Dobiega końca Rok Moniuszki w naszej kulturze i niektórzy próbują dokonywać jakichś podsumowań. Polskie Radio „Dwójka” ma na tym polu największe zasługi, więc w cyklu audycji Moniuszko, historia prawdziwa przeprowadziło rozmowy z kilkoma znaczniejszymi Moniuszkologami, którzy dysponując pokaźnym materiałem próbowali umiejscowić sylwetkę i dzieło kompozytora na tle własnej epoki, ale także szeroko rozumianej współczesności.

W ostatniej audycji z tego cyklu Piotr Matwiejczuk poprosił o takie podsumowanie Ignacego Zalewskiego, wykładowcę Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie, człowieka młodego, który jeszcze nie przekroczył 30-tki. Na pytanie, jak do muzyki naszego Ojca Opery Narodowej odnosi się młode pokolenie Polaków odpowiedź była wymijająca – do Moniuszki, podobnie jak do Mickiewicza, potrzebna jest większa dojrzałość. Ocena Roku wypadła jednak obiecująco – wiele wykonań, sporo nagrań, trochę publikacji, najsłabiej z wydawnictwami nutowymi.
Następnie próbowano usytuować samego Moniuszkę na tle innych twórców muzyki. Z tym był większy problem, bo z jednej strony poprawność jubileuszowa wymagałaby użycia ocen bardzo godnych i wyśrubowanych, ale co wtedy z Chopinem? Z drugiej strony nasza codzienna praktyka koncertowa i operowa pokazuje, że tyle cenimy Moniuszkę, ile zachwycają się nim muzycy zagraniczni – vide Fabio Biondi i Cyprien Katsaris. W sumie prowadzący i rozmówca zdobyli się na ocenę 5 lub 5 z plusem, co słownie wyraża się określeniem „bardzo dobry kompozytor”. Ignacy Zalewski powiedział tutaj również rzecz bardzo mądrą – nie ma się co odwoływać do zagranicy i do świata, ważne jest jaką estymą cieszy się muzyka Moniuszki w Polsce, jak często jest tutaj wykonywana i ile wywołuje emocji. Przywołano też jedno z najnowszych nagrań, pionierską rejestrację dwóch Kantat Stanisława Moniuszki Milda i Nijoła. Autor ok. 300 pieśni, mistrz śpiewu operowego, miłośnik muzyki chóralnej, kompozytor utworów sakralnych, wkracza tutaj na pole dotychczas rzadko uprawiane. Łukasz Borowicz wraz z dobrymi solistami (m.in. Wiolettą Chodowicz, Robertem Gierlachem i innymi), a także z Chórem Opery i Filharmonii Podlaskiej oraz Orkiestrą Filharmonii Poznańskiej (gdzie Rzym, gdzie Krym) zrealizowali dla firmy DUX w Auli Uniwersytetu Poznańskiego nagranie, które oddaje większość zalet obu dzieł. Są to w istocie kantaty świeckie, odwołującego się do mitologii litewskiej, a postaciami w niej występującymi są boginki – Milda i Nijoła, oraz bóg Perkun, zwany też Perunem, występuje Jutrzenka, są też postacie ziemskie jak Litwin Ramojs, wieśniacy, Wandyny, a więc nimfy wodne. Wierszowane libretto do obu kantat napisał Józef Ignacy Kraszewski na podstawie podań starolitewskich. Epos o Mildzie jest częściej wykonywany, muzyka przybiera niekiedy nastrój bardziej dramatyczny, bo też mityczna królowa złamała obowiązujące zasady, zakochała się w prostym mężczyźnie, za co spotkała ją klątwa Perkuna. Jednakże ludność wiejska nadal z miłością oczekuje swej Pani i błaga ją słowami Znijdź ku nam Mildo. Historia Nijoły jest bardziej liryczna. Bohaterkę, która dla swej matki chciała zerwać kwiat wodny porywają nimfy, ale za to nadchodzi długo oczekiwana wiosna. O ile Milda zaczyna się głośnym, marszowym tutti przypominającym wstęp orkiestrowy do opery Paria (grany na początku dzieła, jeszcze przed właściwą Uwerturą), o tyle Nijoła, przeciwnie, wyłania się z zupełnego piano. Charakterystyczną cechą obu kantat jest sposób narracji – większość fabuły tych utworów włożona jest w usta narratorów, o wydarzeniach dowiadujemy się z epickich opowiadań, zaś arie bohaterów są tylko dramatycznym uzupełnieniem. Moniuszko najwyraźniej wysoko cenił oba utwory, bowiem wykorzystane w nich motywy muzyczne pojawiają się też w innych jego kompozycjach. Z Mildy trafiły do Parii zaś z Nijoły do Uwertury koncertowej Bajka. Warto też zwrócić uwagę, że w Piątym śpiewniku domowym jest zawarta, jako odrębny utwór Pieśń Nijoły pt. Noc nad brzegiem Rossy. Milda trwa na nagraniu 48 minut, Nijoła tylko 31. Oba utwory bez wahania można określić mianem Perełek litewskich, są przykładem romantycznej lirycznej poezji muzycznej najwyższej próby.
Joanna Tumiłowicz