Przegląd nowości

24. Festiwal George Enescu w Bukareszcie (2)

Opublikowano: piątek, 11, październik 2019 21:55

Goszcząca po raz pierwszy na Festiwalu Orchestre National de Lille wystąpiła najpierw pod batutą rumuńskiego dyrygenta Vlada Vizireanu w zróżnicowanym programie, dającym francuskim instrumentalistom okazję do zaprezentowania się od jak najlepszej strony.

 

Festival Enescu 13

 

Na początku zabrzmiała atrakcyjna Chamber Symphony na 12 instrumentów op. 33 Enescu, po której przyszła kolej na Koncert skrzypcowy D-dur op.77, nazwany przez krytyków - po pierwszym wykonaniu w lipskim Gewandhaus - „koncertem przeciwko skrzypcom”. Chodzi o to, że jest on najeżony takimi problemami technicznymi, iż przez długi czas wielu muzyków nie ośmielało się zmierzyć ze stawianymi w nim wymaganiami i przeszkodami.

 

Festival Enescu 14

 

Armeński skrzypek Sergey Khachataryan, solista omawianego wieczoru, poradził sobie z nimi w sposób zaiste brawurowy, wzniecając aplauz publiczności również za sprawą na wskroś przemyślanej interpretacji. Na zakończenie spotkania z zespołem z Lille mogliśmy posłuchać w ich wykonaniu Symfonię „Harold w Italii” Berlioza, w której wiodącą partię altówki czarująco realizował Timothy Ridout. Towarzyszący mu francuscy symfonicy zademonstrowali pełnię swego instrumentacyjnego kunsztu zarówno w pierwszych scenach o lirycznym charakterze, jak i w wybuchającym prawdziwą orgią dźwięków finale. 


Następnego dnia Orchestre National de Lille pojawiła się raz jeszcze na estradzie w Sali Ateneum, a na jej czele stanął tym razem jej nowy szef muzyczny Alexandre Bloch, który poprowadził sceniczne oratorium Arthura Honeggera Joanna d’Arc na stosie, powstałe w 1935 roku w wyniku współpracy kompozytora z wybitnym lirykiem i dramaturgiem francuskim Paulem Claudelem.

 

Festival Enescu 15

 

Dodatkowym atutem tej festiwalowej pozycji był udział wybitnej francuskiej aktorki Marion Cotillard, która wstrząsająco wcieliła się w rolę Dziewicy Orleańskiej. Życie i męczeństwo tej historycznej postaci zostało przez Honeggera sugestywnie opowiedziane właśnie za pomocą tego rozległego fresku wokalno-instrumentalnego, który w Bukareszcie wywołał wręcz porażające wrażenie, również dzięki celnie dobranej obsadzie solistów oraz świetnie przygotowanemu Chórowi Dziecięcemu Radia Rumuńskiego, a także Chórowi Filharmonii „George Enescu”.

 

Festival Enescu 16

 

Wszakże bohaterem całego wykonania okazał się być przede wszystkim maestro Bloch, który poza uwydatnieniem niedościgłych walorów muzycznych tej partytury potrafił też wydobyć z dzieła Honeggera ogromne dramatyczne napięcie i niemalże rozgrzaną do czerwoności ekspresję. Dyrygent odmalował też szereg luźnych i w dużej mierze retrospektywnych obrazów oraz zwrócił naszą uwagę na zawarte w nich alegorie i symbole. 


Ponadto udało mu się porywająco przeplatać realistyczną ilustracyjność z ekstatycznymi wzlotami, a wzruszający liryzm z naiwną prostotą, a nawet elementami groteski. Ta interpretacja z pewnością zapisze się w pamięci jej uczestników jako jedno z ważniejszych wydarzeń artystycznych tegorocznego wydania Festiwalu. Po zakończeniu tego wykonania trzeba się było pośpieszyć, aby zdążyć na koncert Orkiestry Filharmonicznej Sankt-Petersburga, która w ramach cyklu wielkie orkiestry świata zaproponowała publiczności w trakcie dwóch wieczorów niezwykle atrakcyjne programy. 

 

Festival Enescu 17

 

Na pierwszej pozycji pierwszego z nich znalazł się IV Koncert fortepianowy Beethovena - pod dyrekcją Yuriego Temirkanova - w którym solistą był Nelson Freire, rezygnujący tutaj z przeznaczonej na zewnętrzny efekt wirtuozerii na rzecz dogłębnie przemyślanej interpretacji, co stanowi zresztą znak rozpoznawczy tego brazylijskiego pianisty. I trudno nawet powiedzieć, czy w trakcie jego gry bardziej się podziwiało śpiewność i liryzm części pierwszej, napięcia emocjonalne i dramatyczny dialog ze smyczkami w części drugiej, czy może zjawiskowo konstruowane przetworzenia w części trzeciej.

