Czyli przy udziale grającej na dawnych instrumentach Orkiestry Historycznej. Koncert otworzyła uwertura fantastyczna Bajka, choć może bardziej odpowiednim, lepiej oddającym jej naturę, byłoby określenie charakterystyczna.

Rozpoczęta lekkim dźwiękiem, towarzyszącym ekspozycji głównego tematu, przy czym, przy jego powtórzeniu forte nie było przesadne, choć w przestrzeni akustycznej Nowohuckiego Centrum Kultury dźwiękowi brakowało nieco głębi, stąd brzmiał nieco głucho. Dirk Vermeulen, belgijski kapelmistrz stale współpracujący ze śląskim zespołem, przeprowadził charakterystyczne allentanda w repryzach wspomnianego tematu. Następnie do orkiestry dołączył Chór Polskiego Radia i tenor Aleksander Kunach. Sonety krymskie nie są tworem szczególnego przypływu inwencji kompozytorskiej. Raczej zostały żmudnie wypracowane. I takie było również ich wykonanie, dość akademickie i bez większego polotu, unikające wszelkich przejaskrawień, skupione głównie na solidnym wyegzekwowaniu zapisu nutowego.
Motyw Pielgrzyma zostaje zaanonsowany już w intradzie przez pikulinę, potem powraca w partii altowego fletu we właściwym opracowaniu tego sonetu, umieszczonego w punkcie złotego podziału i wyrażającego nostalgię za rodzinnym krajem, w związku z czym cały utwór jest poniekąd wobec niego zorientowany. W znacznej mierze Moniuszko odwołuje się do stylu deklamacyjnego, ściśle podążając za treścią słów, unikając wszakże programowej dosłowności i zachowując znacznie posuniętą wyrazową powściągliwość. Morska Burza nikogo raczej nie przerazi, w przeciwieństwie do nawałnicy sugestywnie zilustrowanej przezeń w uwerturze do Flisa. W Żegludze kompozytor wykorzystuje dla malarstwa muzycznego harmonię dźwiękonaśladowczą tekstu poetyckiego, w którym szczególnie eksponowana jest w różnych zestawieniach spółgłoska „s”, naśladująca szum wiatru.

Z kolei ostinatowy rytm dominuje w Ruinach, przywołujących niegdysiejszą świetność Bakczysaraju, skąd siejące postrach u sąsiadów zbrojne drużyny wyruszały marszowym krokiem na wojenne wyprawy, a z lekka barkarolowy panuje w Nocy, ewokując jej łagodność, przynoszącą wytchnienie po dziennym skwarze. Uderza natomiast brak jakiejkolwiek stylizacji orientalnej, która oddawałaby egzotykę dawnego Chanatu Krymskiego, przemianowanego przez rosyjskie władze na nawiązującą do antyku Taurydę. Pamiętać jednak należy, że Moniuszko miał niewielkie doświadczenie podróżnicze, które nigdy nie zawiodło go na Południe czy Wschód, a nie chciał, być może, odwoływać się do zapożyczonych wzorów obcych, zwłaszcza rosyjskich, na przykład Glinki. Niczym szczególnym nie wyróżniał się w solach wokalnych dość matowy głos Aleksandra Kunacha, który tym razem nie wywarł na mnie tak korzystnego wrażenia, jak to bywało w przypadku jego udziału w filharmonicznych wykonaniach Requiem Mozarta czy II Symfonii Mendelssohna. Zamyka cykl, jak w przypadku pierwowzoru Mickiewicza, Ajudah, w którego scenerii uwiecznił poetę Wańkowicz na chyba najbardziej znanym wizerunku artysty?
Lesław Czapliński