Po publikacji mojego tekstu Wyjść poza składankę – Schaeffer Puzzle Play 2020 odezwały się głosy podważające moją wiedzę na temat tego wybitnego autora, muzyka, myśliciela, artysty. Otóż spieszę poinformować, że jako muzyk przepracowałam 18 lat w Filharmonii Narodowej. Miałam okazję poznać twórczość muzyczną, dramaturgiczną i teoretyczną Profesora, a także jego osobiście. Złożył On nawet swój autograf na szkicowym portrecie, jaki przy okazji spotkań wykonałam. Nie jest prawdą, że Bogusław Schaeffer nie udzielał wywiadów prasowych. Mam w swoich zbiorach kilka takich publikacji. Oczywiście moja recenzja miała na celu spowodowanie jakiejś reakcji, bo śledząc od lat imprezy pt. Era Schaeffera doznawałam uczucia deja vu.

Wciąż powtarzał się schemat wypełniający program spotkania ze sztuką Pana Bogusława. Więc kiedy zobaczyłam wersję on line pod nazwą Schaeffer Puzzle Play 2020 postanowiłam coś o tym napisać. Żartobliwie podpowiedziałam reżyserowi Maciejowi Sobocińskiemu kilka scenariuszy, które mogłyby uatrakcyjnić performans. Nikt nie lubi być pouczanym, ale warto czasami odświeżyć myślenie i zmienić utartą drogę. W sztuce jest tak, że zbyt długie kroczenie tym samym szlakiem tylko dlatego, że się sprawdził prowadzi do zmęczenia, a nawet zniechęcenia. Nie twierdzę, że pomysł by zamiast składanki zrobić rodzaj teleturnieju jest rewelacyjny, ale wiedza o teatrze i muzyce współczesnej u przeciętnego odbiorcy internetowego jest po prostu bardzo słaba albo zerowa, więc konkurs może się stać rodzajem przedsięwzięcia popularyzującego lub edukacyjnego. A ponieważ emisja performansu przypadła na czas kampanii wyborczej wyobraziłam sobie, że przeprowadzenie analogicznego show związanego ze Sztuką (a nie polityką jak mi sugerowano) też mogłoby ożywić percepcję.
Wprowadzenie tematyki teatru i muzyki, którą są przepełnione dzieła Bogusława Schaeffera, do sali Sejmowej (w której nota bene nie porusza się tego typu kwestii) też mogłoby ubarwić program mający na celu popularyzację i uprzystępnienie dzieła naszego Twórcy. Decydenci niestety omijają sale teatralne i koncertowe, więc ukazanie ich w takiej nietypowej roli miałoby nie tylko dla nich walor motywacyjny. Jest mnóstwo możliwości stworzenia czegoś sensowniejszego niż zwykła składanka, aby pokazać niezwykłość materii, w której „rzeźbił" Profesor.
Dekoracje z opery „Halka" (a przecież to właśnie Schaeffer jako jeden z niewielu kompozytorów na wiele lat przed rokiem 2019 pisał z zachwytem o Stanisławie Moniuszce) mogłyby być takim nośnikiem treści ważkich i podejmowanych ze swadą i humorem. Oczywiście pomysły można mnożyć, bo człowiek, którego okrzyczano polskim Leonardem zasługiwałby na coś więcej, niż składankowe koncerty ze wstawkami aktorskimi. Wiem, że wytyczenie nowej drogi jest trudniejsze, ale i bardziej fascynujące. Zmorą naszej kultury stało się poklepywanie po plecach i gratulacje paru znajomych reżysera. A my jesteśmy karmieni przez media szmirą w przyjemnym opakowaniu. To dziś stało się normą wielkich imprez z tłumami publiczności, a tymczasem Bogusław Schaeffer był twórcą wymagającym, wybitnie inteligentnym i wyrafinowanym. Zapewne uśmiałby się z tego zamieszania, które powstało po emisji programu w Internecie. I bardzo dobrze. Mieliśmy twórcę tak wybitnego i wszechstronnego, nie pozwólmy, aby po jego odejściu przestano o nim mówić i spierać się o Niego.
Joanna Tumiłowicz