Przegląd nowości

Szaleństwo w romantycznym anturażu

Opublikowano: środa, 08, wrzesień 2021 07:29

W sierpniu tego roku miałam okazję zobaczyć – w towarzystwie członków krakowskiego stowarzyszenia Aria – prawdziwą odsłonę belcanta: Łucję z Lammermoor Gaetano Donizettiego. Spektakl odbył się w urokliwym Centrum Paderewskiego w Kąśnej Dolnej. Centrum jest instytucją kultury Powiatu Tarnowskiego i od wielu lat gości Festiwal Muzyki Kameralnej Bravo Maestro.

 

Paderewski,Kasna 729-74

 

W ramach tego wydarzenia, odbyło się koncertowe wykonanie Łucji z Lammermoor – przeboju operowych scen. Centrum Paderewskiego to pięknie odrestaurowany dwór, malowniczo położony w rozległym parku. Obok dworu znajduje się sala koncertowa, tzw. Stodoła, która rzeczywiście wykorzystuje budynek stodoły z pierwszej połowy XX w.


Nowoczesna Stodoła nie tylko charakteryzuje się świetną akustyką i oryginalnym wystrojem, ale wyposażona jest również w nowoczesny system oświetlenia, ogrzewania i klimatyzacji. Szczegółowe informacje na temat tego ciekawego obiektu można znaleźć na stronie Centrum.

 

Gabriela Gołaszewska 918-284

 

Licznie przybyła publiczność mogła przed spektaklem pokrzepić się wyborną kawą w kawiarni Maestro i nastroić się odpowiednio romantycznie – spacerując po parku zaaranżowanym w stylu angielskim. W wyśmienitych humorach zasiedliśmy na widowni. Po zwyczajowych przemowach i wstępie, w czasie którego, obok anegdot o słynnych wykonawczyniach partii Łucji, dowiedzieliśmy się o odejściu Teresy Żylis-Gary. Wielka strata dla melomanów, na szczęście  mamy płyty z pięknymi wykonaniami a i Internet się przyda.


Przechodząc do spektaklu, Łucja została przeniesiona w wersji koncertowej ze sceny Opery Śląskiej w Bytomiu, dyrygował Franck Chastrusse Colombier, w rolach głównych wystąpiła śmietanka wykonawców – nie tylko opery śląskiej. Partię Łucji zaśpiewała Gabriela Gołaszewska – laureatka konkursów wokalnych, m. in. I nagrody w kategorii głosy żeńskie na XVIII Międzynarodowym Konkursie Sztuki Wokalnej im. Ady Sari w Nowym Sączu.

 

Paderewski,Kasna 346-1

 

Partie: Edgara wykonywał Łukasz Gaj, Henryka Ashtona Stanisław Kuflyuk. Prawdziwie doborowa obsada, pozostali soliści, chór i orkiestra brzmieli – moim zdaniem – fantastycznie. Scena szaleństwa w wykonaniu Gabrieli Gołaszewskiej porwała widownię do tego stopnia, że nie pozwoliła śpiewaczce opuścić sceny przez długą chwilę. Solistka „wyszła z roli” i z ukłonami dziękowała słuchaczom, towarzyszył jej Stanisław Kuflyuk, który z uśmiechem nagrodził ją brawami – na chwilę tracąc na demoniczności – wszystko wróciło na należne tory, jak tylko znów zabrzmiała muzyka.

 

Paderewski,Kasna 346-24

 

Piękny, ujmujący gest. Po wybrzmieniu ostatnich tonów sceny szaleństwa, na nowo zanurzyliśmy się w tragiczny świat dawnej Szkocji, gdzie zrozpaczony Edgar po wykonaniu arcytrudnej arii popełnia samobójstwo. Jak pisze Piotr Kamiński w Tysiąc i jednej operze dzieło to odsłania zachwyconej publiczności „… sekret potęgi romantycznego belcanta w jego najdoskonalszym wcieleniu”. Nie sposób się nie zgodzić, publiczność opuszczała gmach Stodoły w poczuciu obcowania z dziełem wybitnym, podanym w mistrzowskim wykonaniu. Centrum Paderewskiego to urocze miejsce zanurzone w zieleni, domyślam się jak pięknie może witać gości – paletą kolorów polskiej jesieni.

                                                                         Małgorzata Włodarczyk