Przegląd nowości

Męczennicy – my i oni

Opublikowano: czwartek, 02, lipiec 2020 07:02

Nie ma wątpliwości, że reżyser Grzegorz Jarzyna po swym spektaklu Męczennicy, zrealizowanym na podstawie dramatu Mariusa von Mayenburga „Märtyrer” dołącza do grona artystów zaangażowanych społecznie. Nie są mu obce problemy dyskursu światopoglądowego, obecności kościoła w życiu państwa i polskiej szkoły, kwestie wychowania seksualnego młodzieży, odpowiedzialności rodziców i nauczycieli za kondycję swoich dzieci.

 

Meczennicy 1

 

Grzegorz Jarzyna podejmuje te tematy otwarcie, odważnie, by nie powiedzieć brutalnie. Ma tutaj do dyspozycji wybitnie uzdolnioną młodą aktorkę Justynę Wasilewską, która wciela się w rolę nawiedzonej uczennicy gimnazjum, (teraz raczej liceum) i to ona niesie na swoich szczupłych ramionach cały spektakl. Świetną partnerką jest dla niej nauczycielka biologii kreowana przez Aleksandrę Konieczną.

 

Meczennicy 2

 

Można by jeszcze wiele powiedzieć o zaletach tego przedstawienia, które powinno być obowiązkowym materiałem metodycznym dla nauczycieli i uczniów, jednak z przyczyn techniczno-estetycznych muszę zganić przygotowanie kopii nagrania do emisji w sieci facebook, której z przyczyn epidemiologicznych podjął się TR Warszawa. O ile należałoby pochwalić zastosowanie projekcji multimedialnych, jako mobilnej scenografii – to domena Roberta Mleczko, a także działania Moniki Pormale, jako autorki scenografii i Anny Nykowskiej – kostiumy, o tyle spektakl ma ogromną wadę właściwie uniemożliwiającą oglądanie.


Choć aktorzy mają przypięte mikroporty, więc z ich słyszeniem nie powinno być najmniejszych problemów (cześć modlitw głównej bohaterki wypowiadana jest szeptem), to jednak mówią na tyle niedbale, że ich nagłośnienie jest niewystarczające, by zrozumieć niektóre kwestie. Za to w antraktach między poszczególnymi scenami odzywa się nieopisany, trudny do wytrzymania łomot trwający zwykle kilka minut.

 

Meczennicy 3

 

Brak równowagi między graniem i mówieniem jest kompromitujący, nie mówiąc już o tym, że stało się to rutynowym sposobem na tworzenie widowisk w naszym teatrze. To my, widownia, stajemy się prawdziwymi męczennikami. Przesłanie spektaklu zawiera się w pytaniu:- Czego się boimy? Twórcy wyjaśniają: – Innego, który przyjdzie i zniszczy nasze wartości, styl życia i bezpieczeństwo. Radykalnych ruchów religijnych, które chcą kontrolować życie jednostek i całych społeczeństw. 

 

Meczennicy 4

 

Boimy się fanatyzmu, ale już nikt nie wspomina, że także jesteśmy bezbronni wobec hałasu. Grzegorz Jarzyna, który oprócz reżyserowania spektaklu przypisał sobie także autorstwo adaptacji dramatu współczesnego niemieckiego dramaturga, figuruje w napisach końcowych jeszcze, jako autor opracowania muzycznego. Gratuluję „dbałości o uszy”. Już niejeden raz zdarzyło mi się przyciskać dłonie do głowy, aby powstrzymać dopływ hałasu w teatrze, a teraz miałam powtórkę przy komputerze. O wartości artystycznej samej muzyki do spektaklu niewiele mogę powiedzieć. Tutaj wpisanymi na listę płac są Michał Lis i Piotr Lis. Prochu nie wynaleźli, ale czadu dali sporo. Tyle w temacie Męczenników.

                                                                              Joanna Tumiłowicz