Przegląd nowości

Chopin według Garcíi

Opublikowano: środa, 24, listopad 2021 11:38

Martín García García był drugim, obok Kyôhei Sority, pianistą, na którego zwróciłem uwagę, przysłuchując się finałom Konkursu Szopenowskiego. Po nich liczyłem też na zdobycie przezeń nagrody. I nie przeliczyłem się, gdyż ostatecznie został laureatem trzeciej lokaty. Jego występ w Krakowie 17 listopada przybrał formę dawnych koncertów, w Wiedniu nazywanych niegdyś akademiami, a złożonych z części symfonicznej oraz recitalowej.

 

Filharmonia Krakowska 111

 

A zatem na początek z Orkiestrą Filharmonii Krakowskiej pod dyrekcją Aleksandara Chumały wykonał II Koncert fortepianowy f-moll op. 21. Była to bardzo oryginalna i osobista interpretacja, ale nie na miarę manieryczności Ivona Pogorelicia, odsłaniająca za to wiele nieoczekiwanych stron tego zdawałoby się do szczętu, przynajmniej w Polsce, ogranego utworu.

 

Filharmonia Krakowska 112

 

Dotyczyło to szczególnie dynamiki i dostosowanego do niej charakteru uderzenia, a w tym różnicowanej w ten sposób linii melodycznej oraz harmonicznego akompaniamentu pomiędzy obydwiema rękami. Uzupełnieniem była kontrastowa agogika, momentami prawie powstrzymująca przebieg muzyczny. W tym miejscu na podkreślenie zasługuje wrażliwe dostosowanie przez dyrygenta towarzyszenia orkiestry do koncepcji solisty. Na przykład allargando na koniec wstępu, bezpośrednio poprzedzające wejście pianisty czy pianissimo waltorni akompaniującej partii fortepianu w dalszym ciągu Maestoso.


Aliści, jak powiedziałby Jerzy Waldorff, wkradające się od czasu do czasu nieczystości, a w zaintonowanym temacie ronda nieco przebity czy zerwany dźwięk, rodzić mogły niejakie wątpliwości, czy oryginalność ujęcia nie ma do pewnego stopnia pokryć braków technicznych? Po przerwie, wraz ze zrzuceniem marynarki, artysta jakby uwolnił się z gorsetu tremy, odpowiedzialnej być może za pewne niedociągnięcia z poprzedniej części? 

 

Filharmonia Krakowska 113

 

Trzy Mazurki z op. 50 stanowiły prawdopodobnie punkt kulminacyjny występu. G-dur zagrany z ludowym wręcz zacięciem, a niekiedy nawet odcieniem rubaszności i odpowiednim wobec niego ciężkim dźwiękiem, As-dur natomiast wręcz przeciwnie, pełen salonowej elegancji i brzmieniowego wdzięku, wreszcie cis-moll z pewną dozą ekscentrycznościna co wskazywały większe kontrasty.

 

Filharmonia Krakowska 114

 

Z kolei Preludia z op. 28 odznaczały się włożoną w ich wykonanie muzykalnością, której służyło tym razem delikatne touché. Od pierwszych taktów III Sonaty h-moll op. 58 dawało znać położenie nacisku na jej monumentalizm, a zarazem staranniejsze w stosunku do poprzedniej wyważenie proporcji pomiędzy poszczególnymi ogniwami. Może zabrakło pełniejszego zbudowania formy, ale imponująco zabrzmiało crescendo przeprowadzające z Larga do finału, rozpędzonego pod palcami Martína Garcíi Garcíi, a co za tym idzie znacznie wykraczającego poza oznaczenie tempa jako Presto non tanto. W dorzuconych na bis walcu, mazurku i Polonezie As-dur op. 53 muzyk całkowicie postawił na wirtuozerię, w tym ostatnim pozwalając sobie dodatkowo na operowanie skrajnymi kontrastami.

                                                              Lesław Czapliński