Przedstawienie pod tytułem Don Juan, wspólne przedsięwzięcie teatru „Sort/Hvid” (Biało/Czarne) i festiwalu operowego w Kopenhadze, wzbudziło zainteresowanie już „na zapas” – w momencie premiery bilety na wszystkie 10 przedstawień były wysprzedane. W opublikownym tekście można było przeczytać, że to, co przeżywamy na scenie, dzieje się na krótko po śmierci Don Juana, jest to jego msza żałobna, pogrzeb i stypa. Zgodnie z tą koncepcją przedstawienie jest 3-cześciowe, bez pauz, publiczność jest zarówno publicznością, jak i uczestnikami wydarzenia.

Początek rozgrywa sie w ciemności – kilka wielkich „szklannych” kloszy rozmieszczono w przestrzeni, nie wiadomo, jaka duża jest ta przestrzeń – w każdym kloszu stoi ludzka „kukła”, ubrana w strój żałobny, z wieńcem pogrzebowym przy stopach. Brzmi niedookreślona muzyka kościelna, unoszą się dymy. Wkrótce aktor w kostiumie arcybiskupa zapowiada, czego się możemy spodziewać i gdzie mamy się udać – boczna kurtyna uchyla się i publiczność wchodzi do niewielkiej sali teatralnej, przy akompaniamencie Marsza żałobnego Chopina, granego na perkusji, akordeonie i fortepianie, z efektami elektronicznymi. „Kukły” z poprzedniej sceny pojawiają się na nowo, teraz widzimy, że są to same kobiety, ubrane na czarno, w stroje historyczne, quasi hiszpańskie, z wysokimi grzebieniami i kwiatami na głowach, w welonach.
Gdy zaczyna się akcja okazuje się, że jest to czwórka śpiewaków (kontratenor, dwa soprany i bas) oraz dwoje aktorów. Są to wszystko „ofiary” Don Juana, teraz możemy usłyszeć ich skargi – arie z opery prezentowane są przez śpiewaków ze zmienionym akompaniamentem „orkiestry”, z dodatkiem efektów nagranych. Pomiędzy ariami aktorzy wygłaszaja monologi, nie wiadomo przez kogo napisane, będace jakby współczesnym odbiciem tematyki gwałtu, upokorzenia, poniżenia kobiet.

Akt zamyka scena końcowa opery, śpiewana partia Komandora przy akompaniamencie nagrania orkiestrowego, perkusji i efektów elektronicznych. Śpiewacy znikali ze sceny po odśpiewaniu swych ostatnich partii, kurtyna znowu się podnosi i publiczność wychodzi na pauzę. Nie jest to jednak pauza, tylko reszta przedstawienia, które teraz zamienia się w nocny klub, pełen pań i panów w negliżu (to śpiewacy poprzebierani zostają w te stroje), a na podwyższeniu popisują się cyrkowcy: połykaczka szabli, kobieta-wąż, akrobata.

Dwa bary obsługują publiczność, która ciagle jeszcze nie wie, że to nie jest pauza. Tylko nieliczni znajdują miejsca siedzące, inni, nieświadomi „zasadzki”, pozostają na nogach przez następne 2 godziny. Zmodyfikowana muzyka Mozarta rozbrzmiewa równocześnie z muzyką dyskotekową – rzeczy dzieją się równocześnie i nie sposób wszystko zauważyć. Orgiastyczne sceny przeplatane są ariami z opery, w którymś momencie kontratenor i bas śpiewają duet Là ci darem la mano, ale to bas jest Zerliną. W miarę upływu czasu muzyka dyskotekowa przejmuje prowadzenie, aktorzy i śpiewacy wciągają publiczność do tańca, co poniektórzy zaczynają opuszczać teatr – dyskoteka z orgią świateł wydaje się nie mieć końca.
W sumie jest to bardzo intrygujące przedstawienie, zupełnie nowe spojrzenie na arcydzieło Mozarta, czyniące je żywym i namacalnym na nowo. Czwórka młodych, już znanych śpiewaków, reprezentuje wysoki kunszt wokalny: soprany Clara Thomsen i Margaux De Valensart (obie po studiach w kopenhaskiej Akademii Operowej), z perspektywą nowych ról na scenach duńskich i zagranicznych, kontratenor Morten Grove Frandsen i prawdziwa sensacja przedstawienia, młody bas dwumetrowego wzrostu, Nicolai Elsberg, student kopenhaskiego konserwatorium.

Nicolai przerwał karierę muzyka rozrywkowego, śpiewajacego do mikrofonu, gdy odkrył siłę swego naturalnego głosu. Głęboki bas to rzadkość w duńskim kontekście, ostatni bas wyjechał w świat przed kilkoma laty, tak więc Nicolai już na początku przyszłego roku zadebiutuje w Królewskim Teatrze w operze Monteverdiego. Don Juan anno 2019 to dzieło reżysera Christiana Lollike przy współpracy kompozytora Mads Bauera. Christian Lollike (ur. 1973) jest dyrektorem teatru „Sort/Hvid”, ma za sobą wiele kontrowersyjnych przedstawień, najpierw w Aarhus, obecnie w Kopenhadze, nagrodzony został wieloma nagrodami teatralnymi zarówno w Danii, jak i za granicą.
Eva Maria Jensen