Przegląd nowości

Kilar, Tokarczuk, Szymanowski

Opublikowano: wtorek, 23, listopad 2021 20:48

Te trzy nazwiska porządkują przebieg dyptyku baletowego przygotowanego przez Polski Balet Narodowy. Autorki dwóch oddzielnych przedstawień Anna Hop i Izadora Weiss szukały odpowiedniej idei w muzyce dwóch wybitnych kompozytorów, a także posiłkowały się literaturą, powieścią Bieguni naszej Noblistki. Oczywiście balet nie musi opowiadać żadnej skończonej historii, może jedynie sugerować określone nastroje, emocje czy poglądy.

 

Exodus

 

I tak się stało w przypadku pierwszego członu dyptyku, który nazywa się Exodus i w całości jest opanowany przez muzykę Wojciecha Kilara. Zaczyna się opartym na schemacie Bolera Maurice Ravela Exodusem Kilara. Typowo minimalistyczna kompozycja z narastającym wrzeniem głównego motywu i rytmu doskonale została przełożona na „ruchomą instalację wizualną”. Już pierwszy obraz jest zaskoczeniem, bo ściana jakby przeznaczona do sportów wspinaczkowych wypełniona identycznie ubranymi tancerzami i tancerkami jest całkiem jednorodną „matrycą” współczesnej grafiki, której deseń „wdrukowuje” w całość obraz wideo.


„Matryca” poczyna się rytmicznie ruszać, podnosić, opadać, aż wreszcie, coraz bliżej szaleńczej kulminacji utworu, schodzi na ziemię. I tu okazuje się, że owe ubrania tancerzy to luźno zawieszone długie płaszcze, które podczas piruetów grają rolę skrzydeł. Ten fenomenalny konglomerat choreografii, scenografii, światła i kostiumów, jest najlepszym fragmentem całego dyptyku, wręcz najwybitniejszym wydarzeniem taneczno-wizualnym, które można oglądać na tej wielkiej scenie. Dodajmy – autorką choreografii i kostiumów jest Anna Hop, zaś za scenografię i światła odpowiadała Małgorzata Szabłowska.

 

Exodus,Bieguni 1

 

O co chodziło w tym Exodusie, czy np. o wyjście Synów Izraela z Egiptu, czy o apoteozę wszelkiego uchodźstwa – Anna Hop tłumaczy mało konkretnie. „Fascynuje mnie ruch dużych mas, zbiorowości. Bakterii, komórek, owadów, ptaków, wody, powietrza, ognia, ludzi, ciał niebieskich, atomów. Miasto i mrowisko, planeta i atom mają ze sobą wiele wspólnego”. Po prostu Anna Hop odczuła wielką moc tkwiącą w muzyce Wojciecha Kilara, ale na Exodusie się nie skończyło, bo autorka spektaklu dołączyła jeszcze dwie części Koncertu fortepianowego Kilara (pianista Piotr Sałajczyk) oraz jego kantatę na chór i orkiestrę Bogurodzica. Autorka scenografii Małgorzata Szabłowska dwoi się i troi ze swymi pomysłami plastycznymi – buduje np. jakby wysoki blok mieszkalny, gdzie ściany frontowe poszczególnych mieszkań wykonane są tylko z elastycznych płacht nadających się do zerwania. Tworzy też pod ścianą miejskiego bloku jakby parafrazę obrazu Andrzeja Wróblewskiego Rozstrzelanie zbudowaną z ciał tancerzy, a potem tylko z cieniów pozostawionych przez te ciała. To są wszystko niezwykle kreatywne pomysły, które nierzadko nie mają odniesienia wprost do „libretta” choreografii, kierującego naszą uwagę np. do problemu „przemocy w rodzinie”, rozumianej bardzo szeroko i rozciągliwie. Wydaje się, że pomysł mazania tancerzy, a także występujących tu dzieci, czarną farbą, symbolem przemocy, został wyraźnie, z dużym naddatkiem, przesadzony. Czy jest aż tak źle z nami? Po przerwie, podczas której jednym z tematów rozmów widzów było pytanie: Czy oni tam mają tyle pryszniców, aby się spłukać z tej czarnej farby? Przeszliśmy do części drugiej, za którą odpowiedzialna była Izadora Weiss. Jej Bieguni-Harnasie wynikły z inspiracji prozą Olgi Tokarczuk.


Choreografka wypełniła więc obsadę genialnego baletu Karola Szymanowskiego postaciami z powieści. W oryginale jest to historia młodej góralki porwanej przez zbójników, która wkrótce zakochała się w ich Harnasiu. Po powrocie do miasta została ona siłą wydana za mąż za bogatego gazdę, a następnie uprowadzona podczas wesela przez ukochanego. W ujęciu Izadory Weiss mamy nieco inną historię. Młoda i Młody są już po ślubie, ale im się jakoś nie układa. Młody siedzi z książką, a Młoda musi zajmować się dzieckiem. Tę małą stabilizację przerywa wejście gości, jest tutaj też „zły duch” – teściowa (Ana Kipshidze).

 

Exodus,Bieguni 2

 

Zaczyna się zabawa, w której safandułowaty mąż nie bierze udziału. Ta odsłona baletu wizualnie jest bliska kiczu. Banalność jej ubarwia „greps” – uczestnicy zabawy chwytają za cztery rogi dywan i obracają stojącą na nim Młodą. Można taką zabawę towarzyską włączyć do katalogu naszych biesiad narodowych. Potem Młoda, która tutaj jest Anuszką (świetnie tańczoną przez Elisabettę Formento) porywa „alter ego” Harnasia, czyli Galina (Jaeeun Jung), następnie jest epizod z Harnasiem (Ryota Kitai), coś jakby ślub, który nie dochodzi do skutku, i powrót Anuszki do miasta. W tych wszystkich perypetiach tancerzom towarzyszy dobrze i rytmicznie rezonujący chór, ubrany na zielono przez Izadorę Weiss. Duży podziw budzi tenor Zbigniew Malak, który nie tylko śpiewa partię Młodego przewidzianą przez Szymanowskiego, ale wykonuje zadania aktorskie i taneczne, niemal baletowe. Do tej opowieści o krętych losach Anuszki autorka zapożyczyła jeszcze dwie pierwsze części z IV Symfonii Koncertującej Karola z Atmy. W tej wersji poszerzonych Harnasi jest wiele tanecznych solówek, duetów i tercetów, które dają okazję wykazania się techniką współczesną, zaś opowiedziana historia „patologii w rodzinie” też ma pewne znaczenie etyczne, ale odkryciem Ameryki nie jest. Część druga dyptyku jest mniej kreatywna wizualnie od pierwszej, ale i tu i tam ruchu nie brakuje. Polski Balet Narodowy ma w repertuarze nową, ciekawą pozycję, która wykorzystuje cały zespół tancerzy. A co najważniejsze dyptyk baletowy do muzyki Kilara i Szymanowskiego jest tańczony z towarzyszeniem doskonale grającej orkiestry Teatru Wielkiego – Opery Narodowej pod dyrekcją Łukasza Borowicza, co jest atrakcją samą sobie.

                                                                        Joanna Tumiłowicz