

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościStara nomenklatura Bernarda Ładysza
Strona 2 z 2
Natychmiast pobiegłem za kulisy, szybko dokonałem tego rytuału, a odprowadzając Mistrza w kierunku sceny natknąłem się na Paprockiego i Hiolskiego, gotowych do występu w krakowskich sukmanach. Mijając ich, Ładysz szepnął tubalnie: - Wot, stara nomenklatura!
Przez całe swe artystyczne życie był koleżeński, dowcipny, prostolinijny, solidarny i zawadiacki. Przy tym nie tylko pięknogłosy, zdolny zarówno do wstrząsającej dramatycznej metamorfozy, jak i wybitnych kreacji komicznych, takich jak Don Pasquale, Leporello, czy Don Basilio. Jego ostatnią rolą był Tewje w Skrzypku na dachu w reżyserii Jerzego Gruzy. Był równie wybitny i niezapomniany, jak we wszystkim, czego dokonał w ciągu długiego życia na scenie.
Któregoś roku namówiliśmy się na wspólny wyjazd do Woli Sękowej. Zamieszkaliśmy w dawnej oficynie dworku, zięcia Adama Didura, w którym nasz wielki śpiewak często przemieszkiwał u swej córki Olgi. Towarzyszył nam ówczesny v-ce minister kultury prof. Jacek Weiss, który jako profesjonalny pianista zgodził się akompaniować Ładyszowi podczas prowadzonego przeze mnie wieczoru na Festiwalu Didurowskim w pobliskim Sanoku. Jak zawsze gościnna pani Ewa Wójtowicz, obecna właścicielka dworku, po obfitej kolacji pozostawiła nas na werandzie, dopijających jeszcze toasty, odprężonych po świeżych festiwalowych wrażeniach.
W pewnym momencie Bernard Ładysz opuścił nas na chwilę, błąkając się wśród starych drzew otaczającego parku. Po powrocie stanął przed nami pod rozgwieżdżonym niebem i oświadczył – Spotkałem właśnie Didura, który pozdrowił mnie, poklepał po ramieniu i podziękował, że zaśpiewałem na jego festiwalu! Oniemieliśmy z wrażenia …
Tej jesieni znowu pojadę do Sanoka, aby prowadzić galowy koncert artystów Opery Śląskiej. Może nocą pod rozgwieżdżonym niebem, wśród drzew parku Woli Sękowej spotkam Didura i Ładysza, a może jeszcze idącego obok nich starszego kolegę Edwarda Reszkę, największą trójcę basowego śpiewania złotego wieku polskiej wokalistyki. Szkoda, że nikt nie poinformuje o tym na paskach telewizyjnych… Wot – stara nomenklatura! Sławomir Pietras |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||