

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościNowa „Carmen” w Kopenhadze
Strona 2 z 3
W połowie XX wieku przywraca się dialogi, choć i tak niektóre nagrania ciągle trwają przy recytatywach. Dialogi to od razu problem językowy – poza Francją przywykło się dialogi tłumaczyć na język kraju wykonania. Kosky przedstawia nową koncepcję, teksty mówione, ale nie oryginalne, a skompilowane na podstawienie kilku wersji i jeszcze „dostosowane” do współcześności, pomyślane zostały jako filmiczny „voice over”, nagrany tekst, pomiędzy „numerami”, lub towarzyszący muzyce. Wersja tekstu w formie monologu głównej bohaterki, płynał po duńsku z głośników, czytany przez aktorkę o wymowie godnej zapowiedzi stacji metra, tyle, że bardziej przymilnej. Nie wiem, jak inni widzowie tekst ten odbierali, mnie drażnił on i alienował akcje jeszcze bardziej, niż to było pomyślane.
Kosky widzi Carmen nie tyle jako operę, co jako widowisko „dla mas”, balansujące niebezpiecznie w stronę farsy. Znikomym tego znakiem jest sama scena końcowa – zadźgana nożem Carmen, wstaje, otrzepuje ubranie i wzrusza ramionami. Ot, taka sobie historia, nic takiego. Zgodnie z tą koncepcją przedstawienie jest nad zwyczaj ruchliwe, mimo statycznej dekoracji (gigantyczne schody, po których wbiegają i zbiegają kolejni aktorzy – śpiewacy – clowni – mimowie – tancerze) ani na chwilę nie ustaje ruch. Dzieje się tak wiele, że oczopląs mamy obowiązkowy. Carmen, to nie tyle Cyganka – przemytnica – dziewczyna lekkich obyczajów – co nowoczesna kobieta, walcząca o swa niezależność, o kalejdoskopowej indywidualności, tańcząca, zmieniająca kostiumy, tak że nie bardzo wiadomo gdzie i kiedy wszystko się rozgrywa. Występuje kolejno w szacie torreadora (różowej), w skórze goryla, we współczesnym kostiumie: czarne spodnie i biała, obcisła koszula, w sukience cocktajlowej rodem z lat 30-tych, w ciemnej sukni z falbankami o hiszpaniej inspiracji, by na końcu ukazać się w wielkiej sukni z gigantycznym, cieżkim welonem, utrudniającym wszelkie ruchy. Postacie męskie to stereotypy: żołnierze, robotnicy i stylizowany na pięknego, „nie do odparcia” Escamillo. Do tego dodać należy wszechobecnych tancerzy, którzy, choć jest ich tylko sześcioro, dominują obraz sceniczny, narzucając tempo i taneczność większości scen. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||