Niedzielna retransmisja inscenizacji opery Stanisława Moniuszki Halka na scenie wiedeńskiego Theater an der Wien ujawniła niezwykły talent młodej amerykańskiej śpiewaczki Corinne Winters. My w Polsce wiemy, że rola Halki jest wyjątkowo trudna dla sopranów, bowiem wymaga specyficznego głosu, który przechodzi od partii lirycznych poprzez spintowe do dramatycznych. Partia ta wymaga także nieprzeciętnych zdolności aktorskich.

Bywało już w naszej historii, że po okresie, gdy do roli Halki „dorastało” kilka znakomitych śpiewaczek, dla przykładu Antonina Kawecka i Alicja Dankowska śpiewały ją na scenie Teatru Wielkiego w Poznaniu na zmianę, zdarzały się też takie, kiedy wśród naszych sopranów nie było prawie nikogo z odpowiednimi warunkami głosowymi. Przykład – pierwsze nagranie wideo tej opery powierzono śpiewaczce z Ukrainy Tatianie Zacharczuk. Teraz jednak mamy sytuację zupełnie inną. Dobrych Halek na polskiej scenie jest co najmniej kilka – ostatnio w Teatrze Wielkim Operze Narodowej wspaniałą kreację stworzyła Ewa Vesin.
W premierze wiedeńskiej pod dyrekcją Łukasza Borowicza i w reżyserii Mariusza Trelińskiego zadziwiła swoimi walorami głosowymi 36-letnia Amerykanka pochodząca z prowincjonalnego Tuscon w Arizonie, która jednak już w 2011 roku debiutowała na scenie MET.

Jej występ w Halce był zdecydowanie udany głosowo. Partię wykonywała swobodnie, bez wyraźnego wysiłku, czym zadziwiła krytyków. Pisano o niej, że jest delikatna, ale potrafiła być demoniczna i wykazać się niemałą siłą. Pokierowana reżysersko przez Mariusza Trelińskiego, specjalizującego się w kreowaniu dosyć specyficznych sylwetek kobiecych bohaterek, stworzyła pełnokrwistą rolę kobiety miotającej się pomiędzy obowiązkami zawodowymi w hotelu a emocjami w stosunku do jednego z ważnych gości. Można powiedzieć, że zadanie narzucone przez Trelińskiego było miejscami dosyć absurdalne, biorąc jeszcze pod uwagę konieczność naginania cech osobowych postaci zarysowanych przez XIX-wiecznego librecistę Włodzimierza Wolskiego do zupełnie innych warunków, ale Corinne Winters swoim talentem uwiarygodniła wiele z karkołomnych pomysłów.
Dla nas ta rola była jeszcze o tyle ważna, że śpiewaczka nie mająca żadnych polskich korzeni ani koneksji (jest żoną amerykańskiego tenora Adama Smitha) przygotowała całą partię w naszym języku, prawie bezbłędnie, z kilkoma niemal niezauważalnymi zniekształceniami pewnych głosek.

W jej biografii znaleźć można także inne przykłady świadczące o niezaprzeczalnym talencie językowym wynikającym z perfekcyjnego ucha. W jej pierwszej płycie Canción Amorosa zawierającej pieśni związane z kulturą iberyjską śpiewa aż w czterech hiszpańskich dialektach. Zdarzyło się jej również śpiewać w operze po chińsku. Fakt zaangażowania tej sopranistki do inscenizacji Halki w Wiedniu trzeba więc uznać za strzał w dziesiątkę. Partnerzy Corinne Winters na wiedeńskiej scenie byli także znakomici. Tomasz Konieczny jako Janusz był o wiele bardziej psychopatyczny niż dublujący go w Warszawie Tomasz Rak. Głos Koniecznego, ostry, nieprzyjemny, zmanierowany, choć drażnił co bardziej wrażliwe ucho, to jednak doskonale pasował do specyficznej roli alkoholika, który na widok dawnej dziewczyny po prostu się rozkleja.
Doskonałą kreację głosową i aktorską stworzył Piotr Beczała jako krewki kelner Jontek. Rosyjski bas Alexey Tikhomirov w partii Stolnika odpowiadał stereotypowi zadufanego bonza a jego sceniczna córka Zofia – Natalia Kawałek, mezzosopranistka wykształcona w Warszawie ale na stałe związana z Wiedniem, idealnie pasowała do postaci przysłowiowej blondynki.

Bardzo interesującą aktorsko rolę stworzył nie mający zbyt wiele do śpiewania Lukas Jakobski jako Dziemba. W spektaklu Trelińskiego ten kształcony w Polsce solista jest kimś w rodzaju dyrektora hotelu oraz mistrza ceremonii ślubnych. Dwoi się i troi, zwraca na siebie uwagę, a jego próby zainteresowania sobą zagranicznej publiczności stają się coraz bardziej owocne. Cała obsada wiedeńskiej Halki zasługuje na uznanie, jednak ze szczególnym wskazaniem na Corinne Winters. Warto jeszcze dodać, że Orkiestrę Symfoniczną Austriackiego Radia (ORF) oraz Chór Arnolda Schoenberga poprowadził w sposób niezwykle czujny i muzykalny nasz czołowy dyrygent Łukasz Borowicz.
Joanna Tumiłowicz