

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościSłuchowisko „Hrabina”
Strona 2 z 2
Tymczasem w tej niby operze, gdy Chorąży (w tej roli z doklejonymi baczkami i ubrany w kontusz Robert Ulatowski) zwraca się do Kazimierza (Łukasza Załęskiego) Ruszaj bracie w pole! ten wzorem artystów na koncercie siedzi spokojnie na krześle. Takich momentów było więcej. Tylko po co ta cała błazenada z udziałem reżysera, po co Ewa Gdowiok przygotowała oprawę scenograficzną i kostiumy dla artystów? Po co Paulina Góral-Stykowska zmieniała kolory reflektorów z czerwonych na zielone? Po co Hrabina (Ewa Tracz) wystąpiła w różnych sukniach i żadnej nie rozdarł Kazimierz? Raz miała na głowie XVIII-wieczną perukę w stylu Konstancji Mozart, a innym razem wystarczyły jej własne włosy? Wróćmy jednak do istoty sprawy, czyli muzyki Moniuszki w wykonaniu Orkiestry Polskiego Radia, solistów i chóru Filharmonii Narodowej przygotowanego przez Bartosza Michałowskiego.
Orkiestra pod batutą Michała Klauzy grała tradycyjnie za głośno i trudno było zrozumieć w wielu miejscach o czym się tutaj śpiewa. Z partii mówionych można już było coś nie coś pojąć. Wszak Studio Radiowe im. Lutosławskiego ma znakomitą akustykę. Zapewne w bezpośredniej transmisji radiowej (i na nagraniu) równowaga między głosami śpiewaków i orkiestrą była zachowana dzięki elektronice. Trudno jednak przypuścić, by reżyserzy dźwięku naprawili wokalne niedostatki solistów. Ewa Tracz ogólnie śpiewała dobrze, ale w swojej popisowej, a przy tym bardzo trudnej arii Zbudzić się z ułudnych snów wypadła nie jak Hrabina, ale przekupka na targu. Niskie tony wydała spłaszczone i charakterystyczne, a wysokie zbyt wykrzyczane. Wyciskane, wysokie tony zdarzały się czasami tenorowi Rafałowi Żurkowi występującemu w roli Dzidziego. Pokazał on poza tym dobrą szkołę i ładny głos, zaś w partiach mówionych swobodę i niezły talent aktorski. Dobrym aktorem był także Podczaszyc Dariusz Machej. Ładny i dobrze prowadzony głos tenorowy zaprezentował Łukasz Załęski, który jednak nie pokazał swady aktorskiej. Bez zarzutu wokalnie popisała się techniką koloraturową panna Ewa – Joanna Moskowicz. Chór śpiewał dobrze, wykazał całkiem dobrą – zrozumiałą, dykcję, a w jednej scenie zaprezentował nawet gwar towarzyszący uczestnikom polowania. Pojedziemy na łów śpiewane i grane przez waltornię zza sceny było mocnym punktem tej opery. Niestety w tej realizacji z niewiadomych powodów uczestnicy nagonki wystąpili w koncertowych czarnych frakach. Jeśli dobrze pamiętam, to kilka lat temu na tej samej estradzie Studia S1 do wykonanej koncertowo Hrabiny dołączono nawet namiastkę sceny baletowej... Joanna Tumiłowicz |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||