 

Festival Enescu 18a

 

Niezależnie bowiem od tego, co w grze Nelsona Freire poruszało każdego ze słuchaczy najbardziej, bardzo wielu z nich wybrało się na pokoncertowe spotkanie, podczas którego artysta chętnie podpisywał swoje płyty. W drugiej części wieczoru Temirkanov poprowadził w sposób wyjątkowo bezpośredni i przejrzysty I Symfonię D-dur Gustava Mahlera. 


Kolejny wieczór też należał do filharmoników z Sankt-Petersburga, którzy tym razem pod dyrekcją rumuńskiego dyrygenta Christiana Badea wywołali entuzjazm wypełniającej Salę Pałacu Kongresów publiczności programem, który otworzył poemat Isis Enescu, uzupełniony po śmierci twórcy przez Pascala Bentoiu. W tym swoistym hołdzie złożonym przez Enescu kobiecości, odmalowuje on dźwiękowy portret magicznej i tajemniczej bogini egipskiej. Wykorzystując maksymalnie możliwości brzmieniowe każdej z grup instrumentalnych, tworzy utwór wyjątkowo atrakcyjny i przystępny dla każdego odbiorcy. Niecierpliwie oczekiwaną gwiazdą wykonania drugiej pozycji wieczoru był rosyjski skrzypek Vadim Repin, porywający swym niebywałym talentem w I Koncercie skrzypcowym a-moll Szostakowicza, w którym z właściwą sobie łatwością techniczną pokonywał gęste fragmenty o tragicznym wyrazie, odnajdując się też idealnie w lżejszej, wręcz wesołej końcowej Burlesce.

 

Festival Enescu 19

 

Na pożegnanie zespół z Sankt-Petersburga dał niezwykły popis interpretacyjnej maestrii w IX Symfonii e-moll „Z Nowego Świata”, uwodząc publiczność zmienną nastrojowością, bogactwem melodycznym, urozmaiconą rytmiką i świetnie eksponowanymi smaczkami instrumentacyjnymi. Fantastyczne zespolenie oryginalnych elementów ludowej muzyki amerykańskiej z rodzimymi, czeskimi intonacjami melodycznymi i rytmiką tańców słowiańskich wprawiło festiwalowych odbiorców w szampański nastrój. Zupełnie inny wymiar wyrazowy miało koncertowe wykonanie niedokończonego arcydzieła Arnolda Schönberga, czyli opery Mojżesz i Aron, napisanej przez austriackiego kompozytora w reakcji na narastający antysemityzm w Niemczech. W tym ambitnym przedsięwzięciu koncertowym wzięły udział Orkiestra i Chór Filharmonii „George Enescu” oraz ansambl Vocalconsort Berlin, a w prezentującym wysoki poziom zespole solistów znaleźli się Robert Hayward (Mojżesz) i John Daszak (Aron). Całość ze znawstwem i ogromnym zaangażowaniem poprowadził niemiecki kapelmistrz Lothar Zagrosek. Podziw budziła wzorowa dykcja i przejrzystość brzmienia chóru - decydująca tutaj przecież o czytelności psychologicznych uwarunkowań kolejnych sytuacji - oraz jego bezbłędne radzenie sobie ze skomponowaną w systemie dodekafonicznym partyturą. Orkiestra zaś przykuwała uwagę tak trudną przecież do osiągnięcia czystością dodekafonicznych akordów, krystaliczną przezroczystością gry, niuansowaniem kontrastów i dynamiki. 


Podobnie jak w przypadku wcześniejszego koncertowego wykonania Petera Grimes’a Brittena, tak i w tym przypadku publiczność pozytywnie odpowiedziała na zaproszenie na wydarzenie wymagające nie tylko dużej koncentracji, ale także chociaż minimalnego wcześniejszego przygotowania. Festiwalowy pochód wielkich orkiestr świata zakończyła Royal Concertgebouw Orchestra, która również miała okazję zaprezentować się w trakcie dwóch wieczorów. Pierwszy z nich przebiegał pod batutą łotewskiego dyrygenta Marissa Jansonsa, który przywiózł w swoich bagażach partytury Don Kichota Richarda Straussa i II Symfonii Beethovena.

 

Festival Enescu 20

 

