Przegląd nowości

Smyczkiem i smykiem przez wieki

Opublikowano: wtorek, 11, styczeń 2022 07:17

Porównywać Sonaty skrzypcowe i kontrabasowe właściwie nie sposób, bo choć mamy do czynienia z dwoma instrumentami smyczkowymi, jednak skrajnie różniącymi się wielkością i skalą wydawanych dźwięków. Są też konsekwencje tych odmienności – na skrzypcach można sięgać najwyższych tonów słyszalnych ludzkim uchem, na kontrabasie – do prawie najniższych. Na skrzypcach można grać niezwykle szybkie przebiegi dźwięków, na kontrabasie raczej powolnie. Literatura na skrzypce solo jest przeogromna, na kontrabas przeuboga i raczej koncentrująca się na współczesności.

 

CD Parallels

 

Jedynym bodaj słynnym kawałkiem jest Camilla Saint-Saënsa Słoń Karnawału zwierząt. To wszystko jednak skłania do porównania dwóch płyt CD wydanych przez DUX. Oriana Masternak z Justyną Danczowską urządziły podróż ze skrzypcowymi Sonatami przez wieki prosząc słuchaczy, aby prezentowane utwory odbierali parami, dwie klasyczne Sonaty Mozarta i Elsnera, dwie modernistyczne Ravela i Szymanowskiego – (chociaż tu jest tylko taniec) i na koniec „mieszanka” Aleksandra Tansmana. Artystki z pewnością doskonale opanowały proponowany repertuar, choć w przypadku dwuczęściowej Sonaty Mozarta skrzypce dziwnie chowały się za prowadzącym narrację fortepianem. Lepiej wypadła Sonata Józefa Elsnera, bo tutaj balans skrzypcowo-fortepianowy okazał się bardziej czytelny. Zrównoważenie skrzypiec i fortepianu w Sonatach skrzypcowych, a także kontrabasowych, nie jest jednak najważniejszym problemem, ale użyte przez kompozytorów środki wyrazu muzycznego. W utworach klasycznych czy romantycznych nierzadko fortepianowi dawano rolę wiodącą, jednak w Tańcu z baletu Harnasie Karola Szymanowskiego w opracowaniu na skrzypce i fortepian dokonanym przez Pawła Kochańskiego, trudno traktować grające instrumenty inaczej, niż imitację brzmienia orkiestry i chóru.  


Problemy zainicjowane na płycie Parallel sprzez Orianę Masternak i Justynę Danczowską zachęcające do porównywania podobieństw i różnic w rozwiązywaniu pracy motywicznej i kompozytorskich reguł, nie ma jednak zastosowania do przeglądu trzech Sonat współczesnych specjalnie dedykowanych kontrabasowi. Marek Romanowski jest mistrzem w kreowaniu muzyki wykonywanej na kontrabasie, a prezentowane utwory dają doskonały przykład do jakich karkołomnych sztuczek zdolny może być ten ogromny instrument smyczkowy. W tych ewolucjach,  pasażach, szybkich figuracjach oczywiście ustępuje skrzypcom, ale góruje nad swoim „mniejszym bratem" siłą i głębią brzmienia.

 

CD Romanowski

 

Choć z trudem wbija się w wysokie partie skali, ale swą ciemną barwą kusi słuchacza. Sonata Sofii Gubajduliny przeplata tonalne i „abstrakcyjne” czyli atonalne i punktualistyczne sekwencje w sposób czasem zaskakujący. Pięknie też serwuje słuchaczowi pizzicata połączone z glissandami. Z kolei w Sonacie Lowella Liebermana znajduje się ciekawostka operowa – solowy fragment partii kontrabasu z IV aktu opery Giuseppe Verdiego Otello. Ten cytat kompozytor włączył do partytury, po to, by udowodnić, że nawet w XIX wieku kontrabas czasami dopuszczano do głosu. Z tego samego okresu pochodzi zresztą cała fantazja zoologiczna i Słoń Saint-Saënsa. Jeszcze ciekawszy wtręt znajdziemy w II Sonacie na kontrabas z fortepianem (na fortepianie gra Hanna Holeksa) Franka Proto, zawodowego kontrabasisty, który na ten instrument napisał aż 35 rozmaitych utworów solowych, kameralnych i z towarzyszeniem orkiestry. Marek Romanowski wykorzystał więc zalecenie kompozytora, aby w utworze znalazł się fragment improwizowany i dołączył coś, ni to z Szymanowskiego albo Ravela, poddając motyw obróbce wariacyjnej. Partia fortepianu w tym utworze jest rozbudowana i nierzadko swoimi ostinatami przywodzi na myśl koncerty jazzowe. To oczywiście wprowadza nas w świat muzyczny, w którym kontrabas nie czuje się już spychanym na krańce estrady dalekim krewniakiem skrzypiec, altówek i wiolonczel.

                                                                            Joanna Tumiłowicz