Kopenhaga w czasie Adwentu to miasto obfitujące w przedświąteczne koncerty kościelne. Koncerty odbywają się dosłownie we wszystkich kościołach, każdy chór, mniej, czy bardziej amatorski, czuje się w obowiązku zaprezentować jakiś sezonowy program.

Jest tego tak wiele, że nie sposób wszystkiego ogarnąć, najczęściej wystarczy zaspokoić swoje świąteczno-muzyczne pragnienia odwiedzając kościoły w najbliższym sąsiedztwie. Koncerty są darmowe, zwykle kończą się małym poczęstunkiem (lampka wina i tym podobne), i stają się platformą nieformalnych spotkań towarzyskich. Jedynie większe koncerty oratoryjne wymagają kupna biletów – tych też jest wiele, tłumy wypełniają kościoły podczas licznych „Mesjaszy” Händla (naliczylam ich około 15 w tym roku) i Oratoriów Bożonarodzeniowych Bacha. Wśród wielu propozycji można było w tym roku znaleźć kilka wykonań dzieł Oliviera Messiaena (1908-1992), wielkiego francuskiego kompozytora, mistyka, ornitologa i organisty. Trzem koncertom z jego muzyką towarzyszyła oprawa świetlna.
Do stałych kopenhaskich tradycji należy już od dawna wykonanie dzieła organowego Le Nativité du Seigneur (Narodziny Pańskie) w pięknym barokowym Trinitatis Kirke (Kościół św. Trójcy) centrum miasta. Tradycja wykonania tego dzieła w ostatni piątek przed Bożym Narodzeniem sięga już chyba 30 lat, nie zmieniła się, mimo, że zmienił się organista. Dzieło trwa około godziny i składa się z 9 medytacji na temat narodzin Chrystusa. Wymaga wielkich organów z możliwością bardzo kunsztownej registracji. Oraz dużego skupienia ze strony słuchacza. Również w tym roku organista Trinitatis Kirke, Søren Christian Vestergaard, wykonał to wybitne dzieło.

Dwa inne kościoły zaprezentowały je również, w obu wypadkach były to imprezy łączące muzykę z kunsztem świetlnym. Nowoczesna technika komputerowa jest w stanie zaprogramować z góry grę świateł z graną muzyką. Wykonania tego typu robią wielkie wrażenia na słuchaczach – wnętrze bowiem „topi” się w różnych, zmieniających się kombinacjach świetlnych – jest to gra kolorów i deseni, zmieniająca wnętrza w bardzo ciekawy sposób. Dwa wykonania Le Nativité du Seigneur miały właśnie taką oprawę, w obu wypadkach zaprojektowaną przez Larsa Egeggaard Sørensena. Jedno wykonanie miało miejsce w kościele św. Mateusza w dzielnicy Vesterbro (tu grał Philip Schmidt-Madsen), drugie w Grundtvigskirken, w dzielnicy Bispebjerg, gdzie grał organista tego kościoła, Mads Høck. Zwłaszcza to drugie dało publiczności (ponad 1000 osób) możliwość przeżycia czegoś wyjątkowego. Grundtvigskirke to największy kościół Kopenhagi, widoczny z oddali, jako ze położony jest na wzgórzu (o ile wzgórzem można nazwać wzniesienie 31 m nad poziom morza), z wieżą wysokości 49 metrów, kościół liczy sobie 76 m. długości a środkowa nawa jest wysoka na 22 metry. Kościół, zbudowany przez architekta Peder Jensen Klinta w latach 1921-1940, jest idealnym przykładem duńskego budownictwa ceglanego – wnętrze jest zupełnie puste, ściany z nieotynkowanej blado-żółtej cegły, wielkie neogotyckie okna bez witraży.
Wnętrze to, skąpane w morzu światła, robi bardzo wielkie wrażenie, a utwór Messiaena, grany na największych w mieście organach (między innymi są tu piszczałki basowe długości 64 stóp), to również ogromne morze dźwięków. Ta prawdziwa orgia świateł i dźwięków, to jednak nie koniec Messiaenskiej obecności w Kopenhadze. Kościół Lindevangkirke w dzielnicy Frederiksberg, zaprezentował bowiem inne dzieło wielkiego francuskiego mistrza: Vingt Regards sur l’Enfant Jésus (20 spojrzeń na dzieciątko Jezus) na fortepian solo. Również i temu, dwu i pół godziny trwającemu dziełu, towarzyszyły projekcje świetlne.

Nie robiły one jednakowoż tak wielkiego wrażenia, jak w Grundtvigskirken, bo Lindevangskirke ma sklepienie drewniane, ścienne wykładziny drewniane, drewniane balkony i ogromnych rozmiarów gobelin za ołtarzem. Światła poprostu „wtapiały się” w kolory wnętrza. Przeżycie jednakowoż było ogromne, jako że pianista (w odróżnieniu od „ukrytego” organisty) jest całkowiecie widoczny, i jego zmaganiu z instrumentem można w pełni towarzyszyć. „20 spojrzeń” to dzieło trudne – potwornie trudne dla wykonawcy, ale też i trudne dla słuchacza. To, że jest się w tym samym wnętrzu, co „walczący z instrumentem” pianista, pozwala skupić się na muzyce w sposób, jaki nie byłby możliwy przy słuchaniu wykonania w nagraniu. Młody pianista Kristoffer Hyldig (urodzony w 1982 roku), nie jeden raz wykonywał już to dzieło (z kilkuletnimi „pauzami” pomiędzy wykonaniami), zasługuje na słowa najwyższego uznania. Niecodzienne to dzieło (którego żródeł doszukiwać się należy w głębokiej refleksji teologicznej i przeżyciach mistycznych kompozytora) zostało przekazane nam, słuchaczom zebranym w protestanckim kościele północnego kraju, w sposób niemalże idealny.
Eva Maria Jensen