Temu pierwszemu dziełu krytyka od dawna zarzucała nadmiar środków technicznych, skomplikowane faktury i przewagę elementów programowo-ilustracyjnych nad czysto muzyczną inspiracją i szczerością spontanicznej wypowiedzi artystycznej. Pomimo tych niewątpliwie w dużej mierze uzasadnionych zarzutów Jansonsowi udało się jednak przedstawić Don Kichota jako dzieło interesujące i oryginalne w swym mistrzostwie polifonicznym oraz rewelacyjnej instrumentacji. A to w pełni wystarczyło do wywołania entuzjastycznej reakcji publiczności. Nie pozostała ona również obojętna na sposób, w jaki dyrygent wydobywał z dzieła Beethovena intensywność dramatycznego konfliktu motywów i tematów, nastrojowe treści i ciemniejsze odcienie czy poetyckie wizje finału. Dzień później Jansons ustąpił miejsca rosyjskiemu kapelmistrzowi Tuganowi Sokhievowi, który z kolei rozpoczął swój występ z holenderskimi filharmonikami od Wariacji na temat Haydna op. 56 Brahmsa, po których zabrzmiał Koncert-Uwertura op. 32 bohatera Festiwalu, w którym Enescu zręcznie połączył rumuńskie motywy ludowe z ambitnie kreowanym współczesnym językiem dźwiękowym. Wreszcie któż lepiej, niż specjalizujący się już od dawna w twórczości Czajkowskiego Sokhiev, mógł poprowadzić zamykającą program koncertu I Symfonię tego kompozytora?  Trudno jest omówić w jednym sprawozdaniu niezwykłe bogactwo repertuarowe takiego zakrojonego na ogromną skalę przedsięwzięcia artystycznego, jakim jest Festiwal Enescu. Muszę jednak jeszcze wspomnieć o paru z różnych względów niezwykłych koncertach. Jak choćby spotkanie z Mahler Chamber Orchestra, która pod dyrekcją grającej jednocześnie partię solową japońskiej pianistki Mitsuko Uchidy olśniła przejrzystością, jakby wewnętrznym rozświetleniem i niesłychaną precyzją w realizacji najdrobniejszych instrumentacyjnych detali interpretacją Koncertów fortepianowych (n° 19 i 20) Mozarta.


Zostały one oddzielone zjawiskowym i wręcz porażającym niesłabnącym w żadnym momencie napięciem wykonaniem „studium na 23 solowe smyczki” Metamorfozy Richarda Straussa, nie bez powodu zaliczanego do najwybitniejszych dzieł instrumentalnych tego kompozytora.

 

Festival Enescu 21

 

Porywająco wypadła też koncertowa realizacja pod dyrekcją Giovanniego Antoniniego opery Don Giovanni Mozarta z olśniewającą wokalnym mistrzostwem oraz umiejętnościami teatralizowania swoich partii obsadą solistów. Na pewno niecodziennym doświadczeniem było uczestniczenie w koncercie grającej na dawnych instrumentach Freiburger Barockorchester, która wraz z Zürcher Sing-Akademie i wyśmienitym kwartetem solistów (Polina Pastirchack - sopran, Sophie Harsmen - alt, Nikolaus Pfannkuch - tenor, Johannes Weisser - bas) przedstawiła pod batutą René Jacobsa oryginalną wersję Missa Solemnis Beethovena.

 

Festival Enescu 22

 

Fascynowała w niej doskonała równowaga w zakresie temp, niuansów, stylu oraz szlachetna gęstość brzmienia, precyzja artykulacji smyczków, blask instrumentów dętych i niezwykła spójność partii chóralnych i solowych. Wspominałem już wyżej o zwyczajowym już wpisywaniu do repertuaru każdej edycji Festiwalu koncertów muzyki barokowej. W ramach tego cyklu Ruben Jais wraz ze swoim zespołem Labarocca zaproponował kantatę Händla Aci, Galatea e Polifemo, natomiast Christophe Rousset i jego Les Talents Lyriques zaprezentowali porywające realizacje koncertowe Juliusza Cezara i Agrippiny tego samego kompozytora. 


Na zakończenie tej relacji chciałbym jeszcze wspomnieć o ważnym dla Polaków koncercie w Audytorium Radia Rumuńskiego, poświęconym Krzysztofowi Pendereckiemu. W obecności kompozytora Maciej Tworek poprowadził poruszającą i niezwykle nasyconą emocjonalnie interpretację jego Symfonii n°8, „Lieder der Vergänglichkeit” (z udziałem trójki wybitnych solistów: Erika Grimaldi – sopran, Anna Lubańska – mezzosopran i Thomas Bauer – baryton) i Koncertu skrzypcowego n°2, w którym partię solową grała z doskonałym zrozumieniem założeń artystycznych Pendereckiego niemiecka skrzypaczka Alissa Margulis.

 

Festival Enescu 23

 

Wyraźnie osłabiony, ale i szczerze wzruszony kompozytor podziękował gorąco wszystkim wykonawcom. Tym bardziej żal i przykro, że koncert ten zgromadził na sali wyjątkowo małą liczbę słuchaczy, co niestety w przypadku muzyki współczesnej stanowi na tym Festiwalu regułę.

 

Festival Enescu 24

 

Jego dyrekcja prowadzi w tym zakresie intensywną refleksję i szuka skutecznych sposobów na przekonanie swojej publiczności do otwarcia się na ten wyraźnie przez nią ignorowany obszar stylistyczny. Działania promujące twórczość współczesnych kompozytorów nie zawsze należą do łatwych zadań, ale znając pomysłowość i energię dyrektora Mihaia Constantinescu jestem pewien, że z czasem przyniosą one pozytywne efekty.

                                                                                    Leszek Bernat