Płyty ukazujące się pod szyldem Ambronay Editions, wydawnictwa działającego przy prestiżowym festiwalu muzyki barokowej we Francji, cieszą się renomą za sprawą ich wyjątkowo wysokiego poziomu artystycznego oraz starannie konstruowanych, na ogół zawierających nieznany repertuar programów.

Często są one interpretowane przez artystów, którzy właśnie w Ambronay doskonalą swoje umiejętności i którzy, przy wsparciu działającej w tym zasłużonym na niwie popularyzowania muzyki dawnej ośrodku ekipy, nagrywają tutaj swoją pierwszą płytę, służącą im później jako ułatwiająca start zawodowy wizytówka. Wprawdzie zespół Sollazzo Ensemble dokonał w roku 2017 swojego pierwszego - wyróżnionego wieloma nagrodami - nagrania (Parle qui veut) dla firmy Linn Records, ale już jego druga płyta (En seumeillant) została wydana rok później pod auspicjami wspomnianego ośrodka w Ambronay, z którym Ensemble Sollazzo podpisał następnie trzyletnią umowę o współpracy. Jej owocem jest między innymi wydana niedawno w koprodukcji Ambronay Editions / Passacaille pozycja Leuven Chansonnier.
Świadectwem efektów pasjonujących poszukiwań artystycznych ansamblu jest także wydana parę tygodni temu w Ambronay płyta zatytułowana Firenze 1350 – florentyński ogród średniowieczny. W dołączonej do niej książeczce przytoczono anegdotę, opowiadającą o tym, jak to pewnego ranka roku 1389, w ogrodzie zwanym „Raj” we Florencji, słynny wirtuoz Francesco degli Organi podjął się wyzwania spowodowania umilknięcia ptaków jedynie za sprawą swojej przepięknej gry na organach. Wszakże ów niewidomy kompozytor, mulltinstrumentalista, zyskał sławę we Florencji nie tylko dzięki swemu geniuszowi muzycznemu, ale także za sprawą talentu retorycznego i teorii filozoficznych. To właśnie ten emblematyczny przedstawiciel renesansowego humanizmu doprowadził do apogeum muzykę swej epoki, oczywiście w towarzystwie innych kompozytorów, których utwory również wypełniają ten trzeci już z kolei wydany przez Ambronay Editions krążek Sollazzo Ensemble. Płytę otwiera mająca polityczny charakter i utrzymana w formie madrygału pozycja Godi Firenze, skomponowana przez Paolo da Firenze z okazji zwycięstwa florentyńczyków nad rodem Viscontich z Mediolanu i zdobycia Pizy w 1406 roku. Następnie pod dyrekcją Anny Danilevskajej rozbrzmiewają utwory Francesco degli Organiego, zwanego Landinim: imitujący jeszcze styl Guillaume’a de Machaut Adiou adiou, religijna pieśń pochwalna Creata fusti i traktująca o miłosnej wierności Conviens’ a fede. Poezją nasycony jest utwór Per larghi prati Giovanniego da Firenze, zwanego Giovannim da Cascia, ewokujący scenę polowania kanon, nietypowo zakończony nie ogólnym świętowaniem udanych łowów, lecz obrazem wchodzącej do ciemnej groty i zapadającej w niej w drzemkę dziewczyny. Poezją tchnie również sugestywnie oddający za pomocą długich i „przezroczystych” linii melodycznych zachód słońca utwór Quel sole Bartolino da Padova. Mitologiczną aluzję do bólu Dydony zawiera natomiast kompozycja Non più doglia ebbe Dido Andrea de Firenze, wypełniona miłosnymi lamentacjami, pojawiającymi się także w Ay schonsolato Vincenzo da Riminiego, zdecydowanie kontrastującymi z namiętnymi porywami z utworu Quand’amor Jovannesa de Florentia. Jeszcze inny charakter zdradza ostatnia pozycja prezentowanego na omawianej płycie programu: Quando la stella Giovanniego da Firenze, trzygłosowy kanon (to rzadkość w tamtych czasach), intrygujący czarującymi melodiami oraz eleganckim i zarazem żarliwym językiem dźwiękowym. W tej muzycznej podróży do Florencji drugiej połowy czternastego wieku podziw wzbudza idealne zgranie wszystkich członków Sollazzo Ensemble oraz ich imponująca znajomość stylu epoki. Uwagę przykuwa pełna stopliwość głosów solistów i subtelne, świetnie wyważone współbrzmienie instrumentów, frapująco plastyczne udźwiękowienie wszelkich afektów i misterne kształtowanie fraz. Zachwycić się też można pieczołowitością artykułowania i modelowania każdego dźwięku czy umiejętnym dozowaniem ekspresji i teatralnego udramatyzowania. Wreszcie docenić należy bezbłędne zespolenie tekstu z muzyką i nieustanne dążenie do uwypuklenia istoty słowa. I tak oto intymne obcowanie ze sztuką młodych, pochodzących z różnych krajów, a przecież doskonale ze sobą współpracujących artystów może się szybko zamienić w cenne przeżycie duchowo-estetyczne.
Leszek Bernat