Przegląd nowości

Ruszyła maszyna teatralna

Opublikowano: środa, 01, lipiec 2020 09:02

Nie każdemu się udaje wystartować z odmrożonym programem kulturalnym. Większość instytucji pozostaje wciąż w sferze on line wykorzystując wcześniej zarejestrowane produkcje. Filharmonia Narodowa musiała odwołać czerwcowy start. Teatr Polonia też odsunął termin premiery i zaczął od spektaklu już ogranego. Od hitu repertuarowego zaczął także Teatr WARSawy, ale szybko przygotował nową premierę sztuki Incognito w ramach Społecznej Sceny Debiutów. To ciekawy spektakl, choć nie pozbawiony wad. Oglądało się to z początku jak Fizyków Dürrenmatta, choćby przez nawiązanie do osoby Alberta Einsteina i białe fartuchy czworga aktorów.

 

Incognito 1

 

To, że grają oni po kilka ról i że poszczególne trzy fabuły są ze sobą wymieszane należy przyjąć jako ćwiczenie intelektualne. Gorzej ze zrozumieniem, że owa gimnastyka umysłowa ma jakiś głębszy sens, poza poligonem dla bardzo dobrego aktorstwa. Dopiero po przeczytaniu objaśnień twórców spektaklu widzimy, że te trzy historie są wzięte z życia, a nicią łączącą je w całość jest ludzki mózg, dosyć tajemniczy organ człowieka.

 

Incognito 2

 

Sztukę Nicka Payne zaadaptowała na scenę i wyreżyserowała Kamila Straszyńska, która wprowadziła parę chwytów, a właściwie ogranych gagów teatralnych. Jednym z nich jest zapętlanie, czy też wielokrotne powtarzanie pewnych dialogów, co służy najbardziej „nadmuchaniu spektaklu", który mógłby się skończyć paręnaście minut wcześniej, bo tworzenie w ten sposób „nastroju płynności" już nie robi wrażenia. Drugim zastosowanym gagiem są mechaniczne ruchy rąk w typie wschodnich sztuk walki, które mają jakoby symbolizować grę na pianinie kogoś, kto częściowo stracił pamięć. Ten pomysł również trzeba potraktować, jako „baletowy", a nie sensualny, zwłaszcza, że w innym miejscu zafundowano widzom całkiem naturalistyczny a nie symboliczny atak epilepsji u jednego z bohaterów. 


Para grająca zakochanych też całkiem naturalistycznie, czyli namiętnie całuje się metodą „usta-usta", choć reżyser z wyobraźnią mógłby się tutaj przecież poratować jakim gagiem, baletem, czy choćby napisem „Całujemy się". Ale dość już narzekania na debiutującą reżyserkę. Dobrze, że powstał spektakl z bardzo estetyczną, „sterylną" scenografią i kostiumami Weroniki Wojtach. Muzykę do niego przygotowała Aleksandra Kaca, która całkiem udatnie poradziła sobie także z aranżacją. utworów fortepianowych granych przez upośledzonego pianistę.

 

Incognito 3

 

Wartością samą w sobie są rzucane na białą ścianę graficzne animacje Kacpra Weyna, coś jakby wizualizacja prądów przepływających pomiędzy poszczególnymi płatami mózgu. Wszystko to świadczy o tym, że mamy do czynienia z pełnokrwistym teatrem będącym syntezą wielu sztuk.

 

Incognito 4

 

Problemem pozostaje więc jedynie sama epidemia koronawirusa, która sparaliżowana kompletnie nasze życie zbiorowe, a obecnie znajduje się w fazie powolnego uruchamiania. I tutaj nasuwa się smutna refleksja, którą wygłosił dyrektor Teatru WARSawy, Adam Sajnuk. – Tak w czasie żałoby narodowej, jak i w czasie pandemii, jako pierwsze zamyka się teatry. Za to uwalnia się nas na końcu i z największymi obostrzeniami. Otóż to. Po galeriach handlowych, po fryzjerach, po kościołach, muzeach i imprezach weselnych ruszają wreszcie teatry, opery, filharmonie, jako „piąte koła u wozu". To, że artyści nie mają z czego żyć, jest tylko niewielkim składnikiem decyzji o odmrażaniu. Miejmy nadzieję, że gdy obostrzenia wygasną kultura uwolniona z krępujących ją pęt wystrzeli niezwykłymi dokonaniami.

                                                                         Joanna Tumiłowicz