Przegląd nowości

Wszystkie opery Ryszarda Wagnera (4)

Opublikowano: niedziela, 28, czerwiec 2020 07:00

Holender tułacz, jeszcze w objęciach romantyzmu


Holender tulacz,pocztowka

Kto jest kim

Daland (bas) – norweski żeglarz, kapitan statku, ojciec Senty zainteresowany skarbami jakie mu pokazał nieznany marynarz.

Senta (sopran) – córka Dalanda, wychowywana w atmosferze legendy o latającym Holendrze.  Od dawna ogarnięta marzeniem uratowania przeklętego marynarza.

Mary (alt) – piastunka Senty

Eryk (tenor) – młody, zakochany w Sencie, myśliwy

Sternik (tenor) – członek załogi statku Dalanda

Holender (baryton) – przeklęty marynarz błądzący po morzach i oceanach. Raz na siedem lat może zejść na ląd w poszukiwaniu dziewczyny, której wierna miłość sprawi, że zły czar straci swą moc i przyniesie mu wybawienie. Marynarze statków Dalanda i Holendra, dziewczęta.

Akcja rozgrywa się około 1600 roku u wybrzeży Norwegii.

 


Arie, duety i sceny o których warto wiedzieć

1. Uwertura, której klimat buduje tajemniczy nastrój grozy i szalejąca na morzu burza. 
2. Die First ist um (Czas minął) – wielki monolog Holendra z I aktu. Splatają się tutaj tęsknota, zawiedzione nadzieje, oczekiwanie spokoju
3. Johohoe!.Traft ihr das Schiff (Czy spotkałyście statek) – dramatyczna ballada Senty z II aktu
4. Mögst, du mein Kind (Czy chciałabyś, moje dziecko) – aria Dalanda z II aktu
5. Summ und brumm – chór prządek otwierający II akt
6. Versank ich jetzt – duet Senty i Holendra, z finału II aktu
 
Holender tulacz,sztorm
  
Ryszard Wagner często podkreślał, że skomponowanie Der fliegende Holländer pozwoliło mu na artystyczne samookreślenie. To wczesne dzieło będące przejawem budzącego się geniuszu to nie tylko przezwyciężenie konwencjonalnego podejścia do opery jako formy, ale jednocześnie zapowiedź wyraźnych rysów indywidualnego stylu Wagnera, który z czasem doprowadzi do powstania dramatu muzycznego. Zarazem jest to pierwszy krok w dążeniu do „sztuki totalnej” (Gesamtkunstwerk). Holendra tułacza, Tannhäusera i Lohengrina powinno się traktować jako wstęp do właściwego rozumienia i postrzegania Wagnerowskiego świata muzyki i teatru. Te dzieła to jakby trzy kolejne stopnie na drodze do samego siebie. Jednocześnie to jeszcze opery romantyczne w pełnym tego słowa znaczeniu. Łączy je też idea wybawienia przez miłość. Senta w Holendrze, Elżbieta wTannhäuserze i Elza w Lohengrinie to kobiety, których śmierć przynosi wybawienie ich ukochanym.

Trzy damy, bohaterki romantycznej trylogii Wagnera to kobiety – odkupicielki, o których można powiedzieć, że miłość przysłoniła im świat. Czasami można się spotykać z określeniem – „trzy dziewice Wagnera”. Każda z nich wymaga aktorskiego talentu oraz głosu dramatyczno-lirycznego o odpowiednim wolumenie i właściwej ekspresji.

Holender tulacz,wykonawcy

Każda też gotowa jest oddać – w imię bezgranicznej miłości – życie za ukochanego, czego oczywiście będziemy świadkami w finałowej scenie każdej z wymienionych oper. Senta i Elza wyobrażają sobie w wizjonerskich snach przybycie nie istniejących jeszcze realnie ukochanych, których pojawienie się ma charakter cudu owianego tajemnicą. Elżbieta odkrywa powrót kochanego od dawna Tannhäusera w turniejowej sali na zamku swojego wuja, dokąd został przyprowadzony przez Wolframa po opuszczeniu groty Wenus. Burzliwe koleje losu zapędziły Wagnera najpierw do Królewca, następnie do dalekiej Rygi gdzie otrzymał posadę kapelmistrza Teatru Niemieckiego.


