Spektakl na podstawie głośnej, wielokrotnie nagradzanej powieści Olgi Tokarczuk. Bieguni to filozoficzna obserwacja, a jednocześnie pochwała życia w ruchu oraz ludzi, którzy dążą do jego unieruchomienia – przez odwieczną praktykę mumifikacji ciał.

Michał Zadara, świetny reżyser z filozoficznym zacięciem, odnajduje w powieści Tokarczuk i naśladuje sposób opowiadania o naszym świecie pogrążonym w chaosie. Stąd też w spektaklu pojawia się wiele wątków i wiele postaci, rzeczywistych i zmyślonych, z pozoru zupełnie ze sobą nie powiązanych, żyjących dziś albo przed wiekami.
Pojawia się też sama Olga Tokarczuk w doskonałej aranżacji wizualnej wykonanej na Barbarze Wysockiej. Wreszcie spektakl wyraża bezpośrednio stosunek autorki do podstawowych kwestii współczesności takich jak klimat i środowisko, jak migracje, jak rasizm, jak specyfika poszczególnych kultur i religii, jak tolerancja dla ludzkich słabości. A przy tym wszystkim ogląda się to przedstawienie niemal jak przewodnik dla początkującego turysty, który znalazł się w obcym otoczeniu i musi tam załatwić jakieś trudne sprawy.
Co i rusz zmieniamy więc miejsce pobytu, plażę w Chorwacji zastępujemy plażą w Grecji, moskiewskie metro miesza się z Gotlandią, czy może Holandią, podróżujemy samochodem i samolotem, ale jesteśmy jakby na dworcu kolejowym (scenografia Robert Rumas), omawiamy sprawy związane z buddyzmem i prawosławiem, przemycamy coś przez granicę prusko-rosyjską, mówimy po francusku i angielsku, spotykamy Niemca i Węgra, jesteśmy na wykładzie czarnoskórego profesora.

Wreszcie w połowie spektaklu słyszymy zasadniczy apel-motto: Ruszaj w drogę, błogosławiony który idzie. Bieguni to zatem opowieść o ludziach , których nieustannie coś „nosi” i nie pozwala im prowadzić życia osiadłego, ale zarazem opowieść o poszukiwaniu jakiegoś porządku, przynajmniej w odniesieniu do własnego ciała.

Swoistym drogowskazem jest tutaj historia związana ze śmiercią Fryderyka Chopina, który swojej siostrze Ludwice powierzył misję dostarczenia do Polski, do Warszawy, własnego serca. Autorka, a za nią reżyser, do tego aktu powrotu, choć tylko wyrażonego symbolicznie, przywiązuje ogromną wagę. Oglądamy więc zarówno sekcję zwłok Chopina, zamykanie serca w słoju, chowanie go pod szerokimi krynolinowymi spódnicami kobiety i wreszcie wypakowanie cielesnego szczątka w Warszawie. A przy tym reżyser prowadzi nas przez liczne korytarze udekorowanie artystycznymi symbolami.
W tej wirtualnej i scenicznej galerii pojawiają się słynne obrazy mistrzów, jak choćby Lekcja anatomii doktora Tulpa Rembrandta, czy też towarzyszący pogrzebowi Chopina w Paryżu zamówiony przez niego samego utwór Mozarta Requiem. Z tego arcydzieła słuchamy fragmentów aż trzech części, Benedictus, Agnus Dei i Tuba mirum.

Realizatorzy pozwalają nam posłuchać jeszcze sporo innej klasyki – daje więc o sobie znać muzyczne przygotowanie Barbary Wysockiej, która pomagała mężowi zarówno przy adaptacji powieści Noblistki jak i przy dobieraniu nagrań audio i wideo. Przedstawienie Bieguni jest dziełem zbiorowym.

Nawet za kostiumy odpowiadały dwie osoby – Julia Kornacka i Kornelia Dzikowska, ale uwagę skupia na sobie i „zarządza” akcją przede wszystkim narratorka, alter ego autorki powieści. W przedstawieniu występuje, grając po kilka różnych ról, w sumie nieliczna jak na ilość poruszonych wątków, grupa aktorów – Sylwia Achu, Arkadiusz Brykalski, Mamadou Góo Bâ, Wiktor Loga-Skarczewski, Karina Seweryn i Ewa Skibińska. Jest też niemal komiczny epizod małżeństwa z dzieckiem, które podczas zagranicznej podróży w niejasnych okolicznościach rozłączyło się, i do końca nie potrafimy wyjaśnić, co się właściwie stało. Wniosek ogólny z oglądania Biegunów w formie emisji on-line ze sceny Teatru Powszechnego w Warszawie brzmi: Czytajmy Olgę Tokarczuk!
Joanna Tumiłowicz