w obręb Marsza żałobnego, który przesuwa się przed naszymi oczami i odchodzi w dal. Tempo ani na chwilę nie staje się szybsze, narracji nie łagodzi też środkowa melodia, w której jest jakby odmalowanie trochę życia osoby zmarłej. Tu nie ma praktycznie kantyleny, jest tylko kroczący z uporem smutek.

 

Bruce Liu

 

I wtedy następuje część ostatnia, zupełnie niemożliwa do wytłumaczenia ani logicznej interpretacji. Szybkie i krótkie Finale złożone z nakładających się niedługich pasaży w górę klawiatury można rozumieć jako ilustrację duszy ludzkiej, która ulatnia się, wznosi błyskawicznie do Nieba. Jednak w interpretacji Bruce'a Liu taki pomysł nie występuje. Bardzo przejrzyście zagrany Finał można od biedy rozumieć, jako szybki bieg czy ucieczka. I wtedy słuchamy creme de la creme stylu brillant – Koncert fortepianowy e-moll op.11 z udziałem orkiestry FN pod dyrekcją Andrzeja Boreyko. Mamy tu i młodzieńczy popis i świeżą, niewinną miłość w cudownej drugiej części z podtytułem Romance, i wreszcie erupcję tańca i radości w finale. Cieszymy się że ten wybuchowy optymizm znalazł się na końcu płyty NIFC, znów popisowe Rondo jako podsumowanie. A jakby ktoś jeszcze nie miał dosyć, to inżynierowie dźwięku dołączyli po ostatnich akordach reakcję konkursowej publiczności. Jej akustyczny kształt i żywiołowość nie pozostawiają żadnych wątpliwości – wszyscy już czuli kto będzie zwycięzcą tego Konkursu Chopinowskiego.

                                                                          Joanna Tumiłowicz