Niestety, ani w pierwszym, ani w drugim miejscu nie zrobił kariery. Z Królewca ucieka przed poszukującymi go wierzycielami z Magdeburga. Z Rygi wyganiają go nie tylko długi, ale również duszna małomiasteczkowa atmosfera. Zdążył jednak przez ten czas ukończyć dwa pierwsze akty swojej trzeciej opery Rienzi. Znudzony i zadłużony do tego stopnia, że wierzyciele jako zabezpieczenie zatrzymali jego paszport, zdecydował się wyruszyć, w poszukiwaniu szczęścia (czytaj: pieniędzy i sławy) do Paryża.

Holender tulacz,Bayreuth,1901

„Zdobyć Paryż” – ta natrętna myśl przyświecała mu od dawna. Wstępem do tego miała być jego druga opera Zakaz miłości, której partyturę razem z librettem przetłumaczonym na francuski wysłał do Opery Paryskiej jako forpocztę swojego talentu. Niestety, nikt się  nie zainteresował ani samym dziełem, ani jego twórcą. Lata kiedy jego talent zostanie w „stolicy świata” dostrzeżony jeszcze daleko przed nim. 

Holender tulacz,Poznan,1937

Pewnego lipcowego wieczoru wspólnie żoną Miną Planer uciekają z Rygi. Bocznymi drogami docierają do Pilawy gdzie czeka na nich niewielki siedmiozałogowy żaglowy stateczek Thetis, na którym najpierw mają dopłynąć do Londynu. Następnym etapem będzie Paryż, gdzie - o czym był głęboko przekonany – czekają, sukces, sława i pieniądze. Jednak po kilku dniach rejsu, w pobliżu norweskich fiordów, dopadł ich potężny sztorm! Przez wiele dni Wagner obserwował walkę marynarzy z wichrem, trzepoczącymi i pękającymi żaglami oraz potężnymi falami zalewającymi pokład. Statek kilka razy był bliski zatonięcia, musiał przez to szukać schronienia w jednym z niewielkich norweskich portów.


Wreszcie 12 sierpnia 1839 roku, po blisko czterotygodniowym rejsie, Thetis zakotwiczył u ujścia Tamizy. W życiu Wagnera rozpoczyna się nowy okres, w którym kłopoty, i to nie tylko finansowe, przez wiele lat będą dominowały w jego burzliwym życiorysie. Królewiec i Ryga były to ponoć najbardziej koszmarne dwa i pół roku w jego życiu. Nie wiedział jeszcze jakie los mu przygotował niespodzianki.

Konrad Zawilowski

Oczywiście Zakazu miłości w Paryżu nie wystawiono! Kariery towarzyskiej też nie zrobił, a na sławę, sukces i pieniądze będzie musiał jeszcze czekać wiele lat. I nie będą to lata ani łatwe, ani przyjemne. Właśnie w Paryżu rozpoczyna kompozytor pracę nad Holendrem tułaczem. Inspiracją do tego był przeżyty sztorm, w którym odnalazł atmosferę realizmu i koloryt przeczytanej niedawno noweli Heinricha Heinego Aus den Memorien des Herrn von Schnabelewopsky.Opowiada ona skandynawską legendę o pływającym od niepamiętnych czasów przez morza okręcie – widmie i wiecznie potępionym przez Boga żeglarzu.


Raz na siedem lat żeglarz może przybić do brzegu i szukać kobiety, której czysta miłość uwolni go od klątwy i przyniesie wybawienie. Praca idzie błyskawicznie, już 17 września 1839 roku kończy Wagner szkic libretta.

