Plakat musicalu prezentowanego w Och Teatrze jest typowo amerykański, dwie twarze i tło z wielkiego miasta. Twarze są oczywiście własnością występujących gwiazd, Natalii Sikory i Macieja Maciejewskiego. Ta para wcieliła się w dwie klasyczne już role, bo kto nie pamięta filmu Dwoje na huśtawce z Robertem Mitchumem i Shirley MacLaine.

Ale pierwowzorem była sztuka Williama Gibsona, z której Michael Bennett wygenerował libretto, a muzykę napisał Cy Coleman. Właśnie ten utwór wzięła na warsztat uzdolniona w kategorii teatru muzycznego Anna Sroka-Hryń, a talentów wokalno – aktorskich (w mniejszym stopniu tanecznych) użyczyli jej właśnie wymienieni aktorzy. Maciej Maciejewski, trochę przyciężkawy ruchowo, ale dobrze i czysto śpiewa swoje piosenki. Prawdziwą gwiazdą musicalową jest jednak Natalia Sikora, która ma ukształtowaną osobowość sceniczną, a głosowo, nieco chrypiąc mogłaby się wspiąć na wyżyny Edith Piaf.
Tę parę otacza grupa dobrze tańczących i nieźle śpiewających aktorek i aktorów pokierowanych choreograficznie przez Paulinę Andrzejewską. Wszystko odbywa się w skromnej, ale funkcjonalnej scenografii Grzegorza Policińskiego i z kostiumami Jana Kozikowskiego. Jest jeszcze jeden wykonawca, który zapada w pamięć, może z powodu swej tuszy, może ze względu na talent muzyczno- sceniczny. To Paweł Tucholski.

Gra tutaj poboczne postacie, nowojorskiego policjanta, a także lekarza. Jego obecność skłania przy tym do porównań z innym spektaklem musicalowym, arcydziełem gatunku – Śpiewakiem jazzbandu, który miał swoją premierę w Teatrze Żydowskim w czerwcu br. w reżyserii Wojciecha Kościelniaka. Tam Paweł Tucholski wykonywał niewielką, ale znaczącą rolę śpiewaną – kantora.

Cieszyć się więc trzeba, że stolica może sobie pozwolić na sprawne wystawienie musicali, i że udaje się zapewnić dobrych wykonawców, zarówno do ról pierwszoplanowych, jak i scen zbiorowych, gdzie wymagane są kompetencje taneczne. Wprawdzie na razie nikt nie może się mierzyć z Wojciechem Kościelniakiem, bardzo wysoko trzeba było też ocenić choreografię w Śpiewaku jazzbandu autorstwa Eweliny Adamskiej-Porczyk, ale Huśtawka wyprodukowana w Teatrze Polonia wcale nie jest od macochy. Temat może trochę banalny, choć bez łatwego happy endu, ale całość starannie przygotowana muzycznie, wokalnie, tanecznie i aktorsko daje sporo satysfakcji publiczności. Wykonawcom pewnie też.
Joanna Tumiłowicz