Janina Korolewicz-Waydowa

Po latach z dumą podkreślał, że od Holendra zaczęła się jego właściwa kariera jako poety, wcześniej „przyrządzał tylko libretta”. Jednak kłopoty finansowe zmuszają go w lipcu 1841 roku do sprzedania swojego projektu, za 500 franków, paryskiej Grand Opera, która 9 listopada 1842 roku wystawia Holendra jako jednoaktową operę Vaisseau fantôme ou Lee maudit der mers (Statek widmo, albo wyklęty przez morze) do muzyki Pierre-Louisa Dietscha. Późniejsze badania poddały w wątpliwość tę transakcję. Inna wersja tej sytuacji mówi o tym, że Wagner zaproponował ten temat jako jednoaktowy prolog do spektaklu baletowego, co zostało przez dyrekcję Opery Paryskiej przyjęte z zadowoleniem. Wagnerowi wypłacono 500 franków, ale skomponowanie muzyki zaproponowano nie jemu, lecz Dietschowi. Kolejny policzek!


Ten krok w żaden sposób nie opóźnił pracy Wagnera nad jego własnym trzyaktowym Holendrem. Pierwotnie miała być jednoaktowa ballada dramatyczna. 19 listopada 1941 roku Wagner kończy partyturę i wysyła ją do Berliner Hoftheater. Niestety, ani wstawiennictwo Meyerbeera, ani  prowadzone osobiście przez kompozytora rozmowy z intendentem  nie doprowadzają do prapremiery w tym teatrze. Podobnie ma się rzecz w Monachium i Lipsku.

Stefan Budny

Ostatecznie prapremiera odbywa się 2 stycznia 1843 roku w Königlich Sächsischen Hoftheater w Dreźnie, pod dyrekcją Ryszarda Wagnera W roli Holendra wystąpił Michael Wächter, pierwszą Sentą była Wihelmine Schröder-Devrient, Dalandem – Karl Risse. Raczej trudno w tym wypadku mówić o wielkim sukcesie i zainteresowaniu publiczności skoro po czterech wieczorach operę zdjęto z afisza. Dzieło wróci na drezdeńską scenę dopiero w 1865 roku. Mimo tego premiera sprawiła, że o Wagnerze zaczęto mówić i zauważać go jako uzdolnionego kompozytora i muzyka. Prapremiera nie kończy jednak pracy nad partyturą. 


Co prawda w 1844 roku wystawiono Holendra w Berlinie, bez jakichkolwiek zmian, ale już w 1852 roku przy okazji wystawienia opery w Zurychu kompozytor dokonuje kilkunastu poprawek w partyturze i instrumentacji. W grudniu tego roku Wagner wydaje Bemerkungen zur Auffürung der Oper Der fliegende Holänder, są to jego autorskie didaskalia oraz uwagi i zalecenia teatralne dla reżyserów chcących się zmierzyć z realizacją tego dzieła. Kolejnej rewizji partytury dokonano w 1864 roku przed wystawieniem w Monachium.

Holender tulacz,1981 1

W 1880 roku Wagner zmienia trzyaktową koncepcję dramatu na balladę dramatyczną co pozwala na jej wystawianie bez przerw i tak już zostało. W ten sposób gra się Holendra tułacza  do dzisiaj w Bayreuth, gdzie pierwszy raz pojawił się na festiwalowej scenie dopiero w 1901 roku w inscenizacji Cosimy i Siegfrida Wagnerów. Pierwszym wykonawcą partii Holendra w Bayreuth był Theodor Bertram, który śpiewał partię na zmianę z Antonem van Rooy.

Holender tulacz,1981 2

W 1853 roku Franciszek Liszt wystawia operę w Weimarze, w tym samym roku wystawiono dzieło we Wrocławiu. Do Londynu zawędrował Holender już w 1877 roku. Drugi raz wystawiono go dopiero w 1950 roku z udziałem m.in. Josefa Metternicha. Bywalcy mediolańskiej La Scali poznali Holendra w lutym 1893 roku. W nowojorskiej MET pierwszy raz wystawiono Holendra w listopadzie 1889 roku z udziałem Theodora Reichmanna. Później oklaskiwano na tej scenie m.in. Otto Goritza, Friedricha Schorra, Hansa Hottera, Herberta Janssena, George Londona i Jamesa Morrisa.


Polska premiera Holendra tułacza odbyła się 6 lutego 1902 roku w Operze Lwowskiej, partię tytułową śpiewał Józef Szymański, rolę Senty wykonywały na zmianę: Helena Ruszkowska, Maria Gembarzewska, Eugenia Strassern. Dyrygował Franciszek Spetrino, reżyserował Tadeusz Pawlikowski. Dzieło wystawiono w polskiej wersji językowej w przekładzie Teodora Mianowskiego. 

Helena Zboinska-Ruszkowska 

Warszawa poznała Holendra  8 maja 1908 roku, w partii Holendra wystąpił Konrad Zawiłowski, Senty Janina Korolewicz-Waydowa, dyrygował Emil Reznicek. W Poznaniu wystawiono operęw 1922 roku, pod batutą i w reżyserii Adama Dołżyckiego. Drugi raz wystawiono Holendra w Poznaniu w 1937 roku z Eugeniuszem Majem w roli tytułowego bohatera. Również na poznańskiej scenie pojawił się Holender pierwszy raz po II wojnie światowej – premiera 14 października 1956 roku, z pamiętną kreacją Stefana Budnego.


Później odnotowano premiery w Operze Śląskiej w Bytomiu – 4 grudnia 1964, tutaj przeszła do historii kreacja Kazimierza Wolana. Ponadto w Teatrze Wielkim w Warszawie – premiera 12 kwietnia 1981, oklaskiwano Jerzego Artysza, a Teatrze Wielkim w Łodzi – 25 czerwca 1994 Włodzimierza Zalewskiego. Teatr Wielki w Warszawie w 2012 roku, a Teatr Wielki w Łodzi w 2015 oraz Opera Wrocławska w 2015 roku, wystawiły Holendra ponownie. We Wrocławiu pierwszą premierę przygotowano 29 października 1993 roku.

Kazimierz Wolan

Oczywiście partytura Holendra zawiera jeszcze wszystkie tradycyjne „numery” klasycznej opery – aria, duet, scena zbiorowa z chórem, ale już wyraźnie czuć w niej oddech wielkiego dramatu muzycznego. Po raz pierwszy pojawia w partyturze śpiew mówiony (sprechgesang). Stawia też to dzieło przed wykonawcami niełatwe zadania wokalne i aktorskie. Partia Senty napisana została na sopran  dramatyczny, Holendra na baryton, Daland śpiewa basem, a Eryk tenorem. 


Oryginalność partytury tego dzieła polega na tym, że Wagner po raz pierwszy realizuje tu ideę dramaturgicznej ciągłości. Muzyka jest tutaj nieustającą ilustracją nastroju, miejsca i akcji, ale jeszcze nie komentatorem. Jej romantyczna siła bierze się z inspiracji dwóch źródeł: żywiołu natury i żywiołu uczuć. Pierwszy poznajemy już w uwerturze, z drugim zetkniemy się w chwili poznania Senty. 

Holender tulacz 536-25

Przeżyty sztorm odcisnął swoje piętno nie tylko na libretcie, jego ślady widać również w całej warstwie muzycznej. Motyw fal, obrazowany przez wznoszenie się i opadanie smyczkowych pasaży, szalejąca nieokiełznana wielka orkiestra, często nieoczekiwanie pojawiające się piano, a także nieustanne crescenda powstały z inspiracji  potężnego sztormu.

Holender tulacz 536-43

Żywioł morza, oddany przez Wagnera wyjątkowo plastycznie, dominować będzie nad całą partyturą. Już pierwsze takty uwertury będącej rozwiniętym poematem symfonicznym są tego najlepszym dowodem. Motyw fal uzyskuje kompozytor przez zastosowanie wznoszących się i opadających pasaży kwintetu smyczkowego oraz nieustanne crescendo. „Kiedy otwieram partyturę Holendra, zawsze wieje od niej wiatr” – powiedział jeden ze znanych dyrygentów. Wypada zaznaczyć, że cała partytura tej opery opiera się zaledwie na kilkunastu głównych tematach (motywach) przewodnich, choć jeszcze nie tworzą one tej gęstej osnowy z jaką spotykamy się w późniejszych dziełach. 


Tak bardzo znamienne dla twórczości scenicznej Wagnera motywy przewodnie (leitmotiv) nie były jego wyłącznym wynalazkiem: stosował je przed nim w muzyce znany mu dobrze Weber, a wcześniej jeszcze Mozart i Gretry. Jednak dopiero Wagner potrafił zbudować z nich rusztowanie partytury nadając im zarazem dramatyczny sens, wyznaczając im role charakterystyki osób i sytuacji.

Hanna Lisowska 536-75

Dwa najważniejsze: motyw przekleństwa wiecznego żeglowania (zwany też motywem Holendra tułacza) i motyw wybawienia przez miłość Senty, odnajdujemy już w uwerturzebędącej muzycznym przekrojem całej opery. Rozpoczyna ją grany przez waltornie motyw Holendra, na którym orkiestra maluje opadającymi chromatycznie gamami smyczków oraz dzikimi akordami pozostałych instrumentów obłędny taniec okrętu – widma gnanego wichrem  po wzburzonym morzu. Tylko na moment pojawia się cisza i chwila ukojenia, w której rozbrzmiewa, intonowany przez rożek angielski, motyw Senty. 


Po chwili jednak burza kolejnym zrywem pędzi ku brzegowi rozszalałe fale i wtedy przebija się przez nią chór marynarzy. W końcu rozwija się radosny motyw wybawienia i wierności, które zapewniają potępionemu wieczny spokój.

Holender tulacz 316-27

Ta uwertura to pierwsza, znakomicie zrealizowana, próba malarstwa muzycznego, co z czasem stanie się cechą charakterystyczną całej Wagnerowskiej twórczości. To ona wprowadza widza i słuchacza w surowy, spowity mgłą tajemnicy, klimat i atmosferę dalekiej północy gdzie rozgrywa się akcja opery. Tak przygotowani uwerturą widzimy w pierwszym akcie skaliste wybrzeże, do którego przybija gnany burzą okręt Dalanda.

Holender tulacz 316-68

Śpiew marynarzy, pieśń sternika są tylko wstępem do bezszelestnego pojawiania się tajemniczego okrętu-widma z przykutym łańcuchami do pokładu Holendrem. Łoskot opadających łańcuchów jest znakiem, że minęło kolejnych siedem lat i przeklęty marynarz może kolejny raz zejść na ląd w poszukiwaniu kobiety, której wierna miłość wybawi go od jego przeznaczenia. Z wielkiego, wiejącego grozą monologu Holendra: Die First ist um... und abermals werstrichen sind sieben Jahr (Czas minął i znowu upłynęło siedem lat), w którym stapiają się opowiadanie, żarliwa modlitwa i krzyk rozpaczy,  poznajemy tragiczne dzieje jego losu.


Ten monolog jest wiernym oddaniem stanu duszy tytułowego bohatera zmęczonego wiecznym żeglowaniem i poszukiwaniem kobiety, której wierna miłość wyzwoliłaby go do cierpień. Żadna z dotychczas poznanych kobiet nie potrafiła dochować mu wiary, aż wreszcie stracił wszelką nadzieję. Cierpienie, gniew, sarkazm, tęsknota, zawiedzione nadzieje, oczekiwanie spokoju splatają się tutaj z przedziwną siłą układając się w pełne dramatycznej ekspresji frazy.

Holender tulacz 28-65

Nie darmo Liszt napisał: Ten monolog musi być zaliczony do najznamienitszych rzeczy jakie posiada cała literatura muzyczna.Wielki duet Holendra z chciwym Dalandem, który na widok złota i klejnotów do tego stopnia traci głowę, że gotów jest do razu oddać nieznajomemu córkę, jest wprowadzeniem do poznania Senty, córki Dalanda. 

Holender tulacz 28-57

Przenosimy się do domu Dalanda: Summ und brumm, du gutes Rädchen (Szum i mrucz, kółko wirujące) – śpiewają pracujące przy kołowrotku dziewczęta. Tylko Senta nie bierze w tym udziału, „nie lubi głupich piosenek”. Zaręczona z Erykiem, którego nie kocha, tęskni za czymś nowym zupełnie nieznanym co odmieni jej życie. Ucieczkę w świat fikcji stanowi czytana kolejny raz legenda o Holendrze tułaczu. Pragnienie romantycznych przeżyć opanowuje bez reszty jej sny i wyobraźnię sprawiając, że od dawna żyje w świecie iluzji własnej wyobraźni.


Jej myśli nieustannie krążą wokół tajemniczego marynarza, którego portret wisi w domu Dalanda. Na tym właśnie wielu reżyserów opiera tezę o wybujałej, wręcz chorobliwej, neurotyczności Senty, czego dowodzą w realizowanych przez siebie inscenizacjach. Czy słusznie, mam wątpliwości! Pamiętajmy o jednym, Wagner komponując Holendra tułacza nie wyzbył się jeszcze zupełnie swoich romantycznych pragnień i związanych z nim sytuacji. Wystarczy prześledzić choćby fragment partytury gdzie widać jak na dłoni cały bagaż muzycznego romantyzmu, w którym ścierają się żywioły i kłębiące namiętności.

Holender tulacz 52-18

Właśnie z ballady Senty Johohoe! Johohohoe! Jojohoe! Johoe! poznajemy cały świat jej wybujałej wyobraźni. Ich sie’s, die dich durch ihre Treu erlöset! Durch mich sollst du das heil Erreichen! (Jam jest tą, która przez wierność swoją cię wyzwoli. Przeze mnie nadejdzie kres twojej niedoli!) – kończy Senta swoją balladę. W tym momencie nabiera przekonania, że jej przeznaczeniem jest zbawianie cierpiącego Holendra poprzez ofiarę z samej siebie.

Holender tulacz 52-28

Nie pomagają prośby Eryka, ona jest już zdecydowana dochować wierności nieznanemu marynarzowi. Sugestywność muzyki jest w tym miejscu tak wielka, że pojawianie się w domu Dalanda Holendra, który jest kopią marynarza z obrazu wiszącego na ścianie, jest niejako jedyną możliwością rozładowania napięcia dramaturgicznego ciągu.


Ich duet jest obrazem stanu wzajemnych uczuć: Hier meine Hand! Und ohne Reu’ bis in Tod gelob’ ich reu (Oto ma ręka! – i bez obaw wierność ci stałą chcę ślubować!) tymi słowami kończy Senta ten duet. Sie reicht die Hand! Gesprochen się Hohn, Hölle, dir durch icher Treu! (Oto jej ręka! Odstąpcie, piekła, odkąd mi wierność swą przyrzekła) – odpowiada szczęśliwy Holender. 

Holender tulacz 517-57

W trzecim akcie wracamy nad morski brzeg. Spotyka się tutaj załoga okrętu Dalanda, z witającymi dziewczętami. Ich wesoły nastrój – chór: Steuermann! Lass’ die wacht! (Sterniku! zejdź z wachty), burzy stający obok okręt – widmo, na którym panuje niczym niezmącona ciemność i grobowe milczenie.

Holender tulacz 517-66

Nagle woda wokół okrętu zaczyna się burzyć, a czarne chmury gromadzą się nad jego żaglami: Kapitän! Kapitän! Hast kein Glück in der Lieb! (Kapitanie! Szczęście w miłości ci nie dopisało) – śpiewa załoga Holendra. W tej scenerii Eryk raz jeszcze usiłuje walczyć o Sentę i jej miłość – świetny duet: Was mußt’ ich hören (Czego słuchać muszę) kończący się cavatinąErykaWillst jenes Tags du nicht dich mehr entsinnen (Czy nie chcesz tego dnia przypomnieć sobie). Widząc to Holender woła: Leb wohl! Ich will dich nicht verderben (Bądź zdrowa! Nie chcę twojej zguby) i odpływa. Wszystko na nic! Senta już dawno zdecydowała, że jej wierna miłość ma przynieść wybawianie przeklętemu marynarzowi. 


Z okrzykiem:Das Ende deiner Qual ist da: – Ich bin’s, durch deren Treu dein Heil du finden Sollst! (I oto twojej męki kres: to ja, przez której wierność znajdziesz wybawianie!) rzuca się ze skały w morskie głębiny. W tej samej chwili potężny piorun uderza w okręt Holendra, który tonąc przynosi wyzwolenie od cierpień wiecznemu żeglarzowi i jego upiornej załodze. Jeszcze tylko wspaniała muzyka towarzysząca apoteozie, kiedy z morskich fal wyłaniają się złączeni uściskiem Senta i wyzwolony Holender. Kurtyna, niczym czerwone żagle okrętu-widma bezszelestnie opada w dół.

CD Holender tulacz 1

Warto wiedzieć, że po latach, balladę śpiewaną przez Sentę w II akcie, Wagner nazwał – zalążkiem tematycznym całej muzyki i skondensowanym obrazem całego dramatu. Stopniowanie tej sceny jest cudowne przez swą naturalność. Z ogólnych marzeń Senta przeszła kolejno do najwyższego napięcia, następnie do halucynacji, a z niej do bohaterskiego postanowienia, budzącego zachwyt i zgrozę– napisał Edouard Schuré w „Ryszard Wagner i jego dramat muzyczny”. Zresztą cała muzyczna materia Holendra ułożona jest na dwóch przeciwległych biegunach. Śpiewowi Senty towarzyszy wewnętrzny spokój, uniesienie i ufność, które splatają się z pełnymi ponurego dramatu frazami towarzyszącymi tytułowemu bohaterowi. Symfoniczny rozmach muzyki tej romantycznej opery odznacza się wyjątkową intensywnością emocjonalną i dramatyczną jednolitością, pełno w niej spiętrzeń i brzmieniowych kulminacji. Instrumentacja mimo gęstości ujmuje klarowną przejrzystością. Wszystko to zapowiada już wyraźnie późniejsze dzieła Ryszarda Wagnera. 


Nagrania warte bliższego poznania

CD Holender tulacz 2

Dyskografia Holendra tułacza obejmuje dwadzieścia siedem pozycji nagrań studyjnych i live, wiele z tych ostatnich pochodzi z Bayreuther Festspiele. Opinię najlepszych zyskały sobie te firmowane przez gigantów batuty by wymienić Hansa Knappertsbuscha, Herberta von Karajana, Wolfganga Sawallischa, Jamesa Levine czy Clemensa Krausa. Ten ostatni dokonał pierwszego nagrania studyjnego w 1944 roku w Monachium z udziałem: Chor und Orchestra der Bayerischer Staatsoper München, główne partie śpiewali: Viorica Ursuleac – Senta i Hans Hotter – Holender (Grammofono 2000 78731). Wysokie oceny zyskała niemal wzorcowa interpretacja Ferenca Friscay, który dokonał studyjnego nagrania w 1952 roku, ze znakomitą Annelis Kupper – Senta, Josefem Matternich – Holender i Wolfgangiem Windgassenem – Eryk. Solistom towarzyszy RIAS – Kammerchor, RIAS – Symphonie Orchester Berlin, (DG 445 687 - 2). Lubię też nagranie Herberta von Karajana z 1983 roku, z Dunją Vejzovic, Jose van Damem, Kurtem Mollem i Peterem Hofmannem. Orkiestra i chór brzmią rewelacyjnie, a pełna smutku i w końcu spokojnej rezygnacji kreacja van Dama pozostawia ogromne wrażenie (EMI 764 650 - 2).  Na kasetach video (Philips VHS 070406 - 3) można kupić bez większego problemu świetną, pełną tajemniczej poetyki, inscenizację Harrego Kupfera zrealizowaną w 1978 roku na scenie festiwalowej w Bayreuth. W obsadzie same znakomitości: Lisabeth Balslev, Simon Estes i Matti Salminen, dyryguje Woldemar Nelsson. To samo nagranie jest również dostępne na CD Philips 434599

                                                                                       Adam